Słupowa, zbrodnia, syn, ojciec, policja
Zabił ojca, ciało w tapczan
Nie było awantur, hałasów, żyli sami w czterech ścianach do momentu, kiedy syn zabił ojca, a jego zwłoki schował w tapczanie.
Tak naprawdę nikt ich nie znał. Sprowadzili się do miejscowości Słupowa w gminie Kcynia w grudniu. Wcześniej mieszkali w małej wsi pod Osielskiem, jeszcze wcześniej w Bydgoszczy. Sprowadzili się we dwóch: ojciec, 59-letni Jerzy R., oraz jego syn, 30-letni Krzysztof R. Jerzy opowiadał, że żona zmarła po długiej chorobie na stwardnienie rozsiane. Mieszkał wspólnie z synem, sam był na rencie, syn nie pracował. Nic jednak nie zapowiadało tragedii, do jakiej doszło w tej rodzinie.
6 marca o 19:55 - jak poinformował oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nakle - dyżurny otrzymał zgłoszenie od mieszkańca z miejscowości w gminie Kcynia, że w sąsiedztwie mogło dojść do tragedii. - Na miejsce zostali skierowani policjanci oraz karetka pogotowia. W jednym z mieszkań domu wielorodzinnego funkcjonariusze znaleźli zwłoki 59-latka. Obecny podczas czynności lekarz stwierdził zgon. Do wyjaśnienia sprawy policjanci zatrzymali przebywającego w tym domu 30-latka.
Mężczyzna był pijany, dlatego trafił do izby wytrzeźwień - relacjonował wydarzenia Marcin Górak. Policjanci z Kcyni pod nadzorem prokuratora wyjaśniali okoliczności tragedii. Do wyjaśnienia zatrzymany został pijany 30-latek.
8 marca policjanci z Nakła doprowadzili do sądu 30-letniego Krzysztofa R. podejrzanego o zabójstwo ojca. Zebrane przez policjantów dowody pozwoliły prokuratorowi na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu zabójstwa. Sąd na wniosek prokuratora i policjantów wobec podejrzanego zastosował tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Za zabójstwo kodeks karny przewiduje karę do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.
Mieszkańcy Słupowej wstrząśnięci są tą tragedią. - Kiedy ogląda się podobne zdarzenia w telewizji, to budzą one emocje, wrażenia, jednak zupełnie inne odczucia towarzyszą, kiedy podobna tragedia wydarzy się na twoim podwórku. Mieszkańcy wstrząśnięci są tym, co się stało, wielu zapewnia, że nie mogło zmrużyć oka w nocy. To jest mała społeczność i do takich zdarzeń tu nie dochodziło. Jak w każdej wsi sąsiad posprzecza się czasami z sąsiadem, ale z zabójstwem nie mieliśmy tu do czynienia - mówi sołtys Jacek Strychalski.
Sołtys opowiada, że ojciec z synem tworzyli normalną rodzinę, kulturalnie odnosili się do innych mieszkańców, zawsze dzień dobry, proszę, dziękuję, nie było z tymi panami żadnych problemów. - Nie było bójek, krzyków, hałasów. Sprowadzili się tu w grudniu, w okresie zimowym, więc nie było okazji zawiązać bliższych kontaktów, jednak niczym się nie wyróżniali, nie sprawiali żadnych problemów, aż trudno uwierzyć, że ten młody chłopak zdolny był do takiego czegoś - mówi Jacek Strychalski.
Mieszkańcy Słupowej opowiadają, że tego dnia, kiedy doszło do tragedii, obaj w dzień pili piwo nad stawem, wypili i poszli do domu. Nikomu nie sprawiali problemów. - Dopiero wieczorem radiowozy, karetka, policjanci, niczym w telewizyjnym W11. Mówili, że młody zabił nożem ojca. Młodego wyprowadzili, ojca wynieśli - opowiada młody mieszkaniec Słupowej. Inni mieszkańcy mówią, że Krzysztof o tym, co zrobił, opowiedział sąsiadom. Kiedy postanowili to sprawdzić, okazało się, że mówił prawdę. Zwłoki mało starannie ukrył w tapczanie, ręka ojca wystawała.
Mieszkańcy są wstrząśnięci i uważają, że tej tragedii nie udało się przewidzieć. - Dwóch chłopów samych mieszkało, ugotowali, bo tu w naszym sklepie we wsi robili sprawunki, od alkoholu nie stronili, ale nie awanturowali się, nie dali do myślenia, a już na pewno, że stać się może takie nieszczęście. „Dzień dobry” mówili, normalni byli, gdyby nie alkohol, pewnie siedzieliby dziś przed telewizorem, jak zawsze - mówi mieszkanka wsi.
Udało się nam ustalić, gdzie wcześniej mieszkał zamordowany mężczyzna ze swoim synem. Jest to miejscowość Wilcze w gminie Osielsko, której sołtysem jest Ireneusz Kraszkiewicz. Sołtys doskonale pamięta byłych mieszkańców swej wsi. - Mieszkali u nas może z dwa lata, mieli problem alkoholowy, ale nie byli uciążliwi, nie awanturowali się, nie były potrzebne żadne interwencję policji, nie kradli, ludzie się na nich nie skarżyli. Wiadomo, pod wpływem alkoholu ludzie dziwnie się zachowują, wzbudzają awantury, szukają zaczepki, obrażają innych, ale oni tacy nie byli - zapewnia Ireneusz Kraszkiewicz. Sołtys sołectwa Niwy-Wilcze opowiada, że ojciec z synem kupowali alkohol, zamykali się w mieszkaniu, nikt z mieszkańców w ich piciu nie uczestniczył, nie robili żadnych libacji alkoholowych. - Tylko oni dwaj zamknięci w swoim mieszkaniu, żadna melina. Jerzy zdawał się walczyć z uzależnieniem. Kiedy po kilku dniach picia wracał do trzeźwego życia, interesował się zmianami we wsi, mówił, że cieszy się, iż może mieszkać w tak ładnej miejscowości, przychodził na zebrania, był obecny w społeczności. Próbował nawet zawiązać związek, jednak nie wyszło - opowiada sołtys wsi, w której wcześniej ojciec i syn mieszkali. Dodaje jeszcze, że zdaniem mieszkańców syn był w znacznie większym stopniu uzależniony od alkoholu i widoczny był wpływ, jaki wywierał na niego alkohol. Był małomówny, ale nie był żadnym ciężarem dla lokalnej społeczności. Mieszkanie, w którym mieszkali, zadłużyli, ostatecznie sprzedali i wyprowadzili się. - Wiem, że coś złego się tam wydarzyło, policja pytała, czy znam jakąś rodzinę tych naszych byłych mieszkańców, ale nie znałem. Przykro, że tak potoczyły się losy tych ludzi, aż trudno w to uwierzyć, to byli kulturalni ludzie - mówi Ireneusz Kraszkiewicz.
Jacek Strychalski zapewnia, że on też nie zna żadnej rodziny mieszkańców, którzy sprowadzili się w grudniu. - Nikt ich nie odwiedzał, ani ja, ani sąsiedzi nie widzieliśmy u nich żadnych krewnych. Dlatego planowałem udać się do burmistrza, by zastanowić się nad organizacją pogrzebu, by pochować naszego mieszkańca, jednak policji udało się odszukać rodzeństwo zamordowanego. Słyszałem, że byli, rozmawiali z sąsiadami, że zajęli się wszystkim - mówi sołtys Jacek Strychalski.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1100 (11/2013)
Więcej na ten temat:
Ojciec nie żyje, pijany syn zatrzymany
Wyrok za zabójstwo ojca
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze