Reklama

Wystawiała sobie świadectwa pracy

Żnin, sąd, szpital, Leszek W., Ewa K.
    Wystawiała sobie świadectwa pracy
    Wszystko wskazuje na to, że 10 lipca żniński sąd zakończy postępowanie dowodowe w sprawie, w której prokuratura postawiła zarzuty byłemu dyrektorowi żnińskiego szpitala Leszkowi W. i byłej głównej księgowej lecznicy Ewie K.

    Przypomnijmy, że w żnińskim sądzie toczy się rozprawa, w której na ławie oskarżonych zasiadają były dyrektor żnińskiego szpitala Leszek W. i była główna księgowa Ewa K. Leszkowi W. zarzuca się, że w czerwcu 2004 r. w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poświadczył nieprawdę w zestawieniu potwierdzającym wyjazdy służbowe. Przedłożył również do rozliczenia fałszywą fakturę wystawioną przez Ewę K. jako zapłatę za udział w szkoleniu, które nie miało miejsca. Ogólna strata, jaką Leszek W. wyrządził na rzecz szpitala, to około 2.060 zł.
    Ewie K. prokuratura postawiła między innymi zarzuty dokonywania przelewów z konta szpitala na własne konto i sfałszowania umowy o dzieło. Ogólna szkoda z tytułu działań byłej głównej księgowej oceniana jest na kwotę około 70.000 zł.
    Przedwczoraj sąd przesłuchał byłego pracodawcę Ewy K. Krzysztofa O. z Bydgoszczy. Świadek wyjaśnił, że był udziałowcem i prezesem zarządu trzech spółek działających w Bydgoszczy. - "Panią K. zatrudniałem wcześniej, zanim powstały trzy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Potem zatrudniłem ją w dwóch spółkach. Oskarżona była księgową w latach 1991-1995" - zeznał Krzysztof O.
    W 1995 r. spółki znalazły się w dość mizernej kondycji finansowej. Udziały kupił nowy właściciel. Rozwiązano stosunek pracy z pracownikami spółek. Krzysztof O. nie pamięta, czy z Ewą K. rozwiązano pisemnie umowę o pracę, ponieważ od października 1994 r. do czerwca 1995 r. przebywał w areszcie. Uprawnienia do wystosowania wszystkich dokumentów miała Ewa K. Krzysztof O. nie mógł tego robić, ponieważ był pod nadzorem prokuratorskim.
Upoważnienie, które posiadała oskarżona w spółkach Krzysztofa O., obejmowało możliwość podpisania dla siebie świadectwa pracy. Zajmowała się również najprawdopodobniej sprawami kadrowymi.
    - "Z aresztu wyszedłem po 10 lub 11 miesiącach. Spotkaliśmy się z panią Ewą w Sądzie Pracy o zasądzenie należnego wynagrodzenia dla pani Ewy. Zalegaliśmy trochę z płatnościami. Chodziło tylko o zapłacenie należności za 3-4 miesiące. Sąd Pracy uznał roszczenia pani K. i mnie obciążył spłatą tego zadłużenia, którego jeszcze nie udało mi się spłacić. Wcześniej nie było kwestii związanych z wiarygodnością dokumentów wystawianych przez Ewę K. Podczas mojej nieobecności zarząd przedsiębiorstwa był w rękach księgowej. Jeździłem często za granicę. Pani Ewa mogła swobodnie kierować przedsiębiorstwem podczas moich nieobecności. Nikt nie kwestionował kompetencji księgowej i decyzji, które podejmowała. Pani K. mogła sama wystawić świadectwo pracy" - wyjaśnił Krzysztof O.
    W 1993 r. Ewa K. będąc pracownikiem jednej ze spółek wystawiła sobie świadectwo pracy. Krzysztof O. nie widzi w tym nic dziwnego.
    Na następnej rozprawie, którą sąd wyznaczył na 10 lipca, w obecności Ewy K. zostanie ponownie przesłuchany Leszek W. Jeśli strony nie wniosą żadnych wniosków dowodowych, to zostanie zakończone postępowanie dowodowe w tej sprawie w tymże dniu.

   Arkadiusz Majszak
 Pałuki nr 746 (22/2006)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości