Katastrofa, Murczynek, kierowca, ciężarówka, element zaskoczenia, obrońca, sędzia
Zabrakłoby elementu zaskoczenia
Adwokat Jacek Szajda, obrońca oskarżonego kierowcy scanii Kazimierza Ch., wnioskował o przeprowadzenie eksperymentu procesowego na miejscu katastrofy w ruchu lądowym w Murczynku, by ustalić, czy kierowca ciężarówki nie zachował należytych środków ostrożności. Sędzia Roman Narodowski wniosek odrzucił, gdyż nie da się odtworzyć takich samych warunków pogodowych, jak w dniu zdarzenia i elementu zaskoczenia uczestników.
Przypominamy, iż 21 listopada 2012 roku w Murczynku doszło do katastrofy w ruchu lądowym, w której zginęło pięciu mężczyzn wracających volkswagenem transporterem z pracy w Bydgoszczy. Dwóch pasażerów busa zostało ciężko rannych. Obrażenia ciała odnieśli również kierowca i pasażerka fiata seicento. Kierowcy obu pojazdów uderzyli w naczepę ciężarowej scanii, której kierowca Kazimierz Ch. wykonywał manewr zawracania na drodze wojewódzkiej Murczyn - Łabiszyn. Uczestnicy zdarzenia, którzy przeżyli wypadek, zeznali, iż naczepę zauważyli w ostatniej chwili. Ich zdaniem, światła ciężarówki oślepiały. Poza tym nie widzieli, by naczepa była wyposażona w światła odblaskowe, jak również tego, by kierowca podczas manewru zawracania włączył światła awaryjne.
Na ławie oskarżonych zasiada Kazimierz Ch., któremu prokuratura postawiła zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym i umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu.
BEZ SZANS NA PRZEŻYCIE
W miniony poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy na kolejnej rozprawie przewodniczący składu orzekającego sędzia Roman Narodowski poinformował, iż nadeszły dwie informacje, o które sąd się zwracał. Pierwsza - z Komendy Powiatowej Policji w Żninie - dotyczyła ustalenia, czy volkswagen transporter miał przeprowadzone badania techniczne w 2012 roku. Okazało się, że badanie pojazdu zostało przeprowadzone w październiku 2012 roku, a jego wynik był pozytywny. Drugą informację stanowią dokumenty ze Starostwa Powiatowego w Żninie w sprawie dopuszczalnego limitu osób, które można było przewozić volkswagenem. Wynika z nich, iż pierwotnie samochód został zarejestrowany na pięć osób, a następnie przerejestrowany na osiem osób łącznie z kierowcą.
Sędzia przesłuchał w poniedziałek Piotra Engelgarta, biegłego, który wykonywał sekcję zwłok pięciu ofiar wypadku: czterech pasażerów i kierowcy busa. Biegły wyjaśnił, iż po wykonanych badaniach sekcyjnych stwierdził, że bezpośrednią przyczyną śmierci kierowcy vw Ryszarda M. był uraz czaszkowo-mózgowy przy współistnieniu uszkodzenia aorty, które doprowadziło do wykrwawienia. Z dokumentacji medycznej wynika, iż Ryszard M. po wypadku żył i został przewieziony do szpitala, gdzie podjęto nieskuteczną próbę reanimacji i o 19:10 stwierdzono zgon. Podczas badań sekcyjnych biegły nie stwierdził innych - poza wskazanymi urazami - przyczyn, które mogłyby spowodować zgon.
- Uwzględniając nasilenie zmian pourazowych uznać należy, że były one bezpośrednią przyczyną zgonu. Brak jakichkolwiek przesłanek o wpływie zmian chorobowych lub nieprawidłowego udzielenia pomocy. W mojej ocenie Ryszard M. praktycznie nie miał szans na przeżycie przy tych urazach - wyjaśnił Piotr Engelgart.
Obrońca oskarżonego Jacek Szajda pytał, czy obrażenia kierowcy busa mogły powstać w następstwie uderzenia go od tyłu przez któregoś z pasażerów przemieszczających się ku przodowi. Biegły zaznaczył, iż w toku sekcji nie stwierdził obrażeń na tylnej powierzchni ciała kierowcy. Stwierdzone zaś obrażenia przedniej części ciała, w tym głowy, tułowia oraz kończyn były typowe dla obrażeń, których doznają podczas wypadków kierowcy.
Żona Ryszarda M., występująca w procesie jako oskarżyciel posiłkowy, dociekała, czy mąż by przeżył, gdyby z miejsca zdarzenia został przetransportowany do bydgoskiego szpitala helikopterem. Dodała, iż na przyjazd karetki trzeba było długo czekać.
Piotr Engelgart odpowiedział, że nie wiadomo, jak długo oczekiwano na karetkę. Dodał, iż biorąc pod uwagę rozległość obrażeń bez względu na to, kiedy udzielono by pomocy, rokowanie co do przeżycia kierowcy busa było złe.
Bezpośrednią przyczyną śmierci pasażera busa Piotra K. był bardzo rozległy uraz czaszkowo-mózgowy. Zgon nastąpił w krótkim czasie po wypadku. W opinii biegłego Piotr K. nie miał praktycznie szans na przeżycie. Podczas sekcji biegły nie stwierdził zmian chorobowych, które mogłyby się przyczynić do śmierci pasażera.
Stanisław Sz., podobnie jak Piotr K., zmarł w wyniku rozległego urazu czaszkowo-mózgowego. Nie miał szans na przeżycie. W jego przypadku biegły również nie stwierdził zmian chorobowych mogących przyczynić się do śmierci.
Na pytania obrońcy oskarżonego dotyczące kwestii, czy pasażerowie busa mieli zapięte pasy, Piotr Engelgart wyjaśnił, iż nie jest w stanie tego stwierdzić. Według biegłego obrażenia, jakie mogą wystąpić przy zapiętych pasach, to m.in.: zasinienia lub otarcia naskórka, złamanie obojczyków lub żeber. Podkreślił, iż typowe obrażenia spowodowane przez zapięte pasy czasami nie występują, pomimo że uczestnicy wypadku mieli zapięte pasy.
- Z mojego doświadczenia zmiany, o których mówiłem, najczęściej skorelowane są z prawidłowo zapiętymi pasami bezpośrednio w przypadku zderzeń czołowych samochodów osobowych. W samochodzie typu bus korelacja jest mniejsza. W rozpoznawanej sprawie stwierdzono liczne złamania żeber 3 osób, co dodatkowo utrudnia wypowiedzenie się o możliwości zapiętych pasów - wyjaśnił biegły. I dodał, że gruba warstwa odzieży może stanowić izolację i zmniejszyć przez to zakres obrażeń spowodowanych przez pasy bezpieczeństwa. Piotr Engelgart przypomniał, iż do zdarzenia doszło pod koniec listopada, kiedy jest zimno i zwrócił uwagę, że wszystkie ofiary wypadku były grubo ubrane.
WNIOSKI
Pasażer busa Wojciech F. zmarł w wyniku bardzo rozległego urazu czaszkowo-mózgowego. Do śmierci doszło natychmiast lub krótko po wypadku. Według biegłego nie miał szans na przeżycie. Sekcja zwłok nie wykazała żadnych zmian chorobowych mogących przyczynić się do śmierci.
Bezpośrednią przyczyną śmierci Jarosława S. były następstwa urazu czaszkowo-mózgowego. Czwarty pasażer zmarł dzień po wypadku. Do chwili śmierci przebywał w klinice neurochirurgii, gdzie próbowano uratować mu życie.
- W mojej ocenie przebieg próby leczenia pokrzywdzonego był typowy dla takich przypadków. Uwzględniając rozległość tego urazu rokowanie od początku było złe. Sposób leczenia był typowy i prawidłowy - podkreślił biegły.
Po przesłuchaniu biegłego sędzia zapytał strony, czy składają kolejne wnioski. Adwokat Jacek Szajda wyjaśnił, iż dotarł do czasopisma technicznego, w którym opisano mechanizm zachowania się silników i wskazówek prędkościomierza w vw transporter podczas wypadków. Według obrońcy, z artykułu, którego autorem jest poznański biegły, wynika, iż jest duże prawdopodobieństwo, że wskazówka na zatrzymanym liczniku po wypadku jest bliska prędkości, z jaką jechał pojazd przed zderzeniem się z drugim pojazdem. Adwokat zwrócił uwagę, że prędkościomierze seicento i busa zatrzymały się na 110 km/h. Na tej podstawie zakwestionował opinię Witosława Stankowskiego, biegłego z zakresu ruchu drogowego, i wnioskował o powołanie nowego biegłego w celu ustalenia, z jaką prędkością przed uderzeniem w naczepę poruszali się kierowcy seicento i busa. Opinia miałaby również dać odpowiedź na pytanie, na ile można ustalić prędkość jadących pojazdów na podstawie zatrzymanych po wypadku prędkościomierzy.
Jacek Szajda wnioskował również o przeprowadzenie eksperymentu sądowego na okoliczność możliwości dostrzeżenia naczepy wyposażonej w istniejące elementy odblaskowe świateł w światłach nadjeżdżających pojazdów.
- Badamy, czy kierowca „scanii” nie zachował należytych środków ostrożności. Chodzi o ustalenie, czy rzeczywiście nie zachował należytych środków ostrożności i jaki jest stopień przyczynienia się kierowców obu pojazdów do wypadku. Zdarzenie miało miejsce w listopadzie i za chwilę będzie można przeprowadzić eksperyment w podobnych warunkach pogodowych - argumentował Jacek Szajda.
NIE DO ODTWORZENIA
Prokurator Anna Banaszak nie podzieliła opinii obrony. Jej zdaniem opinia biegłego jest pełna. Zaznaczyła, iż biegły w opinii wyjaśnił, iż wskazówki prędkościomierza po wypadku wychylają się w lewo i prawo, i nie można ustalić na tej podstawie rzeczywistej prędkości, z jaką kierowcy samochodów jechali. Pani prokurator zwróciła również uwagę, że po to prokuratura wystąpiła o opinię do zakładu meteorologii, by było dokładnie wiadomo, jakie w dniu zdarzenia panowały warunki pogodowe. Tych warunków pogodowych - zdaniem pani prokurator - podczas eksperymentu sądowego nie udałoby się już odtworzyć. Podobnie - na co zwróciła uwagę Anna Banaszak - nie da się odtworzyć elementu zaskoczenia uczestników eksperymentu sądowego.
- Teraz każdy uczestnik będzie wiedział, że na drodze stoi przeszkoda. Oni tego nie wiedzieli - argumentowała pani prokurator.
Po przerwie na rozpatrzenie wniosków sędzia poinformował, iż konieczne będzie dodatkowe przesłuchanie biegłego Witosława Stankowskiego. Biegły otrzyma kserokopię artykułu, na który powoływał się obrońca oskarżonego. Sędzia oddalił wniosek dowodowy dotyczący przeprowadzenia eksperymentu procesowego zmierzającego do odtworzenia zdarzenia w Murczynku sprzed dwóch lat. W opinii sądu wniosek ten jest nieprzydatny do wyjaśnienia okoliczności sprawy. Sędzia zaznaczył, iż można przeprowadzić eksperyment procesowy równo dwa lata po zdarzeniu i tej samej godzinie, w której doszło do wypadku, ale nie da się odtworzyć idealnie tych samych warunków atmosferycznych. Dodał, iż ma rację pani prokurator, że podczas eksperymentu brakowałoby psychologicznego elementu zaskoczenia jego uczestników. Trudne byłoby również idealne natężenie świateł z seicento i busa.
Kolejny termin rozprawy został zaplanowany na 1 grudnia.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1185 (44/2014)
Więcej informacji na ten temat:
- Odpowie z wolnej stopy
Nie ma opinii
W Murczynku nie zachował ostrożności
Nie katastrofa, a wypadek ze skutkiem śmiertelnym
Rusza proces w sprawie wypadku w Murczynku
Sąd Okręgowy przeoczył
Śmierć przy krzyżu
Katastrofa, a nie wypadek
Naczepa widmo
Modlił się przy krzyżu
Każdy ma prawo do obrony
Cztery lata więzienia za katastrofę w Murczynku
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze