Nad morzem ludzie w zimowych kurtkach stoją w kolejkach po dorsza, w Tatrach stoją w kolejkach do parkingów, a na Pałukach ludzie jadą kolejką do Wenecji na Noc Parowozów.
12 sierpnia 2023 roku w Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji stalowe lokomotywy, spawane i nitowane w ubiegłym stuleciu, ożyły. Przypomniały sobie stare czasy, dymiło im się z kominów. Deski wagonów towarowych opowiadały zwiedzającym, jakie towary woziły. Świstawki przypominały o tym, jak zbliżały się do polnych dróg, a poganiacze bydła odsuwali się o 10 metrów. Koła wspominały fabryki, w których potężne młoty wybijały ich kształt z rozżarzonych kęsów stali. Kotły licytowały się, ile węgla przepuściły przez komin. Puste piaskownice tęskniły za piaskiem, którego nie sypią już pod koła. Jarzma i krzyżulce przypominały sobie zapach smarów.
Amatorów nocnych wrażeń wśród zabytków techniki XX wieku był cały pociąg. Parę wolnych miejsc by się znalazło, ale generalnie rzecz biorąc, o 20.32 rumuńska lokomotywa spalinowa powiozła osiem wagonów w czterdziestominutową drogę przez Rydlewo i Wenecję Dolną (przystanek) do muzeum w Wenecji. Lokomotywa zarobiła nawrót w Wenecji i o 22.31 ciepłą nocą odwiozła wycieczkowiczów do Żnina. O 23.10 na stacji w Żninie było 21 stopni ciepła.
Staruszek Leon, zabytkowy parowóz, który ma już 85 lat, nie spał jeszcze. Ze żnińskiej parowozowni spoglądał przez szpary na gości, którzy powoli rozchodzili się do domów, hoteli i na kwatery.
Dominik Księski
NFRW
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze