Ostrówce, plaża, brzeg, zniszczenie
Właściciel działki zniszczył brzeg jeziora w Ostrówcach
Piotr B. z Mogilna, który w ubiegłym roku kupił od gminy Gąsawa teren nad jeziorem w Ostrówcach bez jakichkolwiek pozwoleń dokonał ogołocenia brzegu jeziora. Obiecał przywrócenie terenu do stanu pierwotnego, prokuratura umorzyła sprawę.
Art. 25 ustawy z 18 lipca 2001 r. Prawo wodne mówi: Zabrania się niszczenia lub uszkadzania brzegów śródlądowych wód powierzchniowych, tworzących brzeg wody budowli lub murów niebędących urządzeniami wodnymi oraz gruntów pod śródlądowymi wodami powierzchniowymi.
Art. 191 tej samej ustawy mówi: Kto niszczy lub uszkadza brzegi śródlądowych wód powierzchniowych, tworzące brzeg wody budowle lub mury nie będące urządzeniami wodnymi oraz grunty pod śródlądowymi wodami powierzchniowymi albo utrudnia przepływ wody w związku z wykonywaniem lub utrzymywaniem urządzeń wodnych – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
PRZETARG
Na początku ubiegłego roku gmina Gąsawa ogłosiła przetarg dotyczący sprzedaży niecałego hektara terenu nad jeziorem w Ostrówcach. Pierwszy przetarg nie doszedł do skutku, gdyż nie zgłosili się chętni, którzy chcieliby kupić teren. Gmina ogłosiła więc ponowny przetarg. Tym razem zgłosiło się trzech chętnych: z Torunia, Gniezna i Mogilna. Przetarg wygrał jesienią ub.r. mieszkaniec Mogilna Piotr B. Cena jaką zapłacił gminie za zakup terenu to prawie 80.000 zł.
- Jest to grunt bez prawa do zabudowy i może pozostać jako pole namiotowe - wyjaśnia wójt Gąsawy Zdzisław Kuczma.
SPUSTOSZENIE
Pod koniec ub.r. nabywca gruntu nad jeziorem w Ostrówcach przystąpił do spustoszenia terenu. Na teren Piotra B. wjechały spychacze i zaczęły równać wszystko z ziemią, w tym drzewa. Naruszona też została linia brzegowa jeziora.
W rozmowie z Pałukami Piotr B. potwierdził, że zniszczył teren nad jeziorem w Ostrówcach bez żadnych pozwoleń.
NIE WOLNO BYŁO
- Nie wolno mu było ruszyć strefy brzegu jeziora. Zrobił to bez czyjejkolwiek zgody. Zrobił to samowolnie, a za takie coś grożą duże kary - dodaje Zdzisław Kuczma.
Kierownik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa w żnińskim starostwie Roman Drgas powiedział, że 20 listopada ub.r. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Zbigniew Napierała otrzymał telefon informujący o dokonywanym spustoszeniu nad jeziorem w Ostrówcach. Inspektor nadzoru budowlanego o telefonie poinformował Romana Drgasa, po czym udali się na miejsce, by zorientować się czy informacje anonimowego rozmówcy potwierdzą się.
- Na miejscu były spycharki i ładowarki. Od razu wstrzymaliśmy wszelkie prace. Właściciela terenu poinformowaliśmy, że ma złożyć niezbędne dokumenty pozwalające na dokonanie zmian w terenie. Właściciel tych dokumentów nie miał – powiedział Roman Drgas.
Piotr B. zniszczył część linii brzegowej, którą Henryk Sobolewski, prezes Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie, dzierżawi od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.
W związku z tym Roman Drgas zarządził w grudniu ub.r. rozprawę administracyjną. - Zostały ustalone warunki, których życzył sobie prezes Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie Henryk Sobolewski – mówi Roman Drgas.
29 stycznia zostało spisane porozumienie pomiędzy Henrykiem Sobolewskim a Piotrem B., dotyczące nasadzenia drzew w terminie do 15 maja.
Kierownik wydziału ochrony środowiska Roman Drgas dodaje, że za naruszenie pasa 2 m od jeziora można nawet otrzymać karę pozbawienia wolności.
- Pewnych rzeczy odtworzyć się nie da. Potrzeba trochę czasu, zanim ta trzcina odrośnie - mówi Roman Drgas.
WSZYSTKO LEGALNIE?
Prezes Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie Henryk Sobolewski powiedział, że o całym procederze powiadomił policję. Kiedy to zrobił, nie pamięta.
- Byłem pierwszą osobą, która to zgłosiła. Powiadomiłem również starostwo i ochronę środowiska w Żninie. Działkę kupił od gminy, ale 2 m od jeziora należą do mnie. Myślę, że nie ma do czego wracać. Wszystko jest legalnie, gdyż właściciel zobowiązał się do naprawienia szkód. Sprawa została ponadto umorzona przez prokuraturę. Właściciel nic nie może zamierzać, gdyż na wszystko musi mieć zgodę. Żadna zabudowa tam nie powstanie, nie powstanie też tam żadna przystań. Teraz przywróci stan terenu do stanu pierwotnego: posadzi trawę i krzaki. Naprawi to bez szkody dla środowiska. Pomost będzie zalegalizowany i dostępny dla ogółu. - przekonuje Henryk Sobolewski.
PROKURATURA UMORZYŁA
Od 2 do końca stycznia br. sprawę badała żnińska prokuratura. Wcześniej policja zebrała materiał dowodowy. Prokuratura postępowanie umorzyła.
- Prokuratura uzasadniła to tym, że pan B. w toku postępowania administracyjnego zobowiązał się do naprawienia powstałej w swoim działaniu szkody, co zostało przyjęte przez starostwo. Ustalono też termin naprawienia szkody. Jego działanie charakteryzowało się tym, że w jego mniemaniu działał on w celu podniesienia estetyki miejsca graniczącego z jego działką rekreacyjną. Prawdą jest, że nie wnioskował do starostwa o zgodę na przeprowadzenie tych prac. Analiza tego materiału pozwalała - po tym jak starostwo z tym panem uzgodnili sposób naprawienia szkody - na uznanie, że społeczna szkodliwość tego czynu była znikoma. Do dziś nie wpłynęło też pismo żadnej ze stron podważające zasadność podjętej decyzji - wyjaśnia szef żnińskiej prokuratury Wojciech Jabłoński.
NASZE KOCHANE OSTRÓWCE
Radny Krystian Perenc miał działkę z domkiem kilkaset metrów od jeziora. Piotr B. kupił od niego tę działkę trzy lata temu, a w zeszłym roku dokupił sąsiednią, która znajduje się pomiędzy byłą działką Krystiana Perenca a linią brzegową.
W zeszłym tygodniu radny powiatowy Krystian Perenc otrzymał list od mieszkanki Bydgoszczy dotyczący spustoszenia terenu nad jeziorem w Ostrówcach. List został napisany 18 marca.
Sprzedał pan domek z działką rekreacyjną w Ostrówcach osobie "wandalowi", który dokonał zniszczenia i dewastacji linii brzegowej jeziora w Ostrówcach na długości około 200 m, wycinając drzewa różnego gatunku, wyrywając trzcinę, która tam rosła. Zniszczone w ten sposób zostało naturalne środowisko przyrody, gdzie miejsca lęgowe miało ptactwo wodne. Fauna i flora została zniszczona na długie lata. Z Ostrówcami ja i mój mąż jesteśmy związani od prawie 30 lat - czytamy w piśmie.
Radny Krystian Perenc żałuje: - Sprzedałem 3 lata temu panu B. działkę rekreacyjną z domkiem. Teraz tego żałuję. Ogołocił linię brzegową. Zrobił sobie prywatną plażę. Nie potrzeba niszczyć przyrody, by robić sobie prywatną plażę. Były na tym terenie drzewa. Sam niektóre sadziłem. Zaczął niszczyć i wyrywać wszystko, nawet trzcinę z korzeniami.
Mieszkanka Bydgoszczy dalej pisze: - Wybraliśmy się z mężem odwiedzić nasze kochane Ostrówce, chcieliśmy pospacerować i pooddychać świeżym powietrzem. Ze zdziwieniem patrzyliśmy z mężem na to, co się stało. Jak można było do tego dopuścić? Kto jest za to odpowiedzialny i najważniejsze, kto poniesie konsekwencje? Brzeg jeziora został ogołocony, poczułam się źle, jak można było zdewastować tak piękny kawałek jeziora i jego brzeg. Od mieszkańców dowiedziałam się, że zrobił to nowy właściciel posiadłości. Rozmawiając z mieszkańcami dowiedziałam się, że ten człowiek może wszystko. Jest bardzo bogaty, może wszystko i wszystkich kupić, ale czy to upoważnia go do tego, żeby bezkarnie niszczyć i dewastować przyrodę, czy pieniądze, które posiada dają mu te uprawnienia?
DO MINISTER PIWNIK
Krystian Perenc natychmiast zareagował na pismo mieszkanki Bydgoszczy i sprawą zainteresował komisję ochrony środowiska Rady Powiatu w Żninie. Członkowie komisji udali się na miejsce w celu dokonania wizji.
Przewodniczący komisji ochrony środowiska Józef Jurkiewicz powiedział, że kwestia dewastacji terenu nad jeziorem w Ostrówcach to skandal.
- Wszystko jest dziwnie wyciszane. I tutaj mamy zarzuty wobec pana Drgasa, gdyż nie było to administracyjne wystąpienie tylko pismo typu: "panie B., niech pan coś tam zrobi". Jest tam dużo wyciętych i zniszczonych drzew, wycięta trzcina nad jeziorem. Trzeba zrobić wszystko, by ten pan poniósł konsekwencje swego czynu(...) Zauważyliśmy również pasywność w tej sprawie pana Sobolewskiego z Łysinina. Pan Sobolewski wykazał się wstrzemięźliwością w tej sprawie. Napiszemy w tej sprawie do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Gdyby nie radny Perenc, to sprawa by przycichła. My dopiero dowiedzieliśmy się o tym wczoraj (tzn. w Wielki Czwartek - przyp. am). To co tam ujrzeliśmy, to krajobraz księżycowy. Chyba napiszemy w tej sprawie do pani Piwnik - mówi Józef Jurkiewicz.
Roman Drgas wyjaśnił, że nie miał żadnych podstaw, by w tej sprawie wydać decyzję administracyjną, zarządził w grudniu ub.r. rozprawę administracyjną.
- Na tym etapie decyzji nie można było wydawać i się nie wydaje - uważa Roman Drgas.
DO 15 MAJA
Starosta Zbigniew Jaszczuk wyjaśnił: - Termin zakończenia przedmiotowych prac ustalono na 15 maja 2002 r. - aktualnie prace porządkowe są dość mocno zaawansowane.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 528 (14/2002)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze