Tak mogłoby wyglądać zdjęcie zamku zrobione camerą obscurą 600 lat temu fot. Adam Krall
Zdjęcia z przeszłości
Zamek Sędziwoja powstał z ruin
Do Muzeum Ziemi Szubińskiej trafiły zdjęcia szubińskiego zamku Sędziwoja z początku XV w. Budowla ukazana jest w pełnej okazałości na tle wieczornego nieba. Do zamku zbliża się dwóch jeźdźców. Wydawać by się mogło, że jest to prawdziwa fotografia sprzed wieków. W swoistą podróż w czasie wybrał się Adam Krall z Szubina, pasjonat lokalnej historii. Na potrzeby zdjęcia skonstruował dokładną makietę zamku, a także camerę obscurę, pierwowzór aparatu fotograficznego, którą „pstryknął” fotki.
Sędziwoj Pałuka ze swoich licznych wojaży najchętniej wracał do szubińskiej rezydencji fot. Adam Krall Oglądając zdjęcia szubińskiego zamku wykonane przez Adama Kralla ma się nieodparte wrażenie autentyczności miejsca i czasu. Zgadza się prawie każdy szczegół. Nawet cegły i kamienie, z których zbudowana jest warownia, są prawdziwe. Przez chwilę można uwierzyć, że zdjęcia faktycznie przechowały się przez stulecia, a teraz zostały jedynie odświeżone na papierze fotograficznym. Autor prac zadał sobie wiele trudu, aby tak właśnie było.
- Cała robota miała tylko jeden cel. Zdjęcie - mówi Adam Krall. - Chciałem pokazać, jak mógł wyglądać ten zamek w czasach swojej świetności, czyli około roku 1400 - wyjaśnia.
Adam Krall spędził nad budową makiety i camery obscury 2 miesiące. Modele kosztowały zaledwie osiem złotych, za które kupił farbki i klej. Efekt jest imponujący. fot. Tomasz Rogacz Historia zamku ma swój początek w roku 1365 r. za panowania Kazimierza Wielkiego. Wybudował go Sędziwoj Pałuka, herbu Topór, założyciel miasta Szubina, piastujący między innymi stanowiska starosty bydgoskiego, inowrocławskiego, nakielskiego, wielkopolskiego i krakowskiego, wojewody kaliskiego, a także regenta królewskiego. Sędziwoj miał wiele rezydencji, ale za najważniejszą uważał Szubin. W 1365 r. wyniósł miejscowość do rangi miasta, a w dokumentach podpisywał się jako Sędziwoj z Szubina lub dodawał dziedzic Szubina. Oprócz zamku, założyciel grodu pelikana wzniósł także murowany kościół pod wezwaniem św. Marcina.
Jak wiele średniowiecznych warowni, zamek szubiński jest dzisiaj ruiną. Pozostały jedynie resztki murów obronnych oraz legendy. Mówi się na przykład o ukrytym tam skarbie.
- W dzieciństwie biegaliśmy na zamek z kolegami szukać tego skarbu. Niestety, nic nie znaleźliśmy - mówi z uśmiechem rodowity szubinianin Adam Krall.
Skrzyni pełnej złota nie znalazł, ale wyprawy na ruiny zaowocowały równie cennym darem - ciekawością i pasją. Kilka lat temu z powodu choroby pan Adam musiał zrezygnować z pracy w zawodzie ślusarza narzędziowego. Będąc na rencie mógł poświęcić się w pełni swoim zamiłowaniom do astronomii, modelarstwa i historii.
- Działam w Pałucko-Pomorskim Stowarzyszeniu Astronomiczno-Ekologicznym. Mamy swoją siedzibę w Niedźwiadach, gdzie obecnie budujemy największe w Polsce amatorskie obserwatorium z teleskopem pod kopułą. Ze względu na stan zdrowia nie mogę fizycznie pracować, ale moja wiedza i doświadczenie zawodowe przydaje się podczas budowy obiektów - mówi Adam Krall. - Spełniam się jednak jako konstruktor, wykonując modele statków. Zrobiłem już „Zawiszę Czarnego”, dżonkę i najsłynniejszy XIX-wieczny kliper herbaciany „Cutty Sark”. W domu mam jednak niewiele modeli, ponieważ nie kolekcjonuję ich. Większość popłynęła Gąsawką - opowiada.
Od 1400 roku księżyc nad zamkiem wznosił się ponad 220 tysięcy razy fot. Adam Krall Trzecia pasja Adama Kralla to historia Szubina, a w szczególności życie Sędziwoja Pałuki. Mnóstwo czasu spędza na przeglądaniu archiwów muzealnych i publikacji na jego temat. Każdą odnalezioną wzmiankę skrzętnie odnotowuje. Założyciela Szubina traktuje jak przyjaciela. - Nie wyszukuję jedynie dat i wydarzeń, ale przede wszystkim informacji, jakim człowiekiem był Sędziwoj. Długosz na przykład pisze, że był człowiekiem rozumnym. Dla mnie był również bardziej dyplomatą niż wojownikiem - stwierdza pan Adam.
Entuzjasta najwybitniejszego przedstawiciela rodu Pałuków wpadł na pomysł, aby cofnąć się do jego ery. Jak to jednak zrobić bez wehikułu przenoszącego w czasie? - Taka podróż jest na razie niemożliwa, więc postanowiłem nieco oszukać czas. Tak narodziła się idea zdjęcia wykonanego w średniowieczu. Zamku nie da się odbudować, ale można zrobić jego wierną makietę. „Nikona” wtedy nie było, ale wykorzystywano już camerę obscurę. Zbudowałem więc jedno i drugie - wyjaśnia Adam Krall.
Odwzorowując pierwotny wygląd zamku, skorzystał z ustaleń archeologów, którzy wykonywali badania w latach 1997-2000. Wszelkie wątpliwości sprawdzał sam, analizując pozostałości zamku. Mury i budynki wykonał z kartonu. Części drewniane to pomalowane wykałaczki, które przypominają okorowane belki. Przezroczyste opakowania od cukierków posłużyły za szyby. Gród składa się z trzech budynków, w których znajdowały się pokoje gospodarza, część mieszkalna dla czeladzi oraz latryna ze zbrojownią. Jest też brama wjazdowa z mostem oraz wszystkie inne wejścia i okna. Odtwarzając wiernie warownię, pan Adam posunął się nawet do tego, że sfotografował cegły i kamienie ruin. Ich powielony wydruk trafił na mury z blankami. Na makiecie umieszczone są także postacie wojów.
Po makiecie przyszła kolej na camerę obscurę, czyli pierwowzór aparatu fotograficznego. Urządzenie ma swoje początki prawdopodobnie w starożytnej Grecji, ale pierwszy naukowy opis ciemni optycznej znajduje się w rękopisach arabskiego matematyka Alhazana z Basry z roku 1020. Camera obscura służyła astronomom między innymi do obserwacji rocznych torów słońca. Wykorzystywali ją również artyści, z Leonardem da Vinci na czele, jako narzędzie pomocne przy określeniu perspektywy. Budowa urządzenia jest bardzo prosta. To pudełko poczernione w środku dla redukcji odbić światła. W przedniej ściance jest otwór o wielkości główki szpilki (obiektyw), a na drugiej matowa szyba, tzw. matówka lub kalka techniczna. Gdy przez dziurkę wpada światło, rysuje się na nich odwrócony i pomniejszony obraz. Używając zamiast matówki kliszę fotograficzną, otrzymamy zdjęcie.
Camera obscura Adama Kralla ma wielkość 11x16x11 cm. Obiektywem jest aluminiowa blaszka z otworkiem. W środku znajduje się kilka szczelin, gdzie w różnych odległościach można umieścić klisze. - Przed zdjęciami makiety robiłem wiele prób, żeby dobrze poznać możliwości urządzenia. Zależnie od słońca klisza naświetlała się 3-4 minuty. Potem zdjęcia wywołałem w ciemni - opisuje proces technologiczny pan Adam.
Dalszą obróbką fotografii zajął się jego syn Mariusz. - Wywołane zdjęcie trzeba zeskanować, odwrócić kolory w programie graficznym, a następnie trochę nad nim popracować. Wyciąłem sam zamek i wkleiłem na tło nieba. Możliwości zabawy ze zdjęciem jest bardzo dużo, trzeba jednak uważać. Trochę surowa forma powinna być zachowana, aby fotografia nie straciła charakteru autentyczności - tłumaczy Mariusz Krall.
Zdjęcia można zobaczyć w Muzeum Ziemi Szubińskiej. Adam Krall planuje już budowę kolejnego modelu. Tym razem będzie to dawny młyn wodny.
Tomasz Rogacz
Pałuki 873 (45/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze