Dobrowolne poddanie się karze
W sprawie sfałszowanego podpisu
Zimą pisaliśmy o grupie najemców Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie, którzy złożyli pismo do zarządu spółdzielni, aby ten umożliwił im przejęcie mieszkań za jedyne 5% ich wartości rynkowej. Zarząd miał wątpliwości co do autentyczności dwóch podpisów pod tym listem.
W jednym przypadku najemca, którego nazwisko widniało na liście podpisów, od dłuższego czasu przebywa za granicą. Zarząd podejrzewał, że podpisać się nie swoim nazwiskiem mogła pani, pod której opieką najemca ten zostawił mieszkanie. Jeśli chodzi o wątpliwość co do drugiego podpisu, to członkowie zarządu porównywali ostatni podpis tego najemcy z podpisami z poprzednich miesięcy tego samego mieszkańca, które znajdują się w archiwum spółdzielni, i uważali, że te podpisy różnią się od siebie. Dlatego też złożyli doniesienie o podejrzeniu dokonania przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Szubinie. Fałszowanie podpisów pod oficjalnymi pismami w celu osiągnięcia korzyści własnych jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 5 lat. Dodajmy jednak, że spółdzielnia nie była tu stroną poszkodowaną bezpośrednio, bo podejrzewała sfałszowanie podpisów nie swoich pracowników. Jednak, jak uważa prezes spółdzielni Henryk Popławski, było to pismo adresowane do zarządu Kujaw, więc zarząd musiał zareagować.
Prokuratura zleciła przeprowadzenie dochodzenia policjantom Komisariatu Policji w Barcinie. Później, opierając się na materiałach zebranych przez policjantów zdecydowała się skierować do Sądu Rejonowego w Szubinie akt oskarżenia tylko wobec jednego z przypadków, które wskazywał zarząd spółdzielni. Był to przypadek użycia nazwiska najemcy, którego nie było w kraju i sam się nie mógł podpisać na tworzonej w szybkim czasie liście z podpisami pod petycją do zarządu.
Szef prokuratury Dariusz Mańkowski powiedział, że Urszula K. z Barcina przyznała się przed sądem do sfałszowania podpisu Włodzimierza J. i poprosiła o możliwość dobrowolnego poddania się karze grzywny w wysokości 200 zł. Prokurator podkreślił, że sąd może domagać się jednak innego ukarania oskarżonej. Prezes spółdzielni Henryk Popławski powiedział, że nie wpłynęło z sądu jeszcze pismo, czy zarząd zgadza się z dobrowolnym poddaniem się karze w takim wymiarze przez oskarżoną. - Jednak, jeśli miałbym wypowiedzieć się osobiście, to dla mnie ważna jest przede wszystkim satysfakcja, że mieliśmy rację powiadamiając prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Skoro bowiem oskarżona chce się poddać dobrowolnie karze, to uznaje ona tym samym swoją winę. Nie wiem, jak zdecydowałby w takim przypadku zarząd, ale mnie wystarcza sama satysfakcja i nie sprzeciwiałbym się dobrowolnemu poddaniu się karze przez oskarżoną - stwierdził prezes.
Sprzeciw taki mógłby wyrazić przede wszystkim bezpośredni poszkodowany, czyli najemca przebywający wtedy poza krajem.
Karol Gapiński
Pałuki nr 900 (19/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze