26 sierpnia Łukasz L. został doprowadzony do żnińskiego sądu, ponieważ prokuratura złożyła wniosek o areszt tymczasowy. Sąd wydał postanowienie o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztu na 3 miesiące.
fot. Arkadiusz Majszak
Wilczkowo, zabójstwo, Zenon S., Łukasz L., policja, Januszkowo
Zabił, bo nie dostał pieniędzy na alkohol
Ciało Zenona S. zostało znalezione w studni. I chociaż wstępnie śledczy przyjęli, że mężczyzna stracił życie w następstwie nieszczęśliwego wypadku, rodzina podejrzewała, iż do jego śmierci mógł się ktoś przyczynić i zażądała sekcji zwłok. Wstępne wyniki sekcji potwierdziły zabójstwo, a sprawca - Łukasz L. - został zatrzymany.
Kto nie orientuje się w granicach administracyjnych Wilczkowa, Dobrylewa i Januszkowa, nieprędko znajdzie dom, w którym mieszkał Zenon S. Z drogi Żnin - Chomętowo trzeba zjechać w jedną z polnych dróżek i po kilkuset metrach jest się na miejscu. Dom i budynki gospodarcze należące do Zenona S. przypominają opuszczone wiele lat temu posiadłości, otoczone porastającymi drzewami i krzewami, i równie wysokimi jak one chaszczami. Na zarastającym podwórzu stoi nieużytkowana, nadgryziona zębem czasu studnia. Przez myśl nie przechodzi, że jeszcze dwa tygodnie temu mieszkał tutaj człowiek. Żył samotnie. Żona zmarła ponad 20 lat temu, kiedy dwoje dzieci miało zaledwie po kilka lat. Samotny ojciec dał radę i wychował potomstwo. Kiedy dzieci dorosły, wyprowadziły się z domu rodzinnego, Zenon S. zaczął nadużywać alkoholu. Poznał Łukasza L. z sąsiedniej wsi, pracującego u jednego z rolników w Januszkowie. Czasami pożyczał mu pieniądze.
Państwo Dychtanowiczowie z Wilczkowa są zbulwersowani, że mieszkaniec ich wsi został zamordowany
fot. Arkadiusz Majszak
Łukasz L. po zamordowaniu Zenona S. wrzucił jego ciało do studni
fot. Arkadiusz Majszak
REKONSTRUKCJA
16 sierpnia. Tego dnia 29-letni Łukasz L. odwiedza Zenona S. Chce pożyczyć od starszego kolegi 50 zł. Zenon S. pożycza Łukaszowi L. 42 zł. Młodszy z mężczyzn kupuje za nie alkohol. Ponownie do domu Zenona S. zawita między 14:00 a 16:00. Przyjeżdża rowerem. Proponuje Zenonowi S., że się u niego prześpi. Widząc jednak, iż nie jest w stanie uśpić czujności starszego kolegi, żąda kolejnej pożyczki w kwocie 50 zł. Kiedy S. odmawia, L. uderza go w twarz. Później przewraca, siada na jego ciele i bije pięściami po głowie i klatce piersiowej. Chwyta też trzonek od siekiery i uciska okolice szyi Zenona S. aż go dusi. Po całym zajściu wrzuca ciało do studni.
17 sierpnia. Policjanci ze Żnina otrzymują zgłoszenie o znalezieniu ludzkiego ciała w studni na jednej z prywatnych posesji w Wilczkowie. Po wydobyciu ciała okazuje się, że to 60-letni właściciel posesji. Rodzina Zenona S. żąda przeprowadzenia sekcji zwłok. Śledczy wstępnie przyjmują hipotezę, że mężczyzna zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Nie wykluczają też wersji, że do śmierci 60-latka mógł się ktoś przyczynić oraz tego, że popełnił on samobójstwo.
20 sierpnia. Znane są wstępne wyniki sekcji zwłok. Wynika z nich jednoznacznie, że mężczyzna został zamordowany. Prokuratura otrzymuje informację o udziale osób trzecich w śmierci Zenona S. - Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że to zabójstwo - informuje kierownik żnińskiej prokuratury Grażyna Pawlaczyk.
Policjanci przystępują do wzmożonych działań mających na celu ustalenie sprawcy. Kilka dni później morderca zostaje zatrzymany i trafia przed oblicze prokuratora.
MOTYW
Przedwczoraj prokurator Wojciech Jabłoński przedstawił Łukaszowi L. zarzut, iż 16 sierpnia pomiędzy 14:00 a 16:00 w Wilczkowie, działając z zamiarem pozbawienia życia Zenona S., przyjechał rowerem na jego posesję, żądając pożyczenia gotówki w kwocie 50 zł, a gdy ten odmówił jej udzielenia, usiadł na leżącym i uderzał go kilkakrotnie pięściami po głowie i klatce piersiowej, a następnie trzonkiem od siekiery trzymając ją oburącz uciskał okolice szyi powodując złamania rogów górnych chrząstki tarczowatej oraz złamanie kości gnykowej po stronie prawej z obecnością bardzo obfitych ciemnowiśniowych podbiegnięć krwawych w tkankach miękkich otaczających złamanie, obfitych podbiegnięć krwawych w głębokich mięśniach szyi na wysokości chrząstki tarczowatej, wylewów krwawych drobnych rozsianych na spodniej powierzchni języka, a także obfitego wylewu krwawego w błonie śluzowej wargi dolnej jamy ustnej, po czym wrzucił ciało do pobliskiej studni, czym w wyniku doznanych obrażeń ciała spowodował zgon Zenona S. poprzez uduszenie w mechanizmie zadławienia.
Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i wskazał sposób, w jaki doszło do zabójstwa. Okazał skruchę i nie ukrywał żalu z powodu dokonania morderstwa.
Śledczy odnaleźli w studni rzeczy należące do Zenona S., m.in. pieniądze, które posiadał w chwili śmierci, o których Łukasz L. mówił podczas składania wyjaśnień. Łukasz L. wrzucił je do studni po dokonaniu zabójstwa.
- Motyw był rabunkowy, bo podejrzany chciał od Zenona S. uzyskać 50 zł. Najpierw dobrowolnie uzyskał od niego 42 zł, które przeznaczył na alkohol i wrócił po kolejne 50 zł, ale tu już się spotkał z oporem - wyjaśnia prokurator Wojciech Jabłoński. I dodaje: - On chciał ukraść mu pieniądze, więc zaczął go bić. Początkowo po twarzy pięściami, a później przy użyciu trzonka od siekiery dusić.
Z ustaleń śledczych wynika, że Łukasz L. zwykle pożyczał od Zenona S. drobne pieniądze. - Pożyczał, ale oddawał. Jak dotąd był solidnym dłużnikiem - zaznacza Wojciech Jabłoński.
Podejrzany o popełnienie zbrodni był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu. W więzieniu odsiedział karę za kradzieże.
NIE NA ZLECENIE
Zenon S. jakiś czas temu poznał mieszkańca Żnina. Ten postanowił się nim zaopiekować. W zamian za opiekę miał otrzymać cały majątek Zenona S. Jak się dowiedzieliśmy z wiarygodnego źródła, śledczy podczas prowadzonego postępowania przyjęli hipotezę, że zabójstwo mogło zostać zlecone. Informacjom tym zaprzecza jednak prokurator Wojciech Jabłoński. - Działał zupełnie sam i na żadne zlecenie. Wątek przejęcia gospodarstwa został zamknięty, gdyż osoba, którą podejrzewano, ma potwierdzone alibi. Na tym etapie postępowania wiemy, że działał sam i nikt go do zabójstwa nie namawiał - mówi prokurator.
- Wstępne ustalenia wskazywały początkowo na nieszczęśliwy wypadek. Jednak przeprowadzona przez biegłych sekcja zwłok wykazała, że doszło do zabójstwa. W związku z tym policjanci wszczęli w tej sprawie śledztwo i rozpoczęli poszukiwania sprawcy tego czynu. W sprawę włączyli się również kryminalni z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy. Przełom w śledztwie nastpi już po kilku dniach. W poniedziałek 24 sierpnia kryminalni dzięki uzyskanym informacjom oraz analizie zabezpieczonych na miejscu zdarzenia śladów zatrzymali 29-letniego mieszkańca gminy Żnin - relacjonuje nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy KPP w Żninie.
Mieszkanie Zenona S. To tutaj rozegrał się dramat.
fot. Arkadiusz Majszak
DOBRY CZŁOWIEK
Mieszkańcy Wilczkowa są wstrząśnięci tym, co się stało, dowiadując się od nas, że mieszkaniec ich wsi został zamordowany.
- To był dobry człowiek. Mieszkał samotnie. Nie miał z nikim zatargów. Takich jak ten zabójca to trzeba lać, żeby zdechł, bo do czego to doprowadził. Oko za oko - mówi Wiktor Dychtanowicz. Przysłuchująca się naszej rozmowie jego żona przyznaje, że złego słowa o Zenonie S. nie może powiedzieć. - A to, że pił, to już jego sprawa - mówi kobieta. I dodaje: - L. to jest rodzina pijacka. Ona się na śmierć zapiła. Pijaną w ciąży ją do szpitala wieźli.
Nasi rozmówcy zaznaczają, iż nie wiedzieli dotąd, że Zenon S. został zamordowany. Czytali jedynie w Pałukach, że mogło tak w istocie rzeczy być.
Najbliższa sąsiadka Zenona S. mówi, że sąsiad był dobrym człowiekiem. Nikomu nie wadził. - Był dobry, uczynny i nikomu krzywdy nie robił. Nie był też zaczepny - zachwala sąsiadka. Na temat podejrzanego o zabójstwo wypowiada się, że swoje za uszami miał, ale ogólnie był grzeczny. - Kłaniał się zawsze. Mnie ani on, ani jego brat nic nie zrobił - mówi kobieta.
GORZEJ NIŻ PIES PRZY BUDZIE
Udało nam się również dotrzeć do rodziny Zenona S. (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Krewna mężczyzny, z którą rozmawialiśmy pamięta, że widziała Zenona S. 11 sierpnia. Przyjechał do niej napompować oponę w rowerze. Krewnym żalił się wówczas na bóle żołądka. Chorował na nowotwór. Skarżył się, że nie może już nic jeść. Dwa dni później krewna zamieniła z nim jeszcze kilka zdań w sklepie i od tego czasu go nie widziała. Kobieta opowiada też, że Leszek L. i jego brat lubili sobie wypić, ale trudno byłoby ich nazwać alkoholikami.
- Wypili sobie jak każdy. Ja tego Łukasza to za często pijanego nie widziałam. Słyszałam, że Łukasz kiedyś coś Zenkowi ukradł. Był taki czas, że Zenkowi różne rzeczy ginęły i zawsze było na Łukasza. W ten poniedziałek [17 sierpnia - am] zwłoki Zenka w studni to znalazł brat Łukasza - mówi krewna Zenona S.
Kobieta zaznacza, że Zenon miał dobry charakter, ale bardzo dużo pił i był bardzo nerwowy. Dziwi się, że chciał swój majątek oddać w obce ręce.
- Poznał kiedyś przypadkiem ...[tu pada imię i nazwisko - am] ze Żnina, którego poprosił o opiekę. No niby miał tego opiekuna, ale żalił się na niego. Nie miał nawet prądu. Przekazał mu ziemię i prawdopodobnie całe zabudowania. Ma dwójkę dzieci, ale nic im nie dał. Miał jeden pokoik, w którym mieszkał, ale rodzina jak tam była i to widziała, to stwierdziła, że miał gorzej niż pies przy budzie - mówi nasza rozmówczyni.
Prokuratura skierowała do sądu w Żninie wniosek o tymczasowe aresztowanie Łukasza L. Podejrzanemu o dokonanie zbrodni grozi kara od 8 lat więzienia do dożywocia.
Wczoraj żniński sąd zastosował wobec podejrzanego areszt tymczasowy.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1228 (34/2015)
Inne teksty na ten temat:
Nie myślałem wtedy, że odbieram życie człowiekowi
Potrzebna pogłębiona opinia biegłych
Działał tu i teraz
Piętnaście lat więzienia za zabójstwo
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze