Reklama

Wystawa fotografii Iwony Krzysztoń. Zdjęcie, to nie jest żyletka

Trzeba przyznać, że na wernisażu zdjęć Iwony Krzysztoń tłumów nie było. Ci nielicznie mieli okazję zobaczyć fotografie niezwykłe. Mówiące i człowieku i skierowane do widza. Można w nich dostrzec wrażliwe oko fotografki na świat ludzi.

Jak nam powiedział dyrektor szubińskiej biblioteki Mirosław Rzeszowski, zdjęcia Iwony Krzysztoń, to pozytywna odmiana w stosunku do tego co zazwyczaj można oglądać w galerii Klubu Miłośników Fotografii Flesz, która mieści się na holu Rejonowej Biblioteki Publicznej.

Fragment wystawy Iwony Krzysztoń fot. Remigiusz Konieczka

Iwona Krzysztoń jest absolwentką Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni-Orłowie. Fotografią zajmuje się od 2007roku. Ma na swoim koncie publikacje i wystawy, nagrody i wyróżnienia w licznych konkursach. To co wyróżniło ten wernisaż od innych, to to, że artystce towarzyszył jej pies Lolek.

Zdjęcia Iwony Krzysztoń były na gorąco komentowane przez członów KMF "Flesz". Na zdjęciu: Alicja Horbatiuk (z lewej) i Dorota Magdziarz fot. Remigiusz Konieczka

- To co cechuje Iwonę Krzysztoń, to przede wszystkim człowiek, ja bym powiedział, że z dominantą kobiety. Dużo w tym jest zmysłowości, organoleptyczności życia. Tutaj sprawdza się przysłowie, które mówi, że zdjęcie, to nie jest żyletka. Zdjęcie nie musi być ostre, żeby było dobre. widzimy pierwszy, drugi, trzeci plan, a za nimi kryją się podteksty i przesłania, które artystka chce nam zakomunikować. Choć te zdjęcia na pierwszy rzut oka wyglądają na dość pogodne, to jest w nich również, w moim odczuciu, dużo trudnych emocji. Jest niewypowiedziana głębia, którą możemy dostrzec - mówił Mirosław Rzeszowski.

Ja jestem najlepszym przekaźnikiem dla siebie tego, co ja chcę przekazać - powiedziała Iwona Krzysztoń fot. Remigiusz Konieczka

Iwona Krzysztoń powiedziała, że zawsze interesował ją człowiek i jego świat. - My się kontaktujemy z drugim człowiekiem poprzez nasze emocje. W zależności od tego ile kto ma w sobie wrażliwości, to będzie przechodził obok łąki z kwiatami obojętnie, inny się zainteresuje samochodem. W relacji człowiek-człowiek ktoś patrzy prosto w oczy lub będzie unikał wzroku. To jest nacechowane emocjami. Na wielu zdjęciach ja jestem, więc są to też autoportrety, bo po sprawdzianach z wieloma modelkami, które by się zgadzały lub nie zgadzały, ja jestem najlepszym przekaźnikiem dla siebie tego, co ja chcę przekazać.

Fotografka dodała, że wiele prac powstaje spontanicznie. Do ich tworzenia używa fotomontażu, który przydaje się do  pokazywania emocji. - Pozwala mi to na uzewnętrznienie mojego świata, który na tych zdjęciach widać. Mam taką nadzieję - twierdzi Iwona Krzysztoń.

Wernisaż był okazją do rozmów z fotografką Iwoną Krzysztoń (z lewej) fot. Remigiusz Konieczka

Remigiusz Konieczka

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości