Reklama

Wyrok za zabójstwo ojca

Słupowa, wyrok, zabójstwo, tragedia rodzinna
     Wyrok za zabójstwo ojca
     Do tragedii rodzinnej doszło rok temu podczas kłótni między mężczyznami. Krzysztof R. ugodził ojca nożem, był pijany. Sprawca czynu za zabójstwo spędzi 14 lat w więzieniu.

     W Słupowej w gminie Kcynia 6 marca zeszłego roku doszło do zabójstwa. Funkcjonariusze policji zaalarmowani przez mieszkańca Słupowej w jednym z mieszkań domu wielorodzinnego znaleźli zwłoki 59-latka. Do wyjaśnienia sprawy policjanci zatrzymali przebywającego w tym domu 30-latka, syna ofiary. Mężczyzna był pijany, trafił do izby wytrzeźwień.
     8 marca policjanci z Nakła doprowadzili do sądu 30-letniego Krzysztofa R. podejrzanego o zabójstwo ojca. Zebrane przez policjantów dowody pozwoliły prokuratorowi na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu zabójstwa. Sąd na wniosek prokuratora i policjantów wobec podejrzanego zastosował tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Za zabójstwo kodeks karny przewiduje karę do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.
     Sąd Okręgowy w Bydgoszczy skazał Krzysztof R. na 14 lat pozbawienia wolności. Z wyrokiem tym sprawca czynu się nie zgadzał i za pośrednictwem swojego obrońcy złożył apelację. Sąd Apelacyjny wyroku nie zmienił.
     Mieszkańcy Słupowej, z którymi rozmawialiśmy przed rokiem, byli wstrząśnięci tą tragedią. - To jest mała społeczność i do takich zdarzeń tu nie dochodziło. Jak w każdej wsi sąsiad posprzecza się czasami z sąsiadem, ale z zabójstwem nie mieliśmy tu do czynienia - tłumaczył wówczas sołtys Jacek Strychalski.
     Sołtys opowiadał też, że ojciec z synem tworzyli normalną rodzinę, kulturalnie odnosili się do innych mieszkańców, zawsze dzień dobry, proszę, dziękuję, nie było żadnych problemów.
     - Nie było bójek, krzyków, hałasów. Sprowadzili się tu w grudniu, w okresie zimowym, więc nie było okazji zawiązać bliższych kontaktów, jednak niczym się nie wyróżniali, nie sprawiali żadnych problemów, aż trudno uwierzyć, że ten młody chłopak zdolny był do takiego czegoś - mówił Jacek Strychalski.
     Mieszkańcy Słupowej opowiadali, że tego dnia, kiedy doszło do tragedii, obaj w dzień pili piwo nad stawem, wypili i poszli do domu. - Dopiero wieczorem radiowozy, karetka, policjanci, niczym w telewizyjnym W11. Mówili, że młody zabił nożem ojca. Młodego wyprowadzili, ojca wynieśli - relacjonował młody mieszkaniec Słupowej. Inni mieszkańcy mówili, że Krzysztof o tym, co zrobił, opowiedział sąsiadom. Kiedy postanowili to sprawdzić, okazało się, że mówił prawdę. Zwłoki mało starannie ukrył w tapczanie, ręka ojca wystawała. Wówczas powiadomiono policję, pogotowie.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1156 (15/2014)

Reklama

 

 

Więcej na ten temat:

Zabił ojca, ciało w tapczan

Ojciec nie żyje, pijany syn zatrzymany

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości