Sołtys Maria Chmielewska pokazuje, że ma wszystkie książeczki. Czynsz płaciła na bieżąco. Nie wie skąd wzięło się zadłużenie
fot. Arkadiusz Majszak
W każdym piśmie inna kwota
Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie żąda od sołtys Brzyskorzystwi Marii Chmielewskiej spłaty należności. Pani sołtys dziwi się skąd wzięło się zadłużenie, skoro na bieżąco płaciła PGM wszystkie rachunki. PGM straszy sądem, a Maria Chmielewska uważa, że dług jest wyssany z palca.
6 grudnia 2006 r. Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie przesłało Marii Chmielewskiej pismo, z którego wynika, iż pani sołtys ma wobec PGM niedopłatę w wysokości 424,62 zł z tytułu centralnego ogrzewania w 2005 r. Podobne pisma otrzymały pozostałe rodziny zamieszkujące czteromieszkaniowy budynek. Po miesiącu mieszkańcy wybrali się do PGM, by sprawę wyjaśnić.
- Byliśmy tam w trójkę. Pojechaliśmy do prezesa Kwaśniewskiego. Wyjaśniliśmy mu, że tyle, ile PGM od nas żądało, to tyle płaciliśmy. Poprosiliśmy o wyjaśnienia skąd wzięło się zadłużenie. Nikt na to pytanie nie potrafił nam wówczas odpowiedzieć. Prezes poprosił kierownika Wicińskiego. Kierownik z kolei poprosił księgową. I tak patrzyli jeden na drugiego - opowiada Maria Chmielewska.
Po roku, 21 grudnia 2007 r. pani sołtys otrzymała pismo z wezwaniem do zapłaty. Tutaj dług zmniejszył się o blisko 100 zł i wynosił 338,47 zł. Składniki zadłużenia to: należność główna za centralne ogrzewanie w 2005 r. w wysokości 238,65 zł, odsetki naliczone do dnia wystawienia wezwania w kwocie 90,22 zł oraz koszty upomnienia w wysokości 9,60 zł. Na uregulowanie zaległości pani sołtys i pozostali lokatorzy otrzymali 7 dni.
Brak wpłaty w wyżej wymienionym terminie spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego bez ponownego wezwania do zapłaty - ostrzegł prezes Wiesław Kwaśniewski i główna księgowa Anna Duras (pisownia taka jak na pieczątce), którzy podpisali się pod pismem.
Tymczasem 27 lutego bieżącego roku Maria Chmielewska otrzymała ostateczne wezwanie przedsądowe. Autorzy pisma: prokurent Anna Duraś (tak jest na pieczątce) i prokurent Stanisław Wiciński stwierdzają, że mimo wysłanego wcześniej wezwania do zapłaty, na koncie pani sołtys nadal figuruje zadłużenie z tytułu czynszu i pozostałych opłat mieszkaniowych, które wynosi 329,55 zł plus należne odsetki. Brak jakiejkolwiek reakcji pani sołtys na wysłane wezwanie do zapłaty utwierdził autorów pisma w przekonaniu, że nie zamierza ona dobrowolnie uregulować zadłużenia. Dlatego po raz ostatni została wezwana do zapłaty zobowiązań w terminie do 11 marca. Maria Chmielewska została uprzedzona, że jeśli w tym czasie nie spłaci długu, PGM złoży pozew w sądzie o nakaz zapłaty zadłużenia.
Pani sołtys nie zapłaciła. I nie zamierza tego uczynić. Rozstrzygnięcie pozostawia w rękach sądu.
- Ja zapłacę, jeśli będę wiedziała za co. A oni mi ciągle zmieniają kwotę. Ja na potwierdzenie mam książeczki. Tylko za wodę płaciliśmy oddzielnie, a pozostałe opłaty, w tym centralne ogrzewanie były składnikiem czynszu. Zawsze płaciłam tyle ile chcieli. Z niczym nigdy nie zalegałam. Wszystko było regulowane na bieżąco. Teraz sobie wymyślają. Tak być nie może. Ja im tego nie zapłacę, bo nie udokumentowali za co zalegam. To jest wyssane z palca. Niech skierują sprawę do sądu. Wreszcie sąd tę sprawę sprawiedliwie rozstrzygnie Zdaję sobie sprawę, że z sądem nie ma co dyskutować, ale będę walczyła o swoje racje - zapowiada Maria Chmielewska.
Sołtys dziwi się również dlaczego ma zapłacić ponad 300 zł, kiedy - i tu powołuje się na artykuł w naszym tygodniku z października 2007 r., gdy pisaliśmy o remoncie budynku - prezes Wiesław Kwaśniewski powiedział, że wynik finansowy wspólnoty to minus 66 zł.
- Skoro tak powiedział, to mogliśmy mu zapłacić te 66 zł i by był spokój - uważa pani sołtys.
Od 1 listopada ub.r. czterorodzinną wspólnotą mieszkaniową w Brzyskorzystwi zarządza zarządca nieruchomości Krzysztof Jóźwiak. Wszystkie mieszkania w budynku są własnościowe, toteż niezadowoleni z usług PGM mieszkańcy postanowili rozstać się ze spółką komunalną.
Proszący nas o anonimowość mieszkaniec budynku, który również został wezwany przez PGM do zapłaty przyznał, że choć miał wątpliwości, uregulował zobowiązania wobec przedsiębiorstwa, ponieważ nie chciał być ciągany po sądach.
- Ja miałem niską kwotę i to rozliczyłem. Była jednak rozbieżność. PGM w każdym piśmie podawało inną kwotę do rozliczenia - wyjaśnia mieszkaniec.
Krzysztof Jóźwiak nie chciał się wypowiadać, ponieważ - jak stwierdził - przejął wspólnotę w Brzyskorzystwi od 1 listopada ub.r.
- Nie wiem jak się tam rozliczali, ale na podstawie tych dokumentów coś jest nie tak. Ale nie chciałbym się w tej sprawie wypowiadać - powiedział Krzysztof Jóźwiak.
Główna księgowa PGM Anna Duraś wyjaśnia, iż pani sołtys nie płaciła rachunków na bieżąco.
- Zawsze miała jakieś saldo - podkreśla.
Według głównej księgowej Maria Chmielewska otrzymała fakturę do zapłaty za centralne ogrzewanie, ponieważ nastąpiła strata w wysokości 1.743,80 zł dla całego budynku.
Strata wyniknęła z tego, że koszty poniesione przez PGM były większe niż w wpływy od mieszkańców, kalkulowane przed sezonem grzewczym. Administrator nie jest w stanie przewidzieć jaka będzie zima. Na koszty za centralne ogrzewanie złożyły się wynagrodzenie palacza, zakup węgla i opłata za ochronę środowiska.
Stratą zostali obciążeni lokatorzy. Została ona podzielona pomiędzy wszystkie rodziny. Dotychczas zapłacił tylko jeden mieszkaniec.
W 2007 r. miała miejsce korekta zadłużenia za centralne ogrzewanie, ponieważ wystąpiła nadpłata. Dlatego kwota do zapłaty przez panią sołtys się zmniejszyła i wynosi 238,65 zł plus odsetki.
Anna Duraś dodaje, że jeśli Maria Chmielewska nie zapłaci należności to sprawa znajdzie finał w sądzie.
- My tego w stratę nie wpiszemy - zapewnia główna księgowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze