Reklama

Z miłości do koni

Swój dzień rozpoczynają i kończą w stajni. Połączyła ich wspólna pasja, którą zdecydowali się pielęgnować i sukcesywnie rozwijać. Miłością do koni zarazili również dwóch synów. Sylwia i Tomasz Gocowie z podżnińskiego Sarbinowa od wielu lat wspólnie zajmują się hodowlą i rekreacją konną. Zgodnie twierdzą, że z uwielbieniem do tych zwierząt trzeba się urodzić, a wiatr we włosach podczas galopu daje wspaniałe uczucie wolności. Jak wygląda ich codzienne życie na rancho? Zapraszamy do lektury wywiadu.

Justyna Kulpińska: - Od ponad 25 lat zajmujecie się Państwo hodowlą koni wielkopolskich, szlachetnej półkrwi i kucyków. Od czego wszystko się zaczęło i dlaczego w centrum Waszego zainteresowania znalazły się właśnie konie?

Tomasz Goc: - Przed 26 laty wszystko się zaczęło. Kolega miał konie, spróbowałem pojeździć i połknąłem bakcyla. Kupiłem źrebaka, później kolejnego konia. Zacząłem hodować. Po 4 latach pomyślałem, że te konie które już mam mogłyby być użytkowane pod jeźdźcem. Dlatego podjąłem się uczęszczania na kurs rekreacji konnej, który skończyłem i mogłem już otworzyć szkółkę jeździecką.

Reklama

 

fot. Justyna Kulpińska

 

- Swoją pasję połączyliście z biznesem. Ośrodek Rekreacji Konnej, szkółka jazdy, atrakcje dla grup, sprzedaż. Obecna sytuacja epidemiologiczna mocno namieszała?

Tomasz Goc: - Szkółkę prowadzi żona, ja bardziej zajmuję się hodowlą, układaniem koni pod siodło. W obecnej sytuacji epidemiologicznej nie prowadzimy pikników, szkółka jeździecka działa no chyba, że nowe obostrzenia zakażą. Gdyby nie wspólna pasja, miłość do koni - nie dalibyśmy rady przez lata tego prowadzić.

- Jak wygląda dzień w stajni? Konie są wymagające?

Reklama

Sylwia Goc: - Dzień w stajni jest bardzo długi, a takich dni w tygodniu jest siedem. Na urlop możemy sobie pozwolić co najwyżej trzydniowy. Na nasze miejsce mamy wtedy bardzo zaufaną osobę, która doskonale zna nasze konie. Każdego ranka konie mają zadawane pasze, owies i siano. Po śniadanku wyprowadzane są na wybiegi, aby pobrykać, zaczerpnąć promieni słonecznych i zrelaksować się przed pracą. Konie - młodzież przygotowywane są do pracy pod siodłem, uczone poprawnego zachowania na lonży, gimnastykowane, aby bezpiecznie przyjąć jeźdźca. Koniom zajeżdżonym utrwala się pozytywne reakcje na pomoce jeździeckie, wyrabia kondycję, uczy poprawnego i bezpiecznego zachowywania się względem osób obsługujących. Można powiedzieć, że konie się wychowuje. Konie rekreacyjne służą naszym jeźdźcom w szkółce. Karmienie koni odbywa się trzy razy dziennie. Po każdym należy sprawdzić czy koń nie zachowuje się podejrzanie, czy nie ma kolki, niestrawności itp. Coraz częściej możemy liczyć na pomoc w stajni naszych dorastających synków. Na koniec dnia, przed pójściem spać również zaglądamy do stajni, aby zobaczyć czy wszystko jest ok.

 

Reklama
fot. Justyna Kulpińska

 

- Jazda konna wielu kojarzy się z wiatrem we włosach i uczuciem wolności. Podobno to również doskonały sposób na wzmocnienie mięśni. Dlaczego warto jeździć konno?

Sylwia Goc: - Tak, wiatr we włosach na galopującym koniu to wspaniałe uczucie wolności. Przeznaczone dla osób radzących sobie nieco lepiej w siodle. Jazda konna doskonale wpływa na aparat ruchowy u jeźdźca, perystaltykę jelit, szczególnie intensywnie pracują uda i łydki. Warto wiedzieć, że jazda konna jest zalecana przez lekarzy dla poprawy postawy i wzmocnienia mięśni grzbietu oraz kręgosłupa. Przebywanie, pielęgnacja i opieka sprawowana nad końmi, jazda konna pomagają realizować cele z zakresu psychologii i pedagogiki. Koń bowiem uczy planowania ruchu, szybkości reagowania, koncentracji uwagi i wyciszenia, umiejętności pracy w grupie, tworzy prawidłowe więzi emocjonalne, które przechodzą na kontakty międzyludzkie z rówieśnikami i dorosłymi. I właśnie dlatego warto spróbować nauczyć się jeździć konno.

Reklama

 

fot. Justyna Kulpińska

 

- Podobno konie mają terapeutyczne działanie na ludzi. Na czym polegają zajęcia hipoterapii i kto powinien z nich skorzystać?

Sylwia Goc: - Działanie konia na człowieka chorego obejmuje: hipoterapię, fizjoterapię na koniu, psychopedagogiczną jazdę konną. W tym celu użytkujemy bardzo spokojnych koni, przygotowanych do tej pracy. Hipoterapia jest przeznaczona dla pacjentów z zespołami neurologicznymi, chorobami psychicznymi, zespołami ortopedycznymi, uzależnieniami, patologiami społecznymi. Należy pamiętać, że na zajęcia z hipoterapii obowiązuje zgoda lekarza prowadzącego pacjenta.

Reklama

 

fot. Justyna Kulpińska

 

- Konie nie ukrywają swoich emocji i doskonale odzwierciedlają nastrój człowieka. Co jeszcze wyróżnia te zwierzęta?

Tomasz Goc: - Konie potrafią rozróżnić po zachowaniu się względem nich z kim mają do czynienia, tzn. z jeźdźcem zdecydowanym, bojaźliwym, początkującym czy zaawansowanym. Na swój sposób wykorzystują swoją wiedzę do straszenia jeźdźca, aby ten dał im spokój. Jeśli to nie działa poddają się i słuchają. Jedne są mniej miłe przy szykowaniu pod siodło, inne dają popalić na jeździe. Jeżeli jeździec jest konsekwentny, słucha poleceń instruktora to da sobie radę z poskromnieniem niesfornego konia. Konie w stadzie posługują się swoim językiem ciała. Może to być odpowiednie ustawienie się względem innego konia, strzyżenie uszu, kopanie, przepędzanie. Znajomość tego języka bardzo ułatwia pracę z końmi, uniknięcie niebezpieczeństwa i pomaga ustalić hierarchię w stadzie z człowiekiem. Jeżeli chodzi o nastrój człowieka, koń może się pobudzić (uciekać) przy agresywnym zachowaniu ze strony jeźdźca. W stajni zachowujemy się spokojnie, a emocje zostawiamy poza nią. Zawsze należy mieć odrobinę rezerwy dla konia. Nawet nie chcąc zrobić nam krzywdy może przez wypłoszenie nas nadepnąć.

Reklama

 

fot. Justyna Kulpińska

 

- W swojej hodowli macie okazy szczególnie bliskie Waszemu sercu?

Tomasz Goc: - Tak. Dochowaliśmy się wspaniałych klaczy, które zajmują czołowe miejsca w czempionatach koni sportowych. Na szczególną uwagę zasługuje klacz Villa Rocka, urodzona w moje urodziny, która pokazała się wyśmienicie na Polowej Próbie Dzielności Klaczy z miejscem I. W tym roku spodziewamy się od nich potomstwa, mam nadzieję, że równie zacnego.

 

fot. Justyna Kulpińska

 

- Na koniec pochwalcie się proszę sukcesami osiąganymi przez Wasze konie.

Sylwia Goc: - Proces hodowli jest bardzo długi, trwa kilka lat. Odchowanie czempiona, który zajmuje wysokie miejsca w zawodach skokowych pod jeźdźcem trwa od 5 do 8 lat. Wymaga ciągłego nakładania środków finansowych na trenowanie, wyjazdy na zawody, utrzymanie. Posiadamy konie z naszej hodowli, które będą "chodziły" w wysokich konkursach skokowych. Przez lata trwania naszego hobby pojawiali się jeźdźcy, którzy na naszych koniach w zawodach skokowych towarzyskich i regionalnych zdobywali puchary w różnych konkurencjach.

Reklama

Z Sylwią i Tomaszem Gocami rozmawiała
Justyna Kulpińska, 16 III 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości