Wapienno, Piechcin, kopalnia, górnik, wapno, Lafarge, Mowap
Wapienno znika z powierzchni ziemi
W połowie przyszłego tygodnia będzie już pozamiatane po ostatnim bloku mieszkaniowym w Wapiennie. Miejscowość, która korzeniami sięga drugiej połowy XIX wieku zniknęła z powierzchni ziemi. Wszystko z powodu negatywnych wpływów oddziaływań górniczych. Przenosiny do innych mieszkań dotyczyły łącznie ponad 60 rodzin z Wapienna.
W roku 1860 przy wierceniu nowej studni w posiadłości ziemskiej Bielawy natrafiono na pokłady kamienia wapiennego. W efekcie zaczęła powstawać najpierw kopalnia, później całe zakłady wapiennicze. Wówczas też zaczęły powstawać osiedla robotnicze w Piechcinie i Wapiennie.
W rywalizacji między obydwoma centrami przemysłowego ośrodka Piechcin wziął ostatecznie górę nad Wapiennem. Na początku jednak tak nie było.
SĄSIADKI
Już w XIX wieku w Wapiennie obok kopalni wybudowano pierwsze obiekty mieszkaniowe.
Miejscowość ciągnęła się patrząc od Barcina, za majątkiem rodu Brzeskich w Krotoszynie. Budynki Wapienna kończyły się tuż przed torami kolejowymi na trasie Inowrocław - Żnin.
Helena Skowrońska z domu Bressa, od swego dzieciństwa w latach trzydziestych ubiegłego stulecia związana z Wapiennem wspomina: - Ojciec niedługo po moim przyjściu na świat przeniósł się z rodziną do Francji, gdzie podjął pracę. Po kilku latach jednak wróciliśmy do Wapienna. Należeliśmy wtedy - my, mieszkańcy Wapienna - do parafii w Szczepanowie. Tam też jako dziecko chodziłam pięć kilometrów przez las na lekcje religii. Natomiast szkołę mieliśmy bliżej, bo w Krotoszynie.
Pani Helena dzisiaj mieszka w bloku w Barcinie.
Jedną z jej sąsiadek jest dawna sąsiadka i starsza koleżanka jeszcze sprzed lat w Wapiennie, Czesława Bereżewska, z domu Szczepańska.
STARE WAPIENNO
Przed II wojną światową i kilkanaście lat po niej Wapienno wyglądało inaczej, niż poznali je młodsi mieszkańcy w ostatnim trzydziestoleciu.
- Budynki położone były po prawej stronie drogi dojazdowej od szosy Barcin - Inowrocław. W przeciwieństwie do bloków, które teraz wyburzyli, Wapienno kończyło się przed torami. Jadąc od Barcina najpierw był piętrowy barak mieszkaniowy, i pałac dyrektorów zakładów, które przed wojną należały do żydowskiego przedsiębiorcy. Ten pałacyk otoczony był pięknym ogrodem. Dalej stały garaże, dom szczytowy, duży fabryczny dom mieszkaniowy w rodzaju śląskich familoków. Był też dom z białej cegły, w którym mieszkały rodziny pracowników umysłowych i drugi ogród owocowo - warzywny. Wreszcie stał duży budynek, w którym znajdowała się świetlica pełniąca też funkcje sali zebraniowej. Mieściła się również w tym budynku restauracja, sklep i kino. Za torami było tylko tak zwane Hamikarowo, czyli ładny budynek mieszkalny i obory dla owiec. Wypasały się na polach, na których dzisiaj stoi cementownia. Wtedy Hamikarowo należało do majątku Brzeskich, a po wojnie do Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Krotoszynie - wspominają panie Czesława i Helena.
ZABAWY TOWARZYSKIE I PATRIOTYCZNE
W sali świetlicy już przed wojną odbywały się potańcówki dla mieszkańców.
- Nie wpuszczali mnie wtedy na tańce, bo byłam za młoda. - mówi Helena Skowrońska. - Ja się już tam mogłam bawić. Wpuszczali od siedemnastego roku życia - przypomina przedwojenne zabawy w Wapiennie Czesława Bereżewska.
Podczas tych potańcówek mieszkańcom robotniczej osady towarzyszyła miejscowa orkiestra dęta złożona z mieszkańców.
- Należałam wówczas do "Młodych Polek", które zajmowały się pod opieką Wiktorii Barczyńskiej przedsięwzięciami artystycznymi. Potem przeszłyśmy do "Związku Strzeleckiego" - przypomina sobie pani Czesława oglądając zdjęcie członków tego związku, przy którym działała też orkiestra. Zdjęcie zostało zrobione w 1935 roku przed budynkiem dawnego dworca kolejowego w Wapiennie.
CENTRUM ROZRYWKOWE WAPIENNA
Helena Skowrońska po wojnie pracowała w świetlicy w starym Wapiennie. Później została też kierowniczką kina.
- To było serce Wapienna. Dwa razy w tygodniu mieliśmy seans w naszym kinie. Oczywiście telewizora nikt początkowo w Wapiennie nie posiadał. Był tylko jeden na dworcu PKP. Pamietam, że zawiadowca stacji Romek Schuhmaher musiał nas tam wpuszczać wprost ze świetlicy, kiedy mieszkańcy chcieli oglądać na przykład "Wyścig Pokoju" - mówi dawna działaczka kulturalna w Wapiennie.
Oczywiście kino nie było jedyną rozrywką dostępną w świetlicy. Były również potańcówki, a na codzień śpiewanie, wyszywanie i inne wspólne zabawy mieszkańców robotniczego osiedla. W miejscowości otwarto także szkołę i przedszkole.
NOWE WAPIENNO
Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych pobudowano za torami pięć bloków mieszkalnych. Wapienno było teraz już dość dużą miejscowością. Ale nie na długo.
Wkrótce zapadły centralne decyzje. Dziesięć lat później zaczęto budować cementownię. Potrzebowała ona terenu. Wyrok padł na stare Wapienno. Mieszkańców, wśród nich panią Helenę i panią Czesławę przeniesiono do Barcina, gdzie powstawała sypialnia dla pracowników cementowo - wapienniczego kombinatu.
W Wapiennie zostały tylko nowe bloki za torami oraz pałacyk dyrektorski. Nie było już dworca PKP, nie było kina, restauracji, ani szkoły i przedszkola. Został tylko sklep w jednym z bloków. Tak Wapienno wyglądało przez kolejnych trzydzieści lat do końca wieku.
KONIEC
W ostatnim kwartale 2000 roku koncern Lafarge rozpoczął projekt likwidacji osiedla w Wapiennie. Teren był bowiem zagrożony oddziaływaniem górniczym. Zamieszkiwanie na nim stawało się niebezpieczne.
Sylwia Leśniewska, kierownik do spraw kontaktów zewnętrznych w bielawskich zakładach Lafarge powiedziała: - Mieszkańcy Wapienna otrzymali rekompensatę za utracone lokale. Cena, którą oferowaliśmy urosła od 650 przez 750 do 950 złotych za metr2. Część rodzin skorzystała z możliwości mieszkaniowych, które stworzyliśmy dzięki spółdzielni "Kujawy" w Barcinie, z którą w tym zakresie współpracowaliśmy. Jednak ponad 90% z 63 rodzin z Wapienna skorzystało z ofert mieszkaniowej na własną rękę na wolnym rynku. Cieszymy się, że ten proces udało nam sie zakończyć przed zimą. Warunki mieszkaniowe były tam bowiem naprawdę trudne.
PAJACYK KASKADERÓW
Oprócz obiektów przemysłowych (Mowap) jedynym budynkiem w Wapiennie jest teraz odrestaurowany pałacyk. - Oczywiście mieszkanie w Wapiennie jest niemożliwe. Pałacyk jest obiektem pracowniczym - mówi Sylwia Leśniewska.
Rozbiórka ostatniego bloku i pozostałych jeszcze po mieszkańcach szopek gospodarczych zostanie zakończona w przyszłym tygodniu.
- Mój Boże, to już koniec naszego Wapienna? - pani Helena Skowrońska, podobnie, jak inni, byli mieszkańcy Wapienna nie może uwierzyć w to, co dzieje się z jej rodzinną miejscowością.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze