Reklama

Wygrał ten, kto zaoferował droższą usługę

Żnin, przetarg, oczyszczanie, komisja rewizyjna, skarga
     Wygrał ten, kto zaoferował droższą usługę
     - Uchybienia dotyczyły sposobu kontaktowania się z oferentami oraz zbyt długiego terminu podejmowania decyzji przez burmistrza - mówi Jerzy Siniecki, przewodniczący komisji rewizyjnej, która badała sprawę przetargu na oczyszczanie Żnina. W tej sprawie wpłynęła skarga do przewodniczącego Rady Miejskiej Dariusza Kaźmierczaka. W piątek radni zdecydują, czy skargę odrzucić czy nie.

     W listopadzie został ogłoszony przetarg na oczyszczanie miasta w 2003 roku. Zgłosiły się dwie firmy: Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych ze Żnina oraz firma Stanisława Galikowskiego z Woli. 18 grudnia ubiegłego roku członkowie komisji przetargowej otworzyli koperty z nadesłanymi ofertami.  
     WYGRAŁ, PODPISAŁ
     Firma Stanisława Galikowskiego z Woli złożyła ofertę o 9.000 zł korzystniejszą w stosunku do oferty PUK. Dwa dni później Stanisław Galikowski dostał wiadomość od jednego z pracowników Urzędu Miejskiego, odpowiedzialnego za kontakt z oferentami, że wygrał przetarg. Po otrzymaniu tej wiadomości Stanisław Galikowski przyszedł do Urzędu Miejskiego, aby podpisać umowę.  
     Ta sama osoba, która powiadomiła oferenta o wygraniu przetargu, przedłożyła dokument do podpisu. Stanisław Galikowski złożył podpis 20 grudnia i będąc przekonany o wygranym przetargu 27 grudnia przyjechał do Żnina, aby złożyć koncesję na oczyszczanie miasta. Tego dnia dowiedział się, że przetarg wygrało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych.
     Następnego dnia na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej Dariusza Kaźmierczaka wpłynęła skarga na burmistrza Żnina, która dotyczyła niedotrzymania wyniku przetargu na oczyszczanie miasta. Przewodniczący odczytał treść skargi i powierzył sprawę komisji rewizyjnej, której przewodniczy radny Jerzy Siniecki.
     CO PODPISAŁ  
     Burmistrz Andrzej Rosiak twierdzi, że pracownik Urzędu Miejskiego, który odpowiedzialny był za kontakt z oferentami, wysunął się przed szereg i powiadomił zainteresowanego przed ogłoszeniem wyniku przetargu.
     Stanisław Galikowski uważa, że podpisał umowę, która została złamana. Dla niego umowa była wiążąca i dlatego czuje się oszukany. Przyznał jednak, że w chwili podpisywania przez niego dokumentu (20 grudnia) na dokumencie nie było jeszcze podpisu burmistrza.
     Andrzej Rosiak odpiera zarzuty, twierdząc, że Stanisław Galikowski podpisał formularz umowy in blanco, która nie była przygotowana do podpisu, a on sam nawet nie wiedział o tym, że właściciel firmy z Woli złożył podpis na dokumencie. Burmistrz dodał, że to on kończy procedurę przetargową, składając podpis na protokole z przetargu.
     JAKA DECYZJA I DLACZEGO
     Burmistrz ostateczną decyzję w sprawie przetargu podjął 27 grudnia i wtedy podpisał protokół o zakończeniu przetargu. - Podejmując decyzję brałem pod uwagę nie tylko cenę, ale także wiarygodność firmy, a przede wszystkim jej doświadczenie w wykonywaniu tego typu prac - mówił burmistrz. Dodał także, że przed podjęciem ostatecznej decyzji musiał wykonać kilka telefonów i skonsultować się z kompetentnymi osobami, gdyż oferty były równorzędne.
     Zdaniem burmistrza, o wygranej w przetargu zdecydowało przede wszystkim doświadczenie w wykonywaniu usług związanych z oczyszczaniem miasta. Na 10 możliwych punktów za doświadczenie firma z Woli dostała 1. Andrzej Rosiak nie krył, że brał także pod uwagę fakt, iż PUK jest firmą żnińską, która daje przede wszystkim miejsca pracy, a pozbawienie jej wykonywania tego typu usług byłoby podpisaniem na nią wyroku śmierci.
     SPECJALNYCH KWALIFIKACJI NIE TRZEBA
     Stanisław Galikowski odrzucił tę argumentację twierdząc, że przy wykonywaniu tego typu prac niepotrzebne jest doświadczenie.
     - Do tego celu potrzebnych jest dwóch pracowników i pojazd, na który wyrzucane byłyby śmieci. Skoro ogłasza się przetarg nieograniczony, a taki był w tym przypadku, trzeba się liczyć z tym, że złożone zostaną oferty spoza gminy - powiedział Stanisław Galikowski.  
     Oferent z Woli dodał także, że jeżeli ktoś chce preferować firmy ze Żnina, to nie powinien organizować przetargu nieograniczonego.
     Prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych Zygfryd Zakrzewski nie chciał odpowiadać na żadne pytania związane z tą sprawą. - Wszystkie dokumenty są w Urzędzie Miejskim i nic na ten temat nie mam do powiedzenia - powiedział.  
     USTALENIA KOMISJI REWIZYJNEJ
     Przewodniczący komisji rewizyjnej Jerzy Siniecki powiedział, że członkowie komisji, zajmując się tą sprawą, opierali się przede wszystkim na dostarczonych im do wglądu dokumentach i na zeznaniach stron.
     Komisja rewizyjna po szczegółowej analizie dokumentów przetargowych oraz zeznania burmistrza i pracowników Urzędu złożonych na piśmie, stwierdziła, że podczas przeprowadzonego przetargu dopuszczono się uchybień formalnych.
     - Uchybienia dotyczyły sposobu kontaktowania się z oferentami oraz zbyt długiego terminu podejmowania decyzji przez burmistrza - mówił Jerzy Siniecki. - Pomimo tego komisja w oparciu o posiadane dokumenty oraz opinię prawną nie widzi podstaw do zanegowania wyniku przetargu.
     Na wtorkowym posiedzeniu członkowie komisji zdecydowali, że zaproponują Radzie Miejskiej odrzucenie skargi.
     NADGORLIWOŚĆ PRACOWNIKA
     Burmistrz Andrzej Rosiak zapytany o procedury informowania oferentów o przetargu stwierdził, iż zachowanie pracownika, który poinformował startującego w przetargu przed jego rozstrzygnięciem, to nadgorliwość urzędnika.  
     Burmistrz uważa, że wcześniejszy kontakt z oferentem powstał pewnie na skutek tego, że Galikowski już wcześniej zajmował się zielenią w mieście, w związku z czym zawiązały się znajomości.  
     - Dla mnie jest to pierwsza taka sprawa po objęciu funkcji burmistrza i trudno mi powiedzieć, czy takie zachowanie pracownika, który obwieszcza wynik przetargu przed jego zakończeniem jest praktykowane w tym mieście - powiedział burmistrz, zapytany, czy uważa działanie pracownika za prawidłowe. - Dopiero po najbliższej sesji Rady Miejskiej Żnina okaże się, czy w stosunku do kontaktu  zwanego przez komisję rewizyjną "uchybieniem w sposobie kontaktowania się z oferentami" wyciągnięte zostaną jakieś konsekwencje - powiedział Andrzej Rosiak.

Remigiusz Konieczka
współpraca Sylwia Wysocka
Pałuki nr 570 (3/2003)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości