Specjalna sesja
Wąsosz na łapu-capu
Jedenaście i pół strony liczy sprawozdanie komisji rewizyjnej Rady Miejskiej w Szubinie z kontroli dotyczącej umowy dzierżawy ośrodka w Wąsoszu. W sumie od 2001 do 2005 roku dzierżawca - GMS Investment - na rozbudowę i modernizację ośrodka wydał nieco ponad 120.000 zł , a miał wydać 250.000 zł. Zamiast 325.000 zł podatku od nieruchomości dzierżawca zapłacił gminie ok. 180.000 zł. Komisja zaleciła sprzedać część ośrodka, a drugą zachować dla mieszkańców. Konkretne ustalenia - 26 lutego na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Miejskiej.
- „Nie mówię, że jestem bez winy, ale nie można robić jednego człowieka winnym w sprawie zbiorowego działania" - twierdzi burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński Ośrodek wypoczynkowy w Wąsoszu został wydzierżawiony 2 kwietnia 2001 roku firmie GMS Investment. Wobec braku realizacji zapisów umowy przez dzierżawcę, gmina wypowiedziała umowę w ubiegłym roku. Radni uchwałą z lipca 2008 r. zlecili kontrolę komisji rewizyjnej, która musiała zbadać procedurę wyłonienia dzierżawcy i zawarcia umowy, zbadać sposób wykonywania przez dzierżawcę zobowiązań, zorientować się, czy ośrodek był kontrolowany przez burmistrza Szubina, jak ośrodek został przejęty przez gminę w ub. roku i wreszcie, jakie koszty poniosła gmina na organizację wypoczynku w 2008 r.
Komisja rewizyjna po raz pierwszy zebrała się we wrześniu ubiegłego roku. Przez 5 posiedzeń komisja prowadziła kontrolę w Urzędzie Miejskim, a na jedno spotkanie udała się do Wąsosza, aby dokonać oględzin ośrodka. Na kolejnych 7 posiedzeniach radni analizowali zebrane materiały i 22 grudnia ostatecznie zakończyli pracę.
Procedura wyłonienie dzierżawcy i zawarcia umowy nie wzbudziła zastrzeżeń komisji. Jednak jej członkowie zastanawiali się nad tym, dlaczego ofertę w ogłoszonym wówczas przetargu złożył tylko jeden podmiot i dlaczego ośrodek został wydzierżawiony firmie nie mającej doświadczenia w prowadzeniu tego typu interesu. Radni badający sprawę doszli do wniosku, że gmina postawiła zbyt wygórowane warunki i stąd było małe zainteresowanie, a przedsięwzięcie miało małe szanse na to, aby się powieść.
- Tylko firma nie mająca pojęcia o prowadzeniu tego typu biznesu mogła podpisać taką umowę - mówił Marek Kornalewicz, członek komisji rewizyjnej, który przewodniczył jej pracom.
Kapitał zakładowy firmy wynosił 5.000 zł, a już na samym początku dzierżawca musiał wyłożyć 53.000 zł na zdewastowany sprzęt. Ponadto podmiot musiał ponosić bieżące koszty związane z funkcjonowaniem ośrodka.
- Trudno byłoby jakiejkolwiek firmie poradzić sobie z takim obciążeniem. Nie zmienia to faktu, że zarząd gminy źle oceniał możliwości finansowe dzierżawcy. To, że potencjalny nabywca chciał podpisać umowę, nie zwalniało komisji przetargowej i Zarządu z oceny wiarygodności potencjalnego dzierżawcy. Komisja stwierdza, że w omawianej sprawie zabrakło ze strony Urzędu rzetelnej oceny wiarygodności i możliwości dzierżawcy - mówił Marek Kornalewicz. - Ponadto komisja doszła do wniosku, że ani Zarząd, ani Rada III kadencji nie miały pomysłu co do dalszych losów ośrodka. Nikt nie przedstawił alternatywnej propozycji, nie dokonano analizy przyczyn generowania strat przez ośrodek, a problem został rozwiązany poprzez dzierżawę mało wiarygodnemu podmiotowi. Być może nie dzierżawa, a sprzedaż ośrodka w tamtym okresie okazałaby się najlepszym rozwiązaniem.
Komisja stwierdziła również, że najemca płacił rocznie 12.000 zł + VAT dzierżawy, ale tylko do końca 2006 roku. Od 2007 r. do dziś dzierżawa - w sumie ponad 12.000 zł - nie została zapłacona. Zgodnie z umową w pierwszych 5 latach dzierżawca miał zainwestować w ośrodek 250.000 zł i ten zapis nigdy nie został w całości wykonany, a dzierżawca zamiast sprawozdań z realizacji inwestycji przysyłał faktury bez opisu, łącząc jednocześnie inwestycje z remontami bieżącymi. W sumie od 2001 do 2005 roku dzierżawca na rozbudowę i modernizację ośrodka wydał nieco ponad 120.000 zł (oprócz 2004 r.) zamiast deklarowanych 250.000 zł, a na remonty ponad 30.000 zł. Oprócz tego dzierżawca nie wywiązał się z zapisów paragrafu szóstego umowy, który nakładał na niego obowiązek ubezpieczenia ośrodka od ognia i innych zdarzeń losowych; polisa obejmowała okres od 30 czerwca 2003 do 30 czerwca 2004 r. Dzierżawca wywiązał się jedynie z tego, że wykorzystał ośrodek na cele rekreacyjno-wypoczynkowe.
Firma również ma zaległości z tytułu podatku od nieruchomości. Zadłużenie wobec gminy Szubin wynosi niecałe 50.000 zł. A i tak gmina umorzyła dzierżawcy przez siedem lat ponad 90.000 zł z tytułu podatku od nieruchomości. I tak zamiast 325.000 zł dzierżawca opłacił ok. 180.000 zł podatku. Komisja na podstawie rozmów z pracownikami Urzędu, w tym z sekretarzem gminy Renatą Kabullą stwierdziła, że wyegzekwowanie należności od dzierżawcy jest wątpliwe, ponieważ spółka nie funkcjonuje, a miejsce pobytu dzierżawcy nie jest znane. Prawdopodobnie, jak to określił burmistrz Szubina, przebywa teraz w Chinach.
Komisja nie wniosła uwag do kontroli przeprowadzonych przez Urząd Miejski. W maju ubiegłego roku pracownicy szubińskiego ratusza dokonali oględzin ośrodka, stwierdzili dewastację mienia i m.in. na tej podstawie Ignacy Pogodziński podjął decyzję o rozwiązaniu umowy dzierżawy. Gmina na swoje barki wzięła przygotowanie ośrodka do sezonu. Wyniosło to ponad 145.000 zł.
Za główną przyczynę problemów z dzierżawcą komisja rewizyjna uznała brak wizji rozwoju ośrodka: - Jeżeli uznamy, że celem dzierżawy było uwolnienie gminy od finansowania ośrodka i zapewnienie mieszkańcom możliwości samej kąpieli, to ten cel został osiągnięty. Gmina nie tylko nie dotowała ośrodka, ale oprócz tego wpłynęło do kasy ok. 250.000 zł. Ale jeśli uznamy, że celem był rozwój ośrodka i podniesienie jego atrakcyjności, to ten cel nie został zrealizowany - stwierdził na sesji Marek Kornalewicz. - Komisja uważa, że koncepcja dzierżawy nie sprawdziła się.
Burmistrz Ignacy Pogodziński zgodził się z wnioskami komisji, nie zgodził się jednak z tym, aby winić go za niepowodzenie w sprawie Wąsosza, ponieważ cała rzecz zaczęła się już podczas drugiej kadencji Rady Miejskiej, a więc w połowie lat 90., natomiast w latach 1999-2000 Zarząd Miasta został zmuszony przez Radę Miejską do rozwiązania sprawy Wąsosza.
- To było działanie na łapu-capu. Jeździliśmy po Warmii i Mazurach oglądając tego typu obiekty. Założenia mieliśmy piękne - mówił Ignacy Pogodziński. - Zarząd postawił warunki, a Rada Miejska przycięła o 50%. Dlaczego ja mam być głównym winowajcą? Mogę odpowiadać za okres od 2003 roku, bo od tego kresu byłem burmistrzem. W latach 2003-2004 gmina miała problemy finansowe i dlatego nie podjęliśmy radykalnych działań. W późniejszych latach nie było chętnych na korzystanie z ośrodka.
Ignacy Pogodziński dodał, że jest zwolennikiem sprzedaży terenu, na którym znajduje się ośrodek. Własnością gminy miałyby pozostać 3 hektary przy brzegu jeziora. Tam miałby zostać postawiony pomost, a budynek ma być wyremontowany i zagospodarowany.
Wiceprzewodniczący Rady Krzysztof Holec powiedział, że dzierżawca powinien zostać wpisany do rejestru dłużników, a należności winny być wyegzekwowane.
- Zastanawiam się, dlaczego go nie ma. Może za dużo powiedzieć? Nie wiemy, czy uciekł do Chin, czy nie uciekł - mówił radny.
- Niemożliwe było prowadzenie tego ośrodka na takich warunkach, a on mówił, że nie będzie inwestował w nieswoje - dodał drugi wiceprzewodniczący Remigiusz Kasprzak.
Komisja zaleciła sprzedać część ośrodka, a drugą zachować dla mieszkańców gminy i zastanowić się nad wydzierżawieniem wszystkich usług tak, aby gmina nie musiała dopłacać do całego interesu. Sprzedaż całości mogłoby bowiem spowodować niebezpieczeństwo zmiany przeznaczenia terenu i pobawienie mieszkańców dostępu do jeziora.
Zalecenia komisji nie zostały zrealizowane na czwartkowej sesji. Co prawda porządek obrad zakładał podjęcie dwóch uchwał dotyczących sprzedaży dwóch nieruchomości w Wąsoszu, ale na wniosek przewodniczącego Rady Miejskiej Marka Domżały punkty te radni usunęli. Przewodniczący uzasadnił, że nie nadszedł jeszcze czas na podjęcie uchwał dotyczących sprzedaży. 26 lutego odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Rady Miejskiej w Szubinie w sprawie przyszłości ośrodka wypoczynkowego w Wąsoszu.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 877 (6/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze