Zbliża się pierwsza rocznica śmierci dwuletniego Tymka z Barcina. Chłopczyk zmarł kilka godzin po powrocie z obowiązkowego sczepienia przeciwko pneumokokom, które wykonała w swoim gabinecie lekarka prowadząca w Barcinie NZOZ. Prokuratura w Szubinie otrzymała opinię biegłego do wyników badań wycinków pobranych podczas sekcji zwłok przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej. Wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca, ale biegły nie jest w stanie określić, co tę przyczynę wywołało. Prokuratura otrzymała też pismo od pełnomocnika prawnego rodziny chłopca.
Wkrótce minie rok od tragedii, która wydarzyła się w Barcinie. 16 maja otrzymaliśmy nieoficjalną informację, że w Barcinie zmarło dwuletnie dziecko po podaniu mu szczepionki. Reanimacja prowadzona przez strażaków oraz zespół ratownictwa medycznego, który przyleciał śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, nie przyniosła skutku.
O sprawie pisaliśmy szczegółowo w artykule pt. - Serce mi na moment stanęło – mówi lekarka z 42-letnim stażem. Dwuletni Tymek został w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej zaszczepiony o 8 rano. Następnie w domu opiekę nad dzieckiem sprawowała już jego babcia, gdyż mama musiała wyjść. Dziecko zostało położone w łóżeczku. Jakiś czas później babcia zauważyła, że wnuczek zrobił się siny i wcale nie śpi, tylko nie oddycha, więc wezwała na pomoc służby. Strażacy z OSP w Barcinie pojawili się w mieszkaniu jako pierwsi i podjęli reanimację, następnie dotarło pogotowie.
Reanimacja dziecka nie dała rezultatu. W związku z nagłym zgonem dziecka jego ciało zostało zabrane do Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy. 21 maja została przeprowadzona sekcja zwłok chłopca. Tego dnia rozmawialiśmy też z lekarką, która wykonała szczepienie. Jest ona właścicielką barcińskiego NZOZ, który świadczy usługi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej.
Szczepienie przeciwko pneumokokom jest w kalendarzu obowiązkowych szczepień od kilku lat. Lekarka podkreślała, że szczepionki z tej samej partii używała już wcześniej i nic niepokojącego z pacjentami się nie działo. Synflorix, który zastosowano, można podawać już od 2 miesiąca życia.
W związku ze śmiercią chłopca sanepid od razu skontrolował przychodnię prowadzoną przez lekarkę wykonującą jego szczepienie. Sprawdzona została temperatura w urządzeniu chłodniczym, oraz terminy ważności wszystkich preparatów znajdujących się w urządzeniu chłodniczym. Sprawdzono także rejestr temperatury urządzenia chłodniczego, w którym przechowywane są szczepionki. Nie stwierdzono przeterminowanych preparatów szczepionkowych oraz przerwania łańcucha chłodniczego w przychodni.
Według żnińskiego pediatry, dr. nauk medycznych Tomasza Zwolenkiewicza, bliskość czasowa nie musi oznaczać związku przyczynowo-skutkowego.
Postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Szubinie. Trwało ono, a w zasadzie wciąż trwa, bo oficjalnej decyzji śledczego prowadzącego to dochodzenie jeszcze nie ma, blisko rok. Wystąpiono m.in. o opinię biegłego do wyników sekcji zwłok Tymka.
5 maja br. szefowa szubińskiej prokuratury Grażyna Pawlaczyk poinformowała, że właśnie w poniedziałek rano dotarł oryginał oczekiwanej opinii. Wcześniej prokuratura otrzymała ją mailowo. Jak mówi prokuratorka rejonowa, wnioski z opinii są dość obszerne. Ich konkluzja jest taka, że przeprowadzone badania histopatologiczne, toksykologiczne i mikrobiologiczne wskazują, że przyczyną śmierci Tymka była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Jednocześnie wyniki tych badań nie pozwalają na jednoznaczne określenie tego, co spowodowało ową ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową, jakiej doznał chłopiec.
Szefowa prokuratury w Szubinie podkreśliła, że postępowanie w tej sprawie wciąż trwa. Prokuratora, który je prowadzi nie było akurat na miejscu, gdyż uczestniczył w innej sekcji zwłok, natomiast Grażyna Pawlaczyk ma informację, że dotarło również pismo od pełnomocnika prawnego rodziny Tymka, które również będzie brane pod uwagę przy wydaniu decyzji o ewentualnym postawieniu komuś zarzutów, czy też umorzenia sprawy. Ta decyzja powinna zapaść już wkrótce.
Karol Gapiński
Sprostowanie
Po opublikowaniu tekstu „Prokuratura otrzymała opinię do wyników badań” (Pałuki 18/2025) otrzymaliśmy żądanie zamieszczenia sprostowania.
Opierając się na piśmie mecenasa Pawła Lewandowskiego, w którym przekazał nam informacje dotyczące śledztwa oraz kontroli sanepidu przekazuję, co następuje:
Prokurator Damian Sienkiewicz nadzorujący śledztwo, w toku jego prowadzenia nie uwzględniał większości wniosków składanych przez pełnomocnika pokrzywdzonych.
Prokurator Damian Sienkiewicz nie uwzględnił także wniosków zawartych w piśmie wskazanym w publikacji z dnia 06.05.2025 r. i 07.05.2025 r., przy czym decyzja, w tym zakresie zapadła przed opublikowaniem materiału prasowego z dnia 06.05.2025 r. i 07.05.2025 r., tak jak i decyzja o umorzeniu śledztwa.
NZOZ, w którym wykonano szczepienie w dniu 16.05.2024 r. był kontrolowany przez sanepid, w związku z wystąpieniem dwóch przypadków ciężkiego NOP (niepożądany odczyn poszczepienny), dwukrotnie tj. w dniu 17.05.2024 r. i 31.03.2025 r. W przypadku pierwszej kontroli stwierdzono nieprawidłowości związane z użyciem płynów do dezynfekcji oraz wypełnianiem zaświadczenia o wykonaniu szczepienia. W przypadku drugiej kontroli nieprawidłowości związane z nieterminowym zgłoszeniem wystąpienia NOP, ponieważ lekarz powinien dokonać zgłoszenia NOP w ciągu 24 godzin od jego stwierdzenia czego nie uczynił, a za co sanepid nałożył grzywnę.
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze