Zanim obrzucą go barankiem
Gdy nadchodzi rocznica - w Szubinie składają kwiaty pod dwoma pomnikami.
Pod Pomnik Wdzięczności zachodzą ludzie związani ze starą władzą (a może - niechętni nowej, co wcale nie musi oznaczać tego samego). I tak jak w latach 80. opozycja zawsze miała swoje tablice i pomniki, tak w Szubinie obecna opozycja teraz demonstruje pod tym pomnikiem. Zmiana jego symboliki, co planowane jest w świetle lutowej uchwały Rady w Szubinie, pozbawi ich tej możliwości. Obrzucony "białym barankiem" pomnik będzie miał już inną wymowę.
Czy odwrócą się wtedy role? Czy ci, którzy teraz obrzucają pomnik jajami, będą pod nim składać kwiaty, a biel delikatnego tynku bezcześcić będzie farba innego koloru? Miejmy nadzieję, że kultura polityczna powstrzyma szubiniaków od takich działań.
Elewacja północna pomnika w początkach Od pół roku zastanawiam się, kto w tym sporze ma rację. Czy ci, którzy uważają, że jest to pomnik wdzięczności za oswobodzenie kraju spod niewoli niemieckiej? Że o krwi ginących za wyzwolenie Polski czerwonoarmistów należy pamiętać tak, jak o krwi ginących Polaków, a to na Armii Czerwonej spoczywał główny ciężar walki z Niemcami?
Czy mają rację ci, którzy kładą nacisk na to, że była to zamiana jednej okupacji na drugą? Że nie może stać w Szubinie pomnik wystawiony armii państwa odpowiedzialnego za zamordowanie polskich oficerów w Katyniu, za łagry, komunizm i biedę?
Choć zgadzam się z poglądem, że 1945 rok nie był dla Polski wyzwoleniem, lecz zamianą okupantów i że - jak powiedział ongiś Lech Wałęsa - dla Polski II Wojna Światowa skończyła się dopiero w 1989 roku - cały czas jednak mam wrażenie, że pomnik powinien w Szubinie pozostać w niezmienionym kształcie, płaszczyzna sporu bowiem została źle określona.
To oczywiście już niemożliwe, zapadła uchwała, która (zgodnie - przypomnijmy - z wynikami referendum gminnego z 15.06.1992) zdecydowała by bryłę pozostawić, przerabiając jedynie szatę plastyczną, co zmieni diametralnie symbolikę pomnika, niemniej uważam, że to nie będzie koniec historii.
Pomnik powinien stać w swym kształcie właśnie dlatego, żeby młodzież zadawała starszym pytania: "Dlaczego opowiadacie, że to mordercy skoro postawiliście im pomnik"?, i po to, aby starsi na te pytania odpowiadali. Żeby opowiedzieli o ludziach, którzy takie pomniki - nie oszukujmy się - będące symbolem poddaństwa - stawiali. Opowiedzieli o tym, że byli funkcjonariusze, którzy z okazji różnych rocznic wygadywali przed nimi androny. Żeby wytłumaczyli, że w nie nikt nie wierzył. "Dlaczego mówili, skoro nie wierzyli?" - spyta się młodzież i to też będzie im trzeba wytłumaczyć.
Powinien stać także z drugiego powodu: Jest grupa ludzi, dla których jest on nadal wartością. Właśnie taki. A że opozycji nie można odmawiać prawa do posiadania własnych symboli i do demonstrowania - wiemy aż nazbyt dobrze.
Pomnik przetrwał falę wzburzeń, kiedy to padł pomnik braterstwa broni w Częstochowie, pomnik Dzierżyńskiego na Placu Bankowym w Warszawie, Lenina w Nowej Hucie... W Lublinie po pierwszej wojnie światowej zburzono cerkiew, wybudowaną na Placu Litewskim jako symbol rosyjskiej dominacji. na tym miejscu powstał po I wojnie pomnik podobny do szubińskiego w wymowie. Nie ma go już. I dobrze, że nie ma!
Pomnik w Różanie nad Narwią (stan z Dlaczego zatem inną miarą mierzę Szubin? Że mniejsze miasto, to może kłuć szpetotą sowieckich medali? Nie.
Czas burzenia pomników minął. W 1989 roku zwalenie pomnika byłoby oznaką odzyskania wolności. W 1993 jest pozbawieniem opozycji miejsca kultu.
Ten pomnik nie jest już groźny, żeby rzucać się na niego z łomem. Są naprawdę ważniejsze problemy. Jest on dziś świadkiem pewnego etapu historii. Tak, jak pomnik w Różanie (szosa Warszawa - Białystok). Pomnik, który zadziwia. Poniżej reprodukuję jego zdjęcie, zrobione w 1986 roku. Napis wyryty na kamieniu głosi: "Na pamiątkę koronacji 14 maja 1896 ich najjaśniejszych mości cesarza najjaśniejszego pana Mikołaja II-go, cesarzaowej najjaśniejszej pani Aleksandry Teodorowny". Tak, tak - nie wszyscy na przełomie wieków zakładali organizacje narodowowyzwoleńcze.
Być może z podręczników historii za 20 lat, będzie wynikać, że większość społeczeństwa przez te 45 lat jedynie konspirowała przeciwko komunie, a o pochodach pierwszomajowych wstydliwie się nie będzie wspominać? Przydałby się wtedy taki żywy świadek historii - tym wyrazistszy, że podgryziony nieco przez solidarnościowy łom.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze