Nasi w świecie
Welcome to the Machine
"Witaj w maszynie mój synu" - śpiewał niegdyś Roger Waters z zespołu "Pink Floyd". Żninianin Bartosz Kossowicz zostając wokalistą "Quidam" stał się również częścią maszyny showbiznesu. Pomimo wielu obowiązków związanych z koncertami i promocją nowej płyty znalazł czas, by porozmawiać o muzyce, "Quidam", albumie i nie tylko.
Tomasz Rogacz: "Jak doszło do twojej współpracy z "Quidam"?
Bartek Kossowicz: Wszystko zaczęło sie od e-maila od Maćka Mellera. Znaliśmy się wcześniej. Graliśmy razem kilka jam sessions jeszcze z zespołem "Ostatni Dzień Gry", w którym
Bartek Kossowicz był wokalistą lokalnych grup "Ostatni Dzień Gry" i "NEO". Choc do "Quidam" trafił jako ostatni, szybko stał się ważną jego częścią - śpiewa, pisze teksty i współtworzy muzykę. fot. Tomasz Rogacz śpiewałem. Po odejściu Emilii "Quidam" przesłuchiwał wokalistów. Zgłosiło sie pięciu chłopaków, ale z różnych względów nie zostali w zespole. Potem Maciek zadzwonił do mnie i zaprosił na próbę. Zaśpiewałem kilka starych numerów, spasowało i tak zostałem wokalistą "Quidam".
- "Wymiana połowa składu, łącznie z tą najistotniejszą - wokalistki na wokalistę, pociągnęła za sobą zmiany muzyczne. Czy myśleliście o zmianie szyldu?"
- Nie. Zespół pracował na markę ładnych parę lat. Zaczynanie wszystkiego od nowa nie miałoby sensu. Nazwa została.
- "W trakcie rocznej przerwy główni kompozytorzy grupy Zbyszek Florek i Maciek Meller mieli dużo czasu na napisanie nowego materiału. Po skompletowaniu składu mogli wreszcie przystąpić do jego aranżacji".
- Nie od razu. Najpierw musieliśmy przygotować stare kawałki, bo mieliśmy zagrać jako support dla "Jethro Tull" w Arenie, ale to nie wypaliło. Jeśli chodzi o nowy materiał, to nikt nie przyniósł gotowych kompozycji. Wszystko powstawało od zarodka. Linie melodyczne układałem po norwesku. Potem była muzyka, którą w stu procentach robiliśmy razem. Bazą były świetne riffy Maćka i klawisz Zibiego.
- "Jak już jesteśmy przy riffach, skąd to bardziej rockowe oblicze "Quidam"?"
- Myślę, że zaostrzenie brzmienia wynika z faktu, że trzy nowe osoby pojawiły się w grupie. Basista i ja obracaliśmy się w innych, bardziej rockowych kręgach muzycznych, natomiast perkusista Maciek Wróblewski ma świetny groove na bębnach i gra mi się z nim rewelacyjnie.
- "Jak te zmianę przyjęli starzy fani zespołu?"
- Koncert w "Trójce" pokazał, że super, choć nie wszyscy generalnie mogą się pogodzić z naszym nowym obliczem. Cóż, życie...
- "Po Emilii Derkowskiej przejąłeś mikrofon i odpowiedzialność za warstwę liryczną. Twoje teksty są dość pesymistyczne. To słowa człowieka zmęczonego, bezsilnego, który nie potrafi odnaleźć się w otaczającym go cynicznym świecie. Czy to teksty autobiograficzne?"
- Nie. Moje życie nie jest aż tak ciekawe, żeby je opisywać.
- "Kim są "oni" w utworze "Hands Off", którzy podcinają skrzydłą, kiedy próbujesz wzbić się w powietrze?"
- Mam na myśli wszystkich ludzi u władzy. Każdej władzy. To właśnie ich działania zmuszają ludzi do ucieczki za granicę. Gromadka, która została w Polsce, po prostu sie tutaj męczy. I nie tylko chodzi o pieniądze. Spotykam się z wieloma sytuacjami, które mnie stresują i frustrują.
- "Czyli głos "Quidam" jest krzykiem pokolenia. To naprawdę musi być źle w naszym kraju, jeśli taki zespół jak wasz, kojarzony do tej pory muzycznie i lirycznie z sielanką, wykonuje swoiste protest songi".
- To zasługa tekstów popartych odpowiednim dźwiękiem. Myślę, że zespół nie do końca identyfikował się z tekstami Emilii, choć może się mylę. Mam nadzieję, że teraz każdy z członków "Quidam" może się podpisać pod tekstami na płycie "surREvival".
- "Pierwszy koncert w nowym składzie zagraliście w miejscu kultowym i magicznym w trójkowym studiu im. Agnieszki Osieckiej. Program III transmitował koncert na żywo. Musiałeś to bardzo przeżywać".
- Tak. To był dla mnie wielki stres. Szczególnie na początku. Mój pierwszy koncert po dwóch latach, z nimi, przed publicznością i w dodatku w "Trójce". Po każdym kawałku było już lepiej, a w części nie transmitowanej w ogóle juz było fajnie. Nagraliśmy nawet jakiś materiał i myślę, że w przyszłości ukaże się z tego bootleg.
- "A jak wspominasz spotkanie z legendarnym Piotrem Kaczkowskim - człowiekiem, którego głos rozpoznaje każdy, a oblicze znane jest tylko wybrańcom?"
- Niewyobrażalne przeżycie. Wywiad prowadził niekonwencjonalnie. Robi to w taki sposób, że człowiek pozbywa się stresu. Ale i tak nie pamiętam, o co pytał i co odpowiedziałem.
- "W lipcu zagracie kilka zagranicznych koncertów w Niemczech, Belgii i Hiszpanii. Jak wyglądają przygotowania?"
- W Niemczech gramy dwa rozgrzewkowe koncerty. Potem w Belgii w klubie "The Frontside" i jako gwiazda w Hiszpanii na "Minnuedo Festival" (przed nami zagra "Arena" i "Amarok"). Gramy próby. Ustawiamy set-listę. Chcemy wybrać kilka starszych kawałków i połączyć je w 20-minutową całość. Wykorzystamy "Credo I", "Credo II" oraz "Jesteś" z płyty "Pod niebem czas".
- "Masz jakieś oczekiwania w związku z tymi koncertami?"
- Promujemy tam płytę. Na Zachodzie zawsze "Quidam" był lepiej odbierany niż w Polsce. Nagraliśmy dobry album i mam nadzieję, że będzie się dobrze sprzedawał, szczególnie w sklepach internetowych. Poza tym staramy sie o supportowanie "Marillion" i te koncerty mogą nam w tym pomóc.
- "Muzyczne marzenie Bartka Kossowicza?"
- Zagrać z "Marillion".
- Dziękuję za rozmowę.
- Dzięki również. Pozdrawiam czytelników i zapraszam na nasz koncert po wakacjach do GOK w Damasławku. O dokładnym terminie jeszcze powiadomimy. Wszelkie informacje znajdziecie na naszej stronie internetowej www.quidam.pl.
Z Bartkiem Kossowiczem rozmawiał Tomasz Rogacz
Pałuki nr 699 (27/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze