Demontaż filtrów w Cukrowni Żnin
Załoga czeka
Do 25 maja pracownicy żnińskiej cukrowni będą czekać na decyzję Zarządu KSC w sprawie sprzedaży zakładu nowemu inwestorowi. Sprzedaż oznacza zachowanie miejsc pracy, brak sprzedaży oznacza zwolnienia.
Szef związku zawodowego cukrowników w Cukrowni Żnin Marek Wojciechowski uczestniczył w piątek w spotkaniu związkowców z prezesem KSC Krzysztofem Kową w Warszawie. Decyzja o rozpoczęciu zwolnień została zawieszona do czasu zakończenia kolejnej oceny oferty firmy Auspol, która chce nabyć cukrownię w Żninie. - Zarząd tłumaczył się, że zwolnienia były tematem poufnym i to dyrektorzy departamentów za wcześnie z tym wyszli. Dlatego dyrektorzy opierali się na poleceniach ustnych. Chociaż i tak temat zwolnień nie może być realizowany bez opinii związków - mówił szef związku zawodowego.
20 maja kierownictwo KSC ma sprawdzić ofertę Auspolu, natomiast efekt oceny zarząd ma przedstawić 25 maja. - Zarząd ma sprawdzić i zdecydować, czy oferta "Auspolu" jest wiarygodna czy nie. Jeśli oferta okaże się wiarygodna, to cała załoga przejdzie do nowej firmy, a jeśli nie, to wówczas temat zwolnień zostanie odwieszony - informuje Marek Wojciechowski.
Niewykluczone, że w razie powrotu tematu zwolnień pracownicy będą myśleć o wznowieniu protestu. Zresztą sytuacja w zakładzie cały czas jest trudna i napięta. We wtorek z cukrowni zabierane były filtry produkcji holenderskiej służące do zmniejszania zmętnienia roztworu cukrowego. Filtry te zostały zakupione przez Cukrownię Żnin po to, aby wyprodukowany cukier mógł być odbierany przez Pepsi, a normy tej firmy są jeszcze bardziej zaostrzone od norm unijnych. Zarząd KSC zdawał sobie sprawę z tego, że w Żninie narasta napięcie, a prezes Krzysztof Kowa osobiście prosił Marka Wojciechowskiego o uspokojenie załogi w czasie demontażu filtrów.
- Po czwartkowym zebraniu ogólnym załoga mówiła o blokadzie wysyłki zdemontowanych już filtrów do cukrowni w Werbkowicach. W związku z apelem prezesa musiałem przekonać załogę do zgody na wywózkę, chociaż nie było to łatwe. W przyszłej linii technologicznej filtry te nie są potrzebne, ale i tak sytuacja jest napięta. Nasza zgoda na wywóz urządzeń jest wyrazem dobrej woli załogi. Tym bardziej, że my teraz przeznaczamy nowoczesne urządzenia do Werbkowic, a dwa lata temu otrzymaliśmy stamtąd pakowaczkę z lat sześćdziesiątych - mówi Marek Wojciechowski.
Pracownicy czekają na efekt rozmów zarządu z inwestorem. Oni także chcę mieć pewność co do wiarygodności przyszłego właściciela.
- My też nie chcemy iść w ciemno i mówić, że tylko "Auspol" albo nikt. Mamy świadomość tego, że potrzebne są analizy, a każdego inwestora należy sprawdzić - kończy szef związku cukrowników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze