Proces po wypadku w Wójcinie
...a z ust czuć było alkohol
17 września 1993 roku był kolejnym dniem rozprawy, na której sąd musi ustalić i udowodnić, kto prowadził samochód, kiedy wydarzył się wypadek w Wójcinie.
Dla przypomnienia informuję, że wypadek wydarzył się w październiku ubiegłego roku. Była już prawie północ, kiedy samochód roztrzaskał się o drzewo. Dwie dziewczyny śmiertelnie ranne zmarły w szpitalu, trzeci poszkodowany w wypadku będzie inwalidą do końca życia, a oskarżony o spowodowanie wypadku stracił przytomność, ale istotnych obrażeń, tj. takich, które miałyby wpływ na jego zdrowie, nie odniósł.
Prawdopodobnie już niedługo dowiemy się, kto kierował maluchem, czy oskarżony Marek J., czy też jego poszkodowany kolega Marek O., który zaraz po wypadku wydostał się z samochodu i sprowadził ratunek.
17 września zeznawał tylko jeden świadek, lekarz medycyny Krzysztof P., to on przyjmował na oddział rannych. Świadek pamięta tę noc. Mówił, że wpraw dzie nie pamięta szczegółów, jednak wszystkie adnotacje o stanie zdrowia oskarżonego zapisywał osobiście. Marek J. doznał obrażeń głowy, wstrząśnienia mózgu, a z ust czuć było alkohol. Lekarz przypomina sobie twarz oskarżonego i to, że reagował i otwierał oczy oraz siadał na polecenie, jednak kontakt z nim był utrudniony.
Marek O. miał poważniejsze obrażenia, jednak świadek nie pamięta szczegółów, ponieważ cała uwaga skoncentrowana była na umierających dziewczynach. Jedna z nich była bez oznak życia, a druga przytomna była tylko półtorej minuty. Zeznający pamięta dziewczyny, mówi, że jedna była szczupłą blondynką, a druga miała włosy ciemniejsze i była tęższa.
Na zeznaniach tego świadka sprawę w tym dniu zakończono, a dalszy ciąg procesu przewodniczący wyznaczył na 22 października, ponieważ dopiero wtedy wróci z zagranicy świadek, którego zeznania są niezbędne.
Maria Warda
Pałuki (36/1993)
Inne teksty na ten temat:
Kto prowadził?
Kto w końcu prowadził?
Nie pamięta rozmów, których nie było
Nie ten psychiatra i kolejny świadek
Marek J. apeluje: sądzić jeszcze raz!
Psychiatrzy zakończyli ponowne badanie Marka J.
Marek J. znów badany przez psychiatrów
Psychiatrzy: nie teraz do więzienia
Marek J. w szpitalu psychiatrycznym
Świadek w wypożyczalni
Cztery lata pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku w Wójcinie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze