Ośrodek zdrowia w Gąsawie
W stronę prywatyzacji
Rozpoczęły się już konsultacje w sprawie prywatyzacji Samodzielnego Publicznego Zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej (SPZPOZ) w Gąsawie. Beata i Wojciech Szczęśni chcą przejąć zakład, oferując usługi na tym samym poziomie. Mieszkańcy Gąsawy nie wyrażali sprzeciwu.
Z wnioskiem o prywatyzację wystąpiła dyrektor ośrodka zdrowia Beata Szczęsna. Informowaliśmy o tym we wrześniu ubiegłego roku. Wówczas Rada Społeczna SPZPOZ uzależniła swoje stanowisko od opinii społeczeństwa i zaleciła konsultacje w tej sprawie. W piątkowe popołudnie odbyły się one w Gąsawie.
„Ja tam do prywatyzacji nic nie mam” - mówił Sylwester Sobolewski z Gąsawy Beata i Wojciech Szczęśni przedstawili motywy swojej decyzji oraz koncepcję funkcjonowania ośrodka po prywatyzacji. Zapewnili, że za usługi medyczne bez względu na to, czy zakład jest publiczny czy niepubliczny, nie trzeba będzie płacić, gdyż refunduje je Narodowy Fundusz Zdrowia. Beata Szczęsna wyjaśniła, że prywatyzacji podlegać będą usługi, a budynek nadal pozostanie własnością gminy.
- Prywatyzacja jest niezbędna, aby utrzymać poziom usług na odpowiednim poziomie - powiedziała Beata Szczęsna.
Dyrektor miała na myśli funkcjonowanie poradni K oraz świadczenie usług stomatologicznych. Poradnia ginekologiczno-położnicza musi funkcjonować przez 5 dni w tygodniu, a w każdym dniu przez 5 godzin. Wojciech Szczęsny przyznał, że obecnie poradnia ta funkcjonuje dzięki zaangażowaniu Gustawa Mądroszyka. Gdyby zabrakło ciągłości w funkcjonowaniu poradni ginekologiczno-położniczej, to w przypadku kontroli NFZ mógłby zerwać kontrakt i poradnia K przestałaby funkcjonować.
- Nie wiemy jak długo doktor Mądroszyk będzie mógł przyjmować. Niedawno przeszedł na emeryturę i przyjmuje na pół etatu. Ja mógłbym przejść na cały etat tutaj, ale przy publicznym ośrodku miałbym zagwarantowaną pracę tak długo jak moja żona będzie dyrektorem. Po konkursie nowy dyrektor mógłby mi podziękować za pracę, a nie ukrywam, że mam poważną propozycję pracy w Bydgoszczy i zastanawiam się. Po prywatyzacji miałbym po prostu gwarancję zatrudnienia i mógłbym na cały etat przejść tutaj - wyjaśnił Wojciech Szczęsny.
Natomiast dyrektor dodała, że nadal będzie funkcjonowała poradnia stomatologiczna, utrzymany także będzie ośrodek w Laskach Wielkich.
Mieszkańcy pytali, czy po prywatyzacji dostęp do usług medycznych się nie pogorszy. Wskazywali również na konieczność lepszego dostępu do internisty. Ciekawiło ich również zagospodarowanie budowanej właśnie nowej części ośrodka.
Wojciech i Beata Szczęśni wyjaśnili, że bardzo trudno jest pozyskać internistę, który chciałby przyjmować w ośrodku zdrowia, ponieważ tacy specjaliści mają sporo ofert pracy.
Zapewnili, że poszukiwania takiego specjalisty trwają. Zadeklarowali jednak, iż po prywatyzacji usługi na pewno się nie pogorszą, ale mogą się polepszyć. - Takie poszukiwania nie są łatwe. Musiałem wykonać 48 telefonów zanim trafiłem na stomatologa, który zgodził się przyjąć naszą ofertę - powiedział Wojciech Szczęsny.
Natomiast wójt Zdzisław Kuczma powiedział, że nowa część ośrodka zostanie oddana do użytku jeszcze w tym roku. Będzie w niej nowa sala rehabilitacyjna, gabinet stomatologiczny oraz nowy gabinet lekarski.
- Chciałbym zaznaczyć, że jeśli po prywatyzacji jakość usług gwałtownie pogorszyłaby się, to zawsze mogę zerwać umowę i ogłosić nowy przetarg. Nowej części nie buduję dlatego, że będzie to prywatyzowane, tylko dlatego, żeby był lepszy poziom usług medycznych - stwierdził wójt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze