Mariusz Kazik, wiatraki, WSA, skarga, wojewoda, studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego
Wiesław Zajączkowski: Pani Janiak nie jest dla mnie osobą wiarygodną
Gąsawscy radni zdecydowali większością głosów, by skierować wyjaśnienia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie skargi wojewody Ewy Mes wobec studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy Gąsawa. Od głosu wstrzymał się jedynie radny Wiesław Zajączkowski, którego zdaniem projektantka Małgorzata Janiak schrzaniła robotę.
Przed tygodniem informowaliśmy, że Wojewoda Kujawsko-Pomorski Ewa Mes zaskarżyła studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy Gąsawa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zastrzeżenia wojewody dotyczą m.in. braku uzgodnień na etapie opracowywania studium z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w zakresie rezerwatu źródła rzeki Gąsawki oraz niezgodności studium z planami województwa kujawsko-pomorskiego, które zakładają utworzenie Pałuckiego Parku Krajobrazowego.
W tej sytuacji gąsawscy radni musieli podjąć jedną z dwóch decyzji: uchylić w całości uchwalone pod koniec stycznia studium lub przesłać wyjaśnienia do wniesionej przez wojewodę skargi do WSA i czekać na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie. Podjęcie decyzji poprzedziła dyskusja.
Radny Wiesław Zajączkowski stwierdził, iż projektantka studium Małgorzata Janiak schrzaniła robotę, za którą zainkasowała sporo pieniędzy. - Nie do obrony jest sprawa rezerwatu. Na 99% tę sprawę przegramy. Opowiadania pani Janiak, że wygra sprawę, że ma międzynarodową kancelarię prawną, to dla mnie opowiadanie bajek. Pani Janiak nie jest dla mnie osobą wiarygodną - zaznaczył radny.
Radna Maria Warda przekonywała, by poczekać na rozstrzygnięcie sądu w sprawie studium. - Sąd powołuje biegłych w takich sprawach. Trzeba przypilnować sprawy i być na procesach. Ja wierzę sądom i uważam, że miejsce na rozstrzygnięcie tej sprawy jest w sądzie - dodała radna.
Przewodniczący Rady Gminy Marek Maciejewski zachęcał, by wierzyć sądom. - Zresztą pan Zajączkowski też skierował niedawno sprawę do sądu przeciwko swojemu adwersarzowi - zaznaczył przewodniczący.
Radny Mariusz Kazik zwrócił uwagę, iż radni dopiero 20 października na posiedzeniu komisji poznali szczegóły dotyczące zastrzeżeń wojewody wobec studium.
- Chodzi o studium, które boleśnie tu uchwalaliśmy. Studium, które przyjęliśmy, zostało zakwestionowane przez biuro analiz wojewody. I dowiedzieliśmy się, że sprawa sądowa jest teraz jedyną deską ratunku. Będę za tym, żeby to poszło do sądu, bo konsekwencje mogą być tego różne. Jeśli przegramy sprawę, to procedura z uchwaleniem studium zacznie się od nowa. Sprawa została źle przeprowadzona. Uważam, że firma taka jak pani Janiak nie powinna się mylić. Pamiętam jak panowie od wiatraków tu mówili: „Jeszcze tu wrócimy”. Reszty można się domyślać - zaznaczył radny.
Wójt Zdzisław Kuczma wyjaśnił, iż wojewoda skorzystała ze swoich uprawnień i zaskarżyła uchwałę. Dodał, iż nie wie, kto mieszał w tej sprawie, ale - jak zauważył - ktoś ewidentnie miesza. Wójt zwrócił również uwagę, że gmina wystąpiła o referencje firmy, która opracowywała projekt studium. Podkreślił, że opinie o firmie Małgorzaty Janiak były bardzo dobre i tym samym nie miał żadnych podstaw, żeby tej firmie nie wierzyć.
Włodarz poinformował również, iż kancelaria prawna austriacko-polska reprezentująca firmę Małgorzaty Janiak przygotowała odpowiedź na skargę wojewody. Do 3 listopada gmina musi skierować do sądu odpowiedź na skargę wojewody i uzasadnienie do podjętej na sesji decyzji.
Mariusz Kazik przypomniał, że w ubiegłym roku projektantka informowała radnych, że jeśli nie przyjmą zapisów o działce przy muzeum w Biskupinie, a wójt wyda decyzję o warunkach zabudowy, to gmina będzie musiała płacić odszkodowanie. Według radnego było to wprowadzanie radnych w błąd.
Wiesław Zajączkowski zaznaczył, iż permanentnie co dwa lata do gminy składane są wnioski o zabudowę siedliskową w obrębie otuliny rezerwatu.
Wójt wyjaśnił, iż w gminie jest taki człowiek, który - jak stwierdził - jedzie na tym koniku i zarzuca gminę wnioskami. Podkreślił, iż nie powie, co się chce pracownikom Urzędu Gminy na widok składanych przez niego wniosków. Wszystkie wydane decyzje oprotestował, a teraz - jak powiedział wójt - protestuje jego żona.
Radni ostatecznie zdecydowali, że nie będą uchylali uchwalonego studium i opowiedzieli się za tym, by sprawę rozpatrzył sąd. Gmina prześle odpowiedź na skargę wojewody. Za takim rozwiązaniem sprawy głosowali wszyscy radni z wyjątkiem Wiesława Zajączkowskiego, który wstrzymał się od głosu.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1185 (44/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze