17 czerwca 2024 r. w żnińskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorskie z Joanną Jax - autorką powieści historycznych.
Joanna Jax pochodzi z Olsztyna, jest laureatką wielu nagród, w tym Laureatką Wawrzynu – Literackiej Nagrody Warmii i Mazur za rok 2016 (nagroda czytelników). Jax to jej literacki pseudonim, zaś dyrektorka żnińskiej biblioteki Beata Czaczyk przypomniała uczestnikom spotkania, że Pamiętnik ze starej szafy pisarka wydała pod jeszcze innym pseudonimem jako Patrycja May. Pani Joanna w przeszłości miała też inną pasję – malowała na szkle. - W ramach kojenia nerwów – zażartowała. Współpracuje też jako wolontariuszka z Fundacją dla Rodaka, która wspiera Polaków w Kazachstanie.
Joanna Jax powiedziała, że jej największym życiowym marzeniem było zostanie pisarką. Pojawiło się ono u niej dość wcześnie, bo w wieku 14 lat. – Ja zaczęłam bardzo wcześnie czytać. Mając 5 lat zmusiłam brata, żeby mnie nauczył czytać. Pierwszą powieść – „Karolcię” - przeczytałam w wieku 6 lat, a w wieku 14 lat czytałam już dorosłe książki. I przeczytałam taką powieść „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell. I od tego momentu urodziło się moje marzenie, że ja bym chciała zostać powieściopisarką. Wymyślałam różne historie w głowie, natomiast nie zrobiłam absolutnie nic, żeby tą pisarką zostać – powiedziała i dodała, że w jej rodzinie nie było dotąd żadnego humanisty, są sami twardogłowi. – Więc jakby przyjęło się, że wszyscy idziemy tą samą drogą. Ja również poszłam do klasy matematyczno-fizycznej, natomiast na studiach zamiast uczyć się historii czy poprawnej polszczyzny, to uczyłam się liczyć belki na mechanice, prąd zmienny, stały na elektrotechnice – usłyszano. Autorka związała się z korporacjami finansowymi, przez ponad 20 lat pracowała w branży leasingowej. – A w momencie kiedy bywało u mnie źle wymyślałam różne historie, miedzy innymi „Dziedzictwo von Becków” wymyśliłam jakieś 25-28 lat temu, ale stwierdziłam, że mój czas minął, że poszłam nie tą drogą co trzeba, że to marzenie nigdy się nie spełni – usłyszano. Jednak bieg zdarzeń sprawił, że się spełniło. Autorce z pewnością bardzo pomogło zakochanie się w historii, co miało miejsce jakieś 20 lat temu. Przyszedł wtedy na świat jej syn, który przytrzymał panią Joannę w domu. A że był dzieckiem bezproblemowym, postanowiła czas ten dobrze wykorzystać i wróciła do pracy nad powieścią von Becków. Postanowiła też wpleść w nią historię, musiała się w tej dziedzinie dokształcić. – Wtedy kupiłam swoje pierwsze książki takie stricte dokumentalne, zaczęłam od biografii i to była miłość od pierwszego przeczytania. I od 20 lat praktycznie dziewięćdziesiąt procent moich lektur to są właśnie tego tyku książki. Po prostu kocham je – powiedziała autorka dodając, że z kolei 11 lat temu przyleciała do niej z Londynu przyjaciółka, która zachęciła ją do pisania i wydania powieści. – Siedziałyśmy na kanapie i opowiadałyśmy sobie jakie marzenia z dzieciństwa nam się nie spełniły. I ja jej mówię: „Wiesz Dorotka, większość lepiej, gorzej ale tak, ale jedno jedyne mi się nie spełniło. Marzyłam, żeby zostać powieściopisarką. Wymyśliłam powieść , przygotowałam się do niej. Ale nie napisałam jej i czas minął”. I ona tak patrzy na mnie i mówi:” Słuchaj, to ja nie rozumiem. Chciałaś być powieściopisarką , wymyśliłaś powieść, przygotowałaś się, to dlaczego jej nie napisałaś. Skoro Grochola dała radę to ty nie dasz?” Jej wiara we mnie była dziesięć razy większa niż moja w siebie samą. I chyba ta wiara była mi potrzebna – powiedziała pani Joanna, która jak zaczęła pisać, to do tej pory przestać nie może, a czytelnicy dzięki temu mogą czytać jej powieści historyczne. – I powiem wam, bo pamiętam jak dziś, że kiedy w moim laptopie przekroczyłam 130 stronę, to doszłam do wniosku, że to nie jest dla mnie takie ważne czy ktoś mi tę powieść wyda, czy ktoś ją w ogóle przeczyta, ale że samo pisanie to jest to, co tygrysy lubią najbardziej – powiedziała autorka i dodała, że jak już siądzie do pisania to świat dla niej nie istnieje.
Pisarka opowiedziała na spotkaniu jak poszukuje materiałów do swoich książek, skąd bierze na nie pomysły, a także jak dociera do pewnych informacji. – Różne są ludzkie losy, nie każdy jest bohaterem, nie każdy jest kanalią. Po prostu, jesteśmy słabi, upadamy, podnosimy się – powiedziała i dodała: - Mając dwadzieścia lat co ja wiedziałam o życiu. Musiałam się kilka razy potknąć, przewrócić, wybić zęby, zrozumieć drugiego człowieka, mieć podejście nieoceniające, ponieważ nigdy nie zrozumiemy człowieka jeżeli nie wejdziemy w jego buty. I powiem wam, że ja trochę pisząc książki to czuję się jak aktor na scenie, jak próbuję wejść w tego człowieka, zrozumieć go. W „Miłości pod czerwoną gwiazdą” jest tam wyjątkowy typ i nawet ja nie jestem w stanie go polubić. Ale mówię, staram się też jakby zrozumieć jego sposób myślenia.
Joanna Jax ma w swoim dorobku literackim wiele powieści m. in. Dziedzictwo von Becków, Długa droga do domu, Piętno von Becków, Zemsta i przebaczenie – 6 tomów, Syn zakonnicy, Zanim nadejdzie jutro – 3 tomy. Można je było nabyć po spotkaniu z autografem autorki.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze