Żnin, gimnazjum, liceum, gazetka, Ksycki, wydawnictwo
Zapomniana gazetka gimnazjalna z 1934 roku
Jakimi drogami unikalny numer pisma dotarł do Torunia, z którego przywiózł je od znajomego Hubert Kurczewski trudno już dociec. Podobnie jak trudno zorientować się, jak to się stało, że od dnia wydania pisma minęły 63 lata, a nikt już w Żninie – mimo poszukiwań materiałów do monografii żnińskiej Alma Mater – o nim nie pamiętał. A przecież to było w swoim czasie na pewno wydarzenie nie tylko w szkole, ale i w mieście.
Nr 1 gazetki „Z Teki Uczniowskiej” z podtytułem „Pisemko młodzieży gimnazjalnej w Żninie” wydany został w grudniu 1934 r., gdy dyrektorem gimnazjum był Jan Słomka. Podkreślam to specjalnie, gdyż jego zainteresowania krajoznawcze na pewno wpłynęły na zawartość treściową numeru. Pisemko – bez strony tytułowej – liczy 11 stron numerowanych, ale w rzeczywistości składa się z 16 stron, przy czym druga strona okładki oraz trzy ostatnie strony nie zawierają żadnych tekstów. Można założyć, że redakcji zabrakło materiałów. Format zbliżony do A5 – 154 x 210 cm. Nie podano nazwy drukarni, aczkolwiek po porównaniu z innymi wydawnictwami ze Żnina, ze względu na rodzaj czcionki i format, można przypuszczać z dużym prawdopodobieństwem, że wykonano je w Zakładach Graficznych L. Ksyckiego.
Jako wydawca w stopce widnieje Koło Polonistyczne przy Gimnazjum im. Braci Śniadeckich w Żninie, a redaktorami są: Mieczysław Wilkans z kl. VIII (matura 1935) i Kazimierz Kołodziejczak (matura 1936). Słowo wstępne „Naszej gazetce na drogę!” pióra M. Wilkansa poprzedza cytat Adama Stanisława Krasińskiego: „Zapału trzeba, żeby pierwsze złamać lody, wytrzymałości, by wszystkie pokonać przeszkody”.
Numer otwierają pod wspólnym tytułem „Z legend żnińskich” dwa opowiadanka. Pierwsze – bez tytułu – pióra Janiny Maciejewskiej z klasy VI (matura 1937) o powodzi w Żninie, a drugie, opisane przez Klemensa Ratajczaka z kl. V (matura 1938) „Legenda o dzwonie”.
W wykazie absolwentów w historii szkoły odnajdujemy w roku 1938 Bartłomieja Ratajskiego, brakuje natomiast Klemensa. Być może w podpisie autor użył – co się zdarza – nie imienia metrykalnego obowiązującego na świadectwie dojrzałości, ale innego, używanego potocznie.
Bardzo interesująca i wnosząca wiele szczegółów właściwie już nie znanych, jest obszerna notatka monograficzna pióra Władysława Gryczy z kl. VII (matura 1936) „Historia pomnika Klemensa Janickiego”. Właściwie zasługuje na pełny przedruk, gdyż dotyczy obeliska zniszczonego przez hitlerowców, przy czym istniejący współcześnie ma inny kształt i tekst. Józef Kucała z kl. VIII (matura 1935) publikuje artykulik „Muzeum w Rapperswilu”, wymieniając niektóre z przechowywanych tam zabytków. W wykazie absolwentów w publikacji „70 lat Gimnazjum i Liceum ogólnokształcącego im. Braci Śniadeckich w Żninie” wydanej w 1993 r. w gronie maturzystów odnajdujemy w tym roku Józefa Kuczalę, ale raczej na pewno chodzi o tę samą osobę, a może (ze względu na to, że nazwisko jest inne) u Ksyckiego i zecer i korektor zaspał?
Ambitne były na pewno plany zespołu redakcyjnego, skoro zdecydowano się na druk w odcinkach powieści niemieckiego pisarza Ernsta v. Wildenbruch „Wyrocznia”. Tłumaczył z j. niemieckiego Tadeusz Błażejewski (matura 1936), dedykując tłumaczenie matce. Kryjący się pod pseudonimem „Krajoznawca” autor w obszernym felietonie „Kochaj ojczyznę – zapisz się na członka Koła Krajoznawczego” rysuje panoramę regionów Polski: Wielkopolski przez Mazowsze i Śląsk do Podhala. Lekko napisany, wsparty cytatami z piosenek i wierszy o Tatrach, Dniestrze, Wiśle, Mazowszu i Kaszubach tekst, nieco sentymentalnie ma zachęcić do udziału w pracach, bardzo w tym okresie prężnego szkolnego Kółka Krajoznawczego.
Numer zamyka „Wesoły kącik”. W obrazku „Jak to w budzie bywa” Aleksander Mazanek z klasy VI (matura 1937) opisuje – jak samo to w tekście nazwał – „lament ucznia udręczonego” przez zbliżającym się okresem, zakończony ostatecznie happy-endem. Natomiast autor o pseudonimie „Zapomniał się podpisać’ relacjonuje „Podsłuchaną rozmowę (telefoniczną)”. Kłopoty i obawy ówczesnych dwóch uczniów, którzy wybrali się do kina. Zapewne po godzinie „szkolnej”. A może był to film niedozwolony dla młodzieży, bo za takie „coś” jeszcze w latach pięćdziesiątych obniżano sprawowanie.
Jest jeszcze informacja o działalności charytatywnej w gimnazjum, no i życzenia świąteczne dla dyrektora, profesorów, współpracowników, czytelników i sympatyków złożone przez redakcję pisma.
Bogata jest więc – i ciekawa! – zawartość treściowa numeru pierwszego „pisemka młodzieży gimnazjalnej w Żninie”. Właśnie! Czy tylko pierwszego? Czy były dalsze numery i młodzież gimnazjalna miała okazję doczytać do końca powieść, której pierwszy odcinek zamieszczono? Czy starczyło wytrwałości, aby wydać następne numery? Może się jeszcze tego dowiemy, tak jak na razie udało się ustalić istnienie pisma „Z Teki Uczniowskiej”. Czekamy na informacje.
Janusz Księski
Pałuki nr 302 (49/1997)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze