Ze Żnina do Szubina
Zabrakło nici porozumienia
Lekarz Wojciech Szczęsny nie pracuje już na oddziale ginekologiczno-położniczym w Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie. Aleksander Kmiećkowiak, prezes PCZ zwolnił lekarza, kiedy ten nie zgodził się na zwiększenie liczby godzin pracy na oddziale. Lekarz wyjaśnia, że po prywatyzacji ośrodka zdrowia w Gąsawie więcej pracy chce poświęcić swojemu ośrodkowi. Równocześnie nie zrywa z pracą w szpitalu. Jego nowym miejscem pracy - według nieoficjalnych źródeł - ma być szpital w Szubinie.
Wojciech Szczęsny ma 38 lat, jest żonaty, ma dwoje dzieci. Jest specjalistą ginekologii i położnictwa. Jego hobby to botanika, a w sprawach zawodowych - ultrasonografia położnicza i profilaktyka nowotworów. W nowym miejscu pracy będzie się zajmował przede wszystkim cesarskimi cięciami. Wojciech Szczęsny rozpoczął pracę w żnińskim szpitalu na oddziale ginekologiczno-położniczym w 1997 roku, zaraz po ukończeniu studiów. Podczas zawodowej kariery w żnińskiej lecznicy odebrał blisko 1.000 porodów. Prowadził również zajęcia w Pałuckiej Szkole Rodzenia, która już nie istnieje.
Od początku bieżącego roku, po prywatyzacji ośrodka zdrowia w Gąsawie postanowił poświęcić więcej czasu na pracę we własnej przychodni. Aleksander Kmiećkowiak, prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie zaproponował natomiast lekarzowi zwiększenie ilości godzin pracy na oddziale. Wojciech Szczęsny nie wyraził zgody na zwiększenie ilości godzin. W tej sytuacji Aleksander Kmiećkowiak rozwiązał z nim umowę o pracę.
- Nie mogę uzależniać organizacji pracy oddziału od obowiązków tego lekarza nie związanych ze szpitalem. Doktor Szczęsny nie mógł dopasować swojego rozkładu zajęć do czynności i czasu pracy oddziału położno-ginekologicznego. Dlatego rozwiązałem umowę o pracę - wyjaśnia Aleksander Kmiećkowiak.
Na miejsce zwolnionego lekarza prezes zatrudnił już dwóch specjalistów ginekologii.
Wojciech Szczęsny w rozmowie z Pałukami podkreśla, że nie znalazł porozumienia z prezesem Pałuckiego Centrum Zdrowia co do ilości godzin etatowych w szpitalu.
- Nie mogłem pracować w większej ilości godzin. Z tego powodu dano mi wypowiedzenie - tłumaczy lekarz.
Jak udało nam się ustalić z wiarygodnego źródła, Wojciech Szczęsny rozważa możliwość pracy w szpitalu w Szubinie. Lekarz zapytany przez nas o perspektywę pracy w Szubinie przyznał, że próbuje podjąć pracę w sąsiednim szpitalu, lecz nie chce zdradzić, o który szpital chodzi.
- To prawda, że próbuję podjąć pracę w sąsiednim szpitalu, ale nie chcę jeszcze mówić w jakim mieście. Chcę tam pracować w niepełnym wymiarze czasowym, głównie przy cesarskich cięciach i najwyżej kilka dyżurów - wyjaśnia Wojciech Szczęsny.
Pacjentki Wojciecha Szczęsnego z powiatu żnińskiego nie muszą obawiać się zmiany ginekologa. Lekarz zapewnia, że jego zwolnienie z pracy w PCZ nie odbije się na pracy w żnińskiej Epoce oraz przychodni w Gąsawie.
- Teraz w jeszcze większym wymiarze godzin będę dostępny dla pacjentek w Gąsawie i Żninie w przychodni "Epoka" - zapowiada ginekolog.
Wojciech Szczęsny cieszy się zaufaniem swoich pacjentek. Jedna z nich, która uczęszcza na regularne wizyty do przychodni Epoka powiedziała nam, że ocenia swego ginekologa bardzo dobrze.
- Nie mam wobec niego żadnych zastrzeżeń. Jest sumienny, uczciwy i pracowity. W stosunku do pacjenta jest odpowiedzialny. Nigdy nie odmówi wykonania żadnego badania - dodaje nasza rozmówczyni.
Inna pacjentka Wojciecha Szczęsnego podkreśla, że trudno jej pojąć, że żniński szpital pozbywa się tak doświadczonego i szanowanego przez kobiety lekarza.
- Ta lecznica, do której teraz trafi, może tylko na tym zyskać. Ma uznanie wśród pacjentek. Ja osobiście mam do niego duże zaufanie. Nie obawiam się, że trafi mi się jakiś nowotwór, bo pan doktor nie zbywa mnie, tylko dokładnie zbada. Nigdy się nie zdarzyło, żeby mnie zbył czy odprawił z kwitkiem i to nawet lecząc na kasę chorych - przyznaje pacjentka.
Marek Domżała, dyrektor do spraw medycznych szpitala w Szubinie dementuje, by Wojciech Szczęsny miał pracować na oddziale ginekologiczno-położniczym szubińskiego szpitala.
- Na daną chwilę nic takiego nie ma. Ani żadne podanie nie wpłynęło, ani nie było takiego człowieka na rozmowach. Dlatego dementuję informację, że ten lekarz ma pracować w szpitalu. To jest nieprawda. Słyszałem jedynie coś o współpracy - podkreśla Marek Domżała.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 888 (7/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze