Reklama

Woda przedziera się na posesje

Mieszkańcy Rynku i Półwiejskiej w Gąsawie skarżą się, że po gwałtownych opadach deszczu ich podwórka są zalewane. Ich zdaniem dzieje się tak z powodu braku odwodnienia i niewłaściwego wykonania rewitalizacji. Według wójta Zdzisława Kuczmy, podczas tegorocznych obfitych opadów żadne studzienki nie nadążyłyby odbierać wody. Zapewnia, że jego pracownicy przyjrzą się sygnalizowanym problemom.

     Od czerwca do września 2010 roku gmina Gąsawa zrealizowała inwestycję polegającą na przebudowie dróg gminnych w obrębie Rynku, Jeziornej i Półwiejskiej. Prace kosztowały 515.518,82 zł, z czego połowa pieniędzy pochodziła z budżetu gminy, a druga połowa z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Zadanie zrealizowano w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
     Według niektórych mieszkańców wschodniej części Rynku i ulicy Półwiejskiej w Gąsawie, ostatnie gwałtowne burze i towarzyszące im obfite opady deszczu obnażyły słabość wykonanych robót.
     Były sołtys Gąsawy Bogdan Ciesielski uważa, że podczas ulew zalewane są podwórka. W jego opinii brakuje studzienek, które odbierałyby wodę podczas opadów, a jedna studzienka odprowadzająca wodę, to za mało.- Jedna studzienka deszczowa odbiera wodę z całego Rynku. Dwie pozostałe studzienki znajdujące się kilka metrów dalej, bliżej ulicy Półwiejskiej, to są atrapy. One w ogóle nie odbierają wody, bo nie mają żadnego odpływu. A nam woda deszczowa zalewa podwórza. Teraz w minioną sobotę podczas tej ulewy nas zalało. Następna studzienka, która odbiera wodę, znajduje się dopiero przy ośrodku zdrowia na ulicy Półwiejskiej - opowiada Bogdan Ciesielski.
     Były sołtys zaznacza, że przed rewitalizacją Rynku mieszkańcy borykali się z tym samym problemem. Jak tylko spadł deszcz, podwórza były zalewane. Podkreśla, że wiele razy zwracał na to uwagę wójtowi. - Ja to przez wiele lat wójtowi zgłaszałem. Mówił, że przy okazji rewitalizacji ten problem zostanie naprawiony. I po raz kolejny nas oszukano. Posesje przy wschodniej części Rynku nadal zalewa. Nas przy tych ulewach bardzo pozalewało. Spadnie deszcz i wszystko do nas leci, zamiast do studzienek - mówi Bogdan Ciesielski.
     Jan Dereziński, mieszkaniec ulicy Półwiejskiej, ma ten sam problem. Podczas opadów deszczu jego podwórze zalewa woda. Według niego podczas prac przy rewitalizacji ulicy niewłaściwie wykonano wjazd na jego posesję.
     - Woda przez moje podwórze sobie wszystko ryje i płynie prosto na pole. Teraz ten wjazd na moją posesję jest równy z jezdnią. A powinien być zrobiony tak jak do „Dino” lub przy innych posesjach - że jest zrobiony pod pewnym nachyleniem do góry w stosunku do poziomu jezdni. Jak remontowali jezdnię, to też ją podnieśli o kilka centymetrów w stosunku do chodnika. Jak się patrzy na wjazd do „Dino”, to widać, że on idzie trochę pod górkę. Tu na mojej posesji zaraz za chodnikiem jest duży skos w dół na podwórze i woda leci. Wcześniej, przed rewitalizacją, nie miałem takich problemów. Jak dotąd nikomu tego problemu nie zgłaszałem, ale po ostatnich ulewach chciałem iść do gminy - opowiada Jan Dereziński.
     Wójt Zdzisław Kuczma zaznacza, że po ostatnich ulewach zalanych zostało wiele domów. Przyznaje, że sam miał wodę w piwnicy. Mówi, że na takie ilości wody, jak podczas ostatnich opadów, nikt nie jest przygotowany. Studzienki nie są w stanie nadążyć z odbieraniem wody. Wójt zwraca uwagę, że są to jednak anomalia pogodowe, które występują rzadko i nie zgadza się z opinią Bogdana Ciesielskiego, że dwie studzienki zlokalizowane na Rynku to atrapy.
     - Bez przesady. To nie są atrapy, bo wodę odbierają. Nic mi na ten temat nie wiadomo, by nie odbierały wody, skoro są to drożne studzienki - wyjaśnia wójt, który dziwi się, że rewitalizacja została wykonana dwa lata temu, a mieszkańcy dopiero teraz mówią o problemach. - Jaki problem to poprawić, ale żeby przyszli i powiedzieli - mówi wójt. Zapewnia, że wyśle swoich pracowników, by przyjrzeli się zgłaszanym problemom.
     Wójt poinformował również, że Jan Dereziński dogadywał się z Dino i pozwolił na wjazd przez jego posesję na plac budowy. - Oni mu ten wjazd zrobili, ale niewłaściwie mu to odbudowali i teraz on ma sobie to sam naprawić -stwierdził wójt, dodając przy tym, że wszystkie studzienki są drożne.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1065 (28/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/06/2025 12:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości