- Nakłady inwestycyjne w Domu Pomocy Społecznej w budowie w ub.r. wyniosły zero, a lekką ręką wydano 40.000 zł - zarzucał w poprzedni poniedziałek (31 marca) członkom Zarządu Powiatu podczas posiedzenia komisji rewizyjnej Rady Powiatu Henryk Tokarz. Radny wnioskował ponadto, by zmieniono zapisy w umowie na DPS w budowie.
Umowa na prace inwestycyjne w Domu Pomocy Społecznej w budowie w Żninie została podpisana w 1997 r. przez wojewodę oraz Przedsiębiorstwo Inżynieryjno-Budowlane Expo-Hydrobud z Bydgoszczy, które wykonuje te usługi.
Starosta Zbigniew Jaszczuk wyjaśnia, że w umowie są przewidziane - jak w każdej umowie - kary umowne w wypadku jej zerwania przez jedną ze stron.
GŁUCHA FIRMA
Wraz ze zmianą podziału administracyjnego Polski 1 stycznia 1999 r. inwestycja została ustawowo przejęta od wojewody przez powiat.
- Do umowy powinien zostać sporządzony aneks, gdzie zmieniłby się zlecający. Ta umowa jest wyjątkowo niekorzystna dla jednej ze stron. Umowę powinien zmienić Zarząd Powiatu. Była to niegdyś inwestycja wojewody bydgoskiego, a teraz jest inwestycją powiatu, więc stroną zamiast wojewody winien być Zarząd Powiatu. Dawno powinno zmienić się treść tej umowy - wyjaśnia radny powiatowy Henryk Tokarz.
Starosta Zbigniew Jaszczuk: - Nie trzeba zmieniać zapisów, gdyż jest to przejęcie ustawowe. Można negocjować inne warunki umowy w formie aneksu. Wielokrotnie podejmowaliśmy w tej sprawie próby z firmą, lecz ona jest głucha na nasze telefony i faksy. Mamy ekstra dużo kłopotów w tej sprawie.
Inne warunki umowy, o których mówi starosta, to kwestia dotycząca waloryzacji wynagrodzenia.
- Od dwóch lat staramy się to zmienić. Umowa jest dla wykonawcy korzystna, gdyż oni chcieliby na bazie tej umowy mieć waloryzację wynagrodzeń za niewykonane prace, na przykład w wypadku przerwania tej budowy - żali się starosta.
Chcieliśmy skontaktować się z przedstawicielami Expo-Hydrobudu, jednakże dzwoniąc pod wskazany numer telefonu przedsiębiorstwa w słuchawce usłyszeliśmy: Abonent czasowo wyłączony.
INWESTYCJA NIEWIELOLETNIA?
Radny Henryk Tokarz kwestionuje również brak organizowania przetargów podczas robót inwestycyjnych w Domu Pomocy Społecznej.
- Skoro dotacja wchodziła lub nie w danym roku do budżetu, to winien być ogłoszony przetarg po otrzymaniu środków, gdyż zadanie to nie jest ujęte w budżecie powiatu jako inwestycja wieloletnia. Firma z Bydgoszczy wykonuje tam roboty bez przetargu. Skoro to nie jest inwestycja wieloletnia, to przetarg powinien być organizowany co roku po przyznaniu środków zgodnie z ustawą o finansach publicznych - argumentuje Henryk Tokarz.
Zbigniew Jaszczuk wyjaśnia, że w momencie, gdy powiat otrzymał pieniądze na utworzenie w budynku DPS Środowiskowego Domu Samopomocy i Warsztatu Terapii Zajęciowej, zadania były realizowane odrębnym trybem przez firmy wyłonione w ramach przetargów.
- Dążymy też do tego, by z nimi ("Expo-Hydrobud" - am) tę umowę zerwać. Firma jest niesolidna i nie utrzymuje kontaktów z inwestorem. Zerwanie umowy nie jest jednak takie proste - zapewnia starosta.
40.000 ZŁ NA NIC?
Radny Henryk Tokarz na bazie przedłożonego radnym sprawozdania z wykonania budżetu powiatu w ub.r. ma też zastrzeżenia do zatrudniania na stanowisku dyrektora DPS Bogdana Wasyńczuka, kiedy nie przyznano w 2002 r. na Dom Pomocy Społecznej ani złotówki.
- Nakłady inwestycyjne na DPS wyniosły w zeszłym roku zero, a lekką ręką wydano 40.000 zł. Po co tam zatrudniać ludzi, gdy nie ma inwestycji. Lepiej tę budę po prostu zamknąć. 40.000 zł poniesiono na DPS w budowie. Zatrudniano tam panią księgową i pana Wasyńczuka, który nic tam nie robił. Z bilansu wynika więc, że powiat poniósł koszty 40.000 zł, a wojewoda nie dał na to żadnych środków. Czy wojewoda jednak przyznając te środki zdaje sobie sprawę, że dotacje na DPS to pieniądze przerzucane w błoto. Nie ma tam żadnego harmonogramu prac - uważa Henryk Tokarz.
Zbigniew Jaszczuk: - To dlaczego Henryk Tokarz w 2002 r. nie zgodził się pilnować i nadzorować tej budowy? Nie było tam frontu robót przez cały rok. To prawda. Pan Wasyńczuk wykonywał tam zadania w ramach Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie na polecenie Marii Zwolenkiewicz. Na początku 2002 r. zostały przekazane z ministerstwa pieniądze na DPS, potem przyszły transze na ŚDS i WTZ. Obie inwestycje miały miejsce przecież w tym budynku. Od 1 maja 2001 r. pan Wasyńczuk pracował na pół etatu. Koszty pracy księgowej i dyrektora DPS wyniosły w ub.r. 31.500 zł.
BŁĘDY W UCHWALE
Przed tygodniem pisaliśmy, że pod koniec sierpnia ub.r. Zarząd Powiatu wypowiedział umowę o pracę dyrektorowi Domu Pomocy Społecznej Bogdanowi Wasyńczukowi. Po tygodniu Zarząd swą decyzję anulował i przywrócił dyrektora do pracy. W marcu br. Zarząd Powiatu znów rozwiązał umowę o pracę z Bogdanem Wasyńczukiem. Starosta Zbigniew Jaszczuk wyjaśnił nam, że w momencie odwoływania dyrektora w sierpniu ub.r. skończyły się pieniądze na remonty w DPS. Po podjęciu decyzji o odwołaniu pojawiły się pieniądze na utworzenie Środowiskowego Domu Samopomocy oraz Warsztatu Terapii Zajęciowej. Okazało się, że dyrektor będzie jeszcze potrzebny do nadzorowania tej budowy oraz urządzania budynku. Ponadto zdaniem Zbigniewa Jaszczuka, drugim z powodów anulowania decyzji w sierpniu zeszłego roku było niedopatrzenie radcy prawnego w uchwale Zarządu Powiatu.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że to pracownik starostwa nie dopatrzył się, że w zapisie uchwały z sierpnia ub.r. nie poinformowano Bogdana Wasyńczuka, że od decyzji Zarządu może odwołać się w ciągu 7 dni. Zarząd zamiast pierwotną uchwałę uchylić i podjąć drugą uchwałę o odwołaniu dyrektora postanowił ją anulować do tego stopnia, że na jej podstawie - obawiając się konsekwencji prawnych z tytułu niedopatrzenia - ponownie zatrudnił Bogdana Wasyńczuka na stanowisku dyrektora.
Starosta potwierdził, iż faktycznie kadrowa starostwa zapomniała w treści uchwały wpisać, że Bogdan Wasyńczuk miał 7 dni na odwołanie się od decyzji Zarządu Powiatu. Przyznał jednak, że drugim powodem anulowania uchwały i ponownego zatrudnienia dyrektora DPS był fakt, że powiat otrzymał pieniądze na WTZ i ŚDS, wobec czego dyrektor był jeszcze potrzebny. Podczas rozmowy starosta zasugerował ponadto, iż obawiano się, że Bogdan Wasyńczuk odwoła się do sądu.
Henryka Tokarza argumenty podawane przez starostę nie przekonują, gdyż - jak mówi - ze sprawozdania wynika, że 40.000 zł wydano na DPS w budowie.
- O Środowiskowym Domu Samopomocy i Warsztacie Terapii Zajęciowej mówi się osobno i pieniądze pochodziły na te dwa zadania z ministerstwa. A ja pytam się, dlaczego na DPS w budowie te środki przeznaczono i jakie są tego efekty? - zastanawia się Henryk Tokarz.
- Bieżące utrzymanie i funkcjonowanie, jak również dozór i ochrona tego obiektu - odpowiada Zbigniew Jaszczuk.
POWIAT USTALA STRATEGIĘ
Dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy Stefania Myszkier powiedziała nam, że DPS w Żninie jest zadaniem własnym powiatu i to powiat powinien mieć strategię rozwiązywania problemów społecznych.
- Powiat powinien wiedzieć, jakie środki są potrzebne na to, by do standardu doprowadzić inwestycję w Żninie. Powiat powinien mieć zdiagnozowane potrzeby. To powiat diagnozuje, w którym kierunku idzie, czy w kierunku domu dla 100 osób przewlekle chorych somatycznie, jak kiedyś zakładano, czy w innym. Istnieje możliwość pozyskiwania środków z różnych źródeł. Nie wiadomo, czy żnińska inwestycja zostania wpisana w kontrakt wojewódzki czy nie. Wówczas ta budowa byłaby wspierana przez marszałka województwa. Możliwe też, że pod koniec br. znajdą się środki na zakończenie tej inwestycji - wyjaśnia Stefania Myszkier.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 582 (15/2003)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze