Te pomniki, które miały być zniszczone, zostały rozmontowane bardzo szybko i może nasz Pomnik Wdzięczności nie przeszedłby do historii jako Pomnik Niewdzięczności (jak go niektórzy nazywają), gdyby pierwsza decyzja Rady (zburzyć) została wykonana sprawnie.
SENS
"Działo się w mieście Szubinie, powiatu szubińskiego, województwa pomorskiego, dnia 22 lipca 1947 r. w trzecią rocznicę manifestu polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, w narodowe święto odrodzenia Polski Ludowej... itd. Jest to początek aktu erekcyjnego pomnika, po czym wyszczególniono nazwiska ówcześnie rządzących i nazwiska osób wchodzących w skład Komitetu Obywatelskiego. Akt kończy się słowami: "na wieczną rzeczy pamiątkę, ku uczczeniu bohaterów polskich i radzieckich uczestników walk o niepodległość i demokrację przeciwko najeźdźcom ten Pomnik Wdzięczności zamieścić postanowił".

Elewacja zachodnia pomnika w początku marca 1993 r. fot. S. Raczyński
Teczka w Urzędzie Miejskim zawierająca dokumentację pomnika, nie zawiera projektu artysty plastyka, co utrudnia udowodnienie, czyje podobizny znajdowały się na cokole. Piszę "znajdowały się" ponieważ to, co według niektórych przedstawiało podobiznę Stalina jest już wydrapane, a druga strona, ta z Leninem teraz jest czerwoną plamą.
CZEMU ZOSTAWIĆ
Pan Ignacy Pogodziński, zwolennik pozostawienia pomnika tak interpretuje jego symbolikę: "Dwie strony pomnika (wschodnia i zachodnia) to radziecka część: gwiazdy ZSRR, napisy rosyjskie oraz emblematy orderów radzieckich - "Za wojnę ojczyźnianą..." z podobiznami Stalina i Lenina. Takie, a nie inne były rosyjskie odznaczenia bojowe i dlatego te wizerunki na pomniku się znalazły. Dwie pozostałe strony pomnika (północna i południowa) to polska część pomnika: polskie orły, napisy polskie oraz emblematy Krzyża Grunwaldu (strona północna) i krzyża wzorowanego na odznace pierwszego po wojnie związku polskich kombatantów - Związku Walki Zbrojnej o Niepodległość i Demokrację 1939-1945 ze słowami "Za Polskę, Wolność i Lud". Krzyż Grunwaldu dla Polaków jest symbolem odwiecznych walk z zaborczością Niemiec, jest symbolem polskiego patriotyzmu i dlatego też nie wolno go bezcześcić. To samo dotyczy orłów polskich na tym pomniku, które gotowe do lotu są symbolem wolności, tak jak orzeł stojący na tym samym placu z 1920 r., również w locie i bez korony, zniszczony przez hitlerowców. Uważam, że nie możemy niszczyć rzekomego pomnika stalinowskiego, niszcząc równocześnie symbole polskiej walki, męczeństwa i bohaterstwa oraz patriotyzmu. Dla budujących ten pomnik, z którymi udało mi się rozmawiać, jest on przede wszystkim wyrazem wdzięczności za zakończenie wojny, za koniec strasznej i okrutnej okupacji hitlerowskiej. Żal mi tego pomnika, jednak uważam, iż jest on już stracony, bo jeśli nie będzie rozebrany, to będzie ciągle bezczeszczony".
Ignacy Pogodziński, były sekretarz PZPR złożył Radzie Miejskiej ofertę wykupienia pomnika, jednak decyzji w tej sprawie nie otrzymał. Wrogi obóz twierdzi, że propozycja ta była złośliwością, aby przedłużyć pertraktacje w sprawie rozbiórki.
Przedwojenny pomnik postawiony w miejscu obecnego na pamiątkę oswobodzenia Szubina 11 stycznia 1919 r. repr. Piotr Bembenek
CZEMU ZBURZYĆ
Pan Stanisław Hamermeister mieszka nieopodal pomnika i może to sąsiedztwo miało wpływ na to, że nie ma sentymentu do obelisku i najchętniej zburzyłby go aż do fundamentów. Opowiada, iż już w latach pięćdziesiątych był pierwszy zamach na pomnik, jednak się nie udało, później w latach osiemdziesiątych "Solidarność" wysuwała wniosek o zburzenie, ale to jeszcze też nie był ten wiatr. Mówi: "To jest nieprawda, że pałam nienawiścią do Rosjan, niedawno gościłem dziewczynkę z Czarnobyla, z którą do dziś utrzymuję kontakt. Uważam także, że groby radzieckich żołnierzy, którzy tu leżą powinny być zadbane, chociaż nie zginęli oni śmiercią chwalebną, jednak żołnierz frontowy postępuje różnie. Chcemy, aby pomnik zniknął z tego miejsca dlatego, że jest to pomnik poświęcony mordercom polskiego narodu. Pomnik ma zniknąć, bo nawet jeśli będzie zmodernizowany, to i tak ta bryła będzie świadczyła o jego historii. Chodzi o to, aby na miejscu pomnika postawić ten, który stał na tym placu przed wojną, a został zburzony przez Niemców. Jestem przeciwny farbie, którą oblano pomnik, to bez sensu, chociaż uważam, że to był gest zrozpaczonego człowieka".
OPINIE
Kazimiera Kwasek, kierowniczka Biblioteki Pedagogicznej, która pamięta dzień odsłonięcia pomnika, zapewnia, że jeśli Zarząd Gminy i Miasta da cokolwiek na zburzenie pomnika to będzie głośno krzyczeć. Nie ma pieniędzy na książki, na szkoły, biblioteka nie ma pieniędzy na opał. Więc jeśli burzyć - to w czynie społecznym. Mowi, że jeśli zaniosłaby kiedykolwiek wiązankę, czy kwiat pod pomnik - nigdy by się tego nie wstydziła.
Z kolei pan Danielewski, szef "Solidarności", twierdzi: "Stara rada nie chciała na ten temat mówić, wniosek czekał. Uważam, że władze miejskie nie dorosły do tego, aby pełnić wysokie stanowiska, jest mi przykro, że władze działają tak opieszale. Ja już nie angażuję się aż tak bardzo w sprawy pomnika, ale podkreślam, ten pomnik to było jedno wielkie kłamstwo. Jesteśmy społeczeństwem zatrutym, ta trucizna, która się przelewała, zatruła nas. Jak wychować dzieci, co im powiedzieć, gdy pytają - dlaczego opowiadacie, że to mordercy skoro postawiliście im pomnik"?
Maria Warda
Pałuki nr 58 (10/1993)
W tekście wykorzystałam fragmenty nieopublikowanego dotąd listu Ignacego Pogodzińskiego do redakcji szubińskiego "Pelikana".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze