Reklama

W szpitalu dla grzeszników

Piotr opowiada o swoim życiu i braku sensu życia oraz odmianie jakiej dokonał w nim kapłan w czasie spowiedzi i komunii świętej fot. Sylwia Wysocka

Janowiec, ewangelizacja , kościół, tatuaż, rekolekcje, świadectwo
    W szpitalu dla grzeszników
     - Kościół to nie muzeum dla świętych, a szpital dla grzeszników - mówił Piotr zapewniając, że przekraczając po wielu latach próg kościoła czuł się odrzucony i potępiony przez innych praktykujących wierzących. Czuł dystans i brak akceptacji dla łysego chłopaka w dresie.

     2 marca podczas mszy świętych w janowieckim kościele dwóch młodych chłopaków Piotr i Jacek, wygolonych, z tatuażami dawali świadectwo, jak sami mówili, wyrwania ich z mroku ciemności i grzechu do prawdziwego życia w Chrystusie.

    Jacka i Piotra powitał wikariusz parafii św. Mikołaja ks. Marcin Modrzyński, który modlitwą i przyjaźnią wspiera ich od kilku lat.

    Dawanie świadectwa w Janowcu było jedną z 14 zaplanowanych rekolekcji wielkopostnych na trasie tych młodych ludzi, którzy podróżują pożyczonym samochodem, pociągami, autobusami po całej Polsce wraz z metrową figurą Matki Bożej. Sami o sobie mówią, że są osobami wyrwanymi z niewoli i chcą udowadniać młodym ludziom, że można pokonać wszelkie zło, wszelkie nałogi, nawet myśli samobójcze czy rany przeszłości pod warunkiem, że w swoje życie wprowadzi się Jezusa. - Ku wolności wyswobodził nas Chrystus, jesteśmy wyrwani z niewoli grzechu, to Jezus wyrwał nas z bagna, dotychczasowego życia - zapewniali łysi, świeccy misjonarze.

Reklama

    Dlatego też przez blisko pięć lat głoszą moc Chrystusa w szkołach, kościołach, domach dziecka, zakładach poprawczych, więzieniach, na swoim przykładzie pokazując, że głęboka wiara jest lekarstwem. - Doświadczamy miłosierdzia Boga i tym chcemy zarażać świat. Dzielimy się doświadczeniem miłości Boga, tym, że Jezus zupełnie zmienił nasze życie, dał nam prawdziwą wolność, każdy z was może tego doświadczyć, nie stoją przed wami wybrańcy. Bóg dał nam nowe życie, nowy start, nowy sens i o tym chcemy opowiedzieć - mówił Jacek.

    O swym życiu opowiedział Piotr. Mówił o trudnym dzieciństwie, przemocy, molestowaniu, braku miłości i akceptacji, co sprawiło, że uciekł w złe towarzystwo, kradzieże, bójki, narkotyki, alkohol, pornografię. Przybierał maski złego człowieka, by dopasować się do osób, które uważał wówczas za przyjaciół. Sam mówi, że do pierwszej komunii poszedł, bo szli wszyscy, że widział modlącą się matkę. Jego młodzieńcze życie prowadziło do zagłady, na swym kącie miał próbę samobójczą, bo nie widział już dla siebie sensu życia ani ratunku. Z niewoli grzechu wyrwała go spowiedź święta po kilkunastu latach. - Łysy w dresach w mojej małej miejscowości, poszedłem do kościoła, spoglądali na mnie z pogardą udowadniając, że nie pasuję do tego miejsca, pokazując dystans pomiędzy nimi a mną, a kościół to przecież nie muzeum dla świętych, a szpital dla grzeszników. Poszedłem do spowiedzi, nie pamiętałem regułki, raz tylko się wcześniej spowiadałem, opowiedziałem księdzu całe swoje życie i pierwszy raz powiedziałem prawdę o sobie, że jestem uzależniony, że nie mam siły żyć, że nienawidzę, chcę się zabić. Ostatnie zdanie księdza - "Ja odpuszczam tobie grzechy" - uważam za najpiękniejszą chwilę mojego życia, zacząłem płakać, wyć z płaczu, coś we mnie pękło, zrzuciłem maskę - opowiada Piotr. Jak zapewnia, dwie najważniejsze chwile w jego życiu zdarzyły się podczas tej mszy - kiedy kapłan odpuścił mu grzechy i kiedy przyjął komunię świętą. Wówczas otrzymał lekarstwo dla duszy, którego szukał dotychczas w narkotykach, alkoholu, bójkach.

Reklama

    Od tego momentu zaczęło się dla niego nowe życie, wyjechał na wieś, każdego dnia uczestniczył we mszy św. Jego najlepszymi przyjaciółkami stały się 80-letnie panie z kościelnej ławy, które uczyły go modlitw, różańca, znosiły mu modlitewniki. - Te kobiety obdarowały mnie miłością, zainteresowaniem, troską, wszystkim tym, czego nie doświadczyłem dotychczas. Dawni znajomi mnie wyszydzali, kiedy powiedziałem, że wierzę w Boga, że nie piję, nie ćpam, że żyję zgodnie z przykazaniami, zbudowałem sobie relację z Bogiem i z tego biorę siłę - zapewniał w janowieckiej świątyni Piotr.

    Wyznania młodego chłopaka, który dzięki wierze w Boga pokonał swoje słabości, wywarło na wiernych ogromne wrażenie. Były łzy, refleksje, podziw dla siły, odwagi i zaangażowania w nawracanie do wiary innych, a na koniec gromkie brawa. Brawo biły trzy, a nawet cztery pokolenia. Ks. Marcin zapewniał, że są to brawa dla Jezusa.

Reklama

    Jacek dziękując za nawrócenie, za wyrwanie z życia w grzechu i wskazanie sensu życia tworzy muzykę hip-hopową, nagrywa płyty, na których daje świadectwo wiary.

    Obaj założyli też fundację Wyrwani z Niewoli - chcą  rozszerzać działania ewangelizacyjne, przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. W planach mają stworzenie ośrodka dla ludzi - miejsca miłosierdzia, wsparcia dla tych, którzy zbłądzili, szukają pomocy i drogi do Boga.

    Po mszy, niemal każdy chciał uścisnąć dłoń odważnych, łysych chłopaków z bagażem doświadczeń i trudną przeszłością,  którym pomogła wiara w Boga, którą chcą zarażać i ratować rówieśników.

Reklama

    Jacek i Piotr zapewniali, że wrócą do Janowca w maju, aby odwiedzić szkoły i dać poprzez muzykę świadectwo swej wiary.

Sylwia Wysocka, 6 III 2014

 

Inne teksty na ten temat:

Nakłonili młodzież do refleksji

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości