Reklama

W kilka sekund nie było już dachu

Ryszewo, nawałnica, zniszczenia, straty
     W kilka sekund nie było już dachu
     Wiatr o ogromnej sile i trąby powietrzne spowodowały ogromne zniszczenia od budynku mieszkalnego przez stodołę, połamane i powyrywane drzewa, aż po straty w uprawach na polach i przydomowych ogródkach. - Ojciec wyszedł, słyszał szum, był przekonany, że ktoś zostawił otwarte okno a jak się okazało - nie było już dachu - mówi Paweł Drzewiecki.

Tomasz Nowak wraz z żoną Elżbietą i córką Anią opowiadają, jak szła w ich kierunku wichura, która zabrała stodołę fot. Sylwia Wysocka

     Sobotnia (25 czerwca) nawałnica, jaka przeszła nad Ryszewem, spowodowała ogromne straty nie tylko w zagrodach, ale i w lasach zarówno prywatnych, jak i państwowych. Mieszkańcy zgodnie opowiadają, że trąba, jaka przeszła nad ich zabudowaniami, trwała sekundy, a towarzyszący jej szum siał strach i przerażenie.
     W gospodarstwie Grzegorza Drzewieckiego z domu mieszkalnego wichura zabrała dach. Paweł Drzewiecki opowiada, że zdarzenie miało miejsce około 17:00, w telewizji trwał mecz polskiej reprezentacji na Euro i to dzięki temu domownicy byli jeszcze w domu, bo zazwyczaj o tej porze trwa oprzęt zwierząt. Domownicy powtarzają, że gdyby nie mecz, to wichura, zerwany dach, który wylądował na podwórzu i poczynił zniszczenia wśród zaparkowanych tam samochodów, mogły spowodować prawdziwą tragedię.
     - Nie zdawaliśmy sobie sprawy z ogromu zniszczeń, kończył się mecz, przygasało światło, słyszeliśmy burzę. Ojciec wyszedł, słyszał szum, był przekonany, że ktoś zostawił otwarte okno a jak się okazało - nie było już dachu - mówi Paweł Drzewiecki. Jego kuzyn Piotr Drzewiecki opowiada, że spojrzał przez okno na podwórze i widział spadający eternit, którego odłamki trafiły w samochody, a tuż za nimi spadła belka.
     Kuzyni opowiadają o ścianie deszczu, kurzu, jaka stanęła na podwórzu i zasłoniła wszystko w jego głębi.
     Poszkodowani szybko powiadomili służby ratunkowe, na miejsce przyjechała straż z Rogowa i Gąsawy i zabezpieczyli dach plandekami. Na szczęście pierwsza burza w przeciwieństwie do drugiej nie niosła silnych opadów deszczu, natomiast przy kolejnej dach był już przykryty.
     Nie było też prądu, bo powalone drzewo zerwało linię. Pogotowie energetyczne zabezpieczyło miejsce uszkodzenia linii a awarię usunięto w niedzielę po południu.
     Grzegorz Drzewiecki w poniedziałek od rana organizował drewnianą konstrukcję i poszycie na nowy dach, by ratować dobytek. Wraz z połową dachu naruszona została jego konstrukcja oraz komin. Właściciele szacują szkody na budynku na około 30.000 zł.
     Oprócz dachu trąba powietrzna spowodowała jeszcze znaczne zniszczenia w lesie tego rolnika, gdzie połamaniu uległo około 2 hektarów lasu - akacje, sosny, brzozy.
     W poniedziałek (27 czerwca) w gospodarstwie pojawił się wójt Józef Sosnowski wraz z kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Mariolą Kuchcińską i przedstawicielami ratusza Elżbietą Strzeżyńską i Marcinem Nitką. - Wystąpimy niezwłocznie do wojewody o udzielenie dotacji na pomoc dla poszkodowanych nawałnicami. O taką pomoc możemy ubiegać się w sytuacjach, gdy na skutek nawałnic ucierpiały budynki mieszkalne, tak więc po sobotniej wichurze kwalifikują się zniszczenia u państwa Drziewieckich, gdzie uszkodzony został dach - zapewniła Mariola Kuchcińska. Jak się dowiedzieliśmy, wniosek został wysłany do wojewody 27 czerwca.

Jan Janiszewski tuż za zamieszkaną posesją sąsiadującą z lasem, gdzie wiatr połamał drzewa, szczęśliwie żadne nie poleciało na budynek mieszkalny fot. Sylwia Wysocka

     Chwilę grozy przeżył też Jan Janiszewski, który mieszka tuż przy samym lesie. Mieszkaniec Ryszewa opowiada, że były już silne wiatry a pod ich działaniem padły 3, 4 drzewa, jednak to co widział w sobotę udowadniało ogromną siłę wyginając 30-metrowe drzewa tak, że czubkami sięgały ziemi. - Wszystko widziałem z okna, nie wychodziłem, czubki drzew były na ziemi, szedł wir, trąba, wszystko trzaskało, szum - opowiada Jan Janiszewski. Cieszy się, że nie ucierpiał odrestaurowany dach dwurodzinnego domu, w którym mieszka. Uszkodzony został płot oraz drzewa owocowe. - Zrobiło się siwo, wir, akacje położyło, powyrywało z korzeniami a sosny i brzozy popękały w połowie, siła była niesamowita, drzewa nachylało do ziemi i w połowie trzaskały - opowiada Jan Janiszewski. Przyznaje, że straty materialne są do odrobienia, najważniejsze, że nie ma poszkodowanych osób.
     Kolejne poważne zniszczenia dotknęły Elżbiety i Tomasza Nowaków oraz pozostałych współwłaścicieli gospodarstwa. Wichura zmiotła liczącą sobie około 30-metrów długości stodołę. Dawny, stary drewniany obiekt w części był wyremontowany, powymieniane belki. Tomasz Nowak opowiada, że cała akcja trwała sekundy. - Przyszedł ogromny ryk powietrza, zrobiło się ciemno, wiatr był tak silny, że pozrywał łańcuchy przy wrotach garażowych, nie zastanawiając się pobiegłem je zamknąć, by uchronić samochód, kiedy się obróciłem, stodoły już nie było. Dosłownie sekundy to trwało. Na podwórzu stanęła ściana deszczu. W ogrodzie stały drewniane krzesła, to leciały na wysokości 3-4 metrów w powietrzu - opowiada Tomasz Nowak. Przed stodołą był kojec psa, więc w pierwszej kolejności właściciel pobiegł ratować swojego czworonoga. Pies nie ucierpiał, w przeciwieństwie do kojca.

Reklama
Gospodarstwo państwa Drzewieckich odwiedziła komisja z ratusza i GOPS-u, w ich imieniu GOPS wystąpił o środki finansowe do wojewody fot. Sylwia Wysocka

     Oprócz stodoły, którą wiatr zepchnął a jej elementy zatrzymały się na drzewach za stodołą, zniszczony został też las należący do tego gospodarstwa. - Korzenie są popodnoszone, ponadrywane, w lesie zrobiły się puste przestrzenie i obawiam się, że kolejne wiatry mogą czynić dalsze szkody - mówi Tomasz Nowak. Liczą, że ogólnie zniszczonych zostało około 2 hektarów lasu, dodatkowo wiele jest poderwanych, które też będzie trzeba usunąć.
     Odwiedzający to gospodarstwo wójt Józef Sosnowski wraz z przedstawicielem ratusza Marcinem Nitką tłumaczyli współwłaścicielowi szkód zasady odbioru eternitu z rozwalonej stodoły. - Postaramy się choć już część zabrać w tegorocznej zbiórce w celu utylizacji, jeśli tylko pojawią się takie możliwości, być może ktoś z zdeklarowanych na odstawę czy wymianę dachu w tym roku zrezygnuje. Jeśli nie będzie takiej możliwości w tym, to za rok zostanie on zabrany i zutylizowany - zapewnił wójt Józef Sosnowski.
     - Zaraz po tej wichurze przyjechał do nas radny Dariusz Kośmider, to takie wsparcie, odczucie, że człowiek nie jest sam ze swoim losowym problemem - mówi Tomasz Nowak.
     Znacznie ucierpiał też las Przemysława Kaczmarka z Ryszewa, lasy nadleśnictwa, uprawy na polach oraz przydrożne drzewa, które powyrywało z korzeniami i wraz z tym powstały ubytki w jezdni a przy nich dziury po rozrośniętych korzeniach.
     W poniedziałek Zarząd Dróg Powiatowych miał ogrom pracy, by udrożnić przejazdy, pociąć i wywieźć poprzewracane drzewa, które jeszcze w sobotę rosły przy jezdni.
     Dariusz Kośmider na wtorkowej sesji Rady Gminy pytał wójta, czy w związku z trąbą powietrzną, jaka przeszła przez Ryszewo i spowodowanymi szkodami, przewiduje przekazanie poszkodowanym funduszy z rezerwy budżetowej, ulgi w podatku rolnym czy inne możliwe formy pomocy. Odpowiedź wójt przekaże radnemu w formie pisemnej.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1272 (26/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości