Uwagi dla rodziców przed sezonem jesienno-zimowym
Zdrowy rozsądek dorosłych a infekcje u dzieci
Krytycznym momentem we wzroście zachorowań wśród dzieci jest rozpoczęcie sezonu grzewczego. Często w ramach źle rozumianej oszczędności mieszkania są słabo wietrzone, a coraz szczelniejsze okna nie zapewniają odpowiedniej wymiany powietrza. Jeżeli do wysokich temperatur w mieszkaniu i nieodpowiedniego ubrania dziecka dodatkowo dołączymy palenie papierosów przez rodziców czy dziadków, to jest to prosta recepta na częste wizyty w poradni.
Dr Tomasz Zwolenkiewicz fot. Marta Złotnicka Dzieci, szczególnie dzieci małe, zdecydowanie częściej chorują w okresie jesienno-zimowym czy wczesną wiosną niż latem. Wynika to w dużej mierze z uwarunkowań klimatycznych, ale sami możemy ilość infekcji w tym okresie zmniejszyć poprzez działania, o których chciałbym wspomnieć.
1. Profilaktyka: Już dawno temu stwierdzono, że jest to najtańsza i najbardziej efektywna forma walki z infekcjami. Szczególną rolę odgrywają szczepienia ochronne, te, które znajdują się w kalendarzu szczepień i które otrzymują wszystkie dzieci oraz tzw. szczepienia zalecane, za które rodzice muszą płacić. Spośród tych ostatnich szczególną rolę odgrywa szczepienie przeciw wirusowi grypy. Dzieci szczepione przeciw grypie zdecydowanie rzadziej chorują na choroby górnych dróg oddechowych tzw. przeziębienia, ponieważ są to infekcje wywołane wirusami paragrypy. Zaszczepione dzieci rzadziej mają katary, zapalenia gardła i ucha. Od kilku lat w Polsce nie było epidemii grypy i stąd małe zainteresowanie rodziców tą formą uodpornienia. Ryzyko takiego postępowania jest bardzo duże, ponieważ nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy grypa zaatakuje, a jej powikłania bardzo często są poważne. Koszt szczepienia (ok. 30 zł) w porównaniu z ewentualnymi wydatkami związanymi z leczeniem, absencją w szkole czy w pracy jest niewielki, a korzyści ewidentne. Dzieci w wieku powyżej 36 miesiąca życia szczepione są raz, w przypadku młodszych dzieci szczepienie powtarza się po upływie co najmniej 4 tygodni. Szczególnie ważne jest szczepienie dzieci uczęszczających do przedszkoli czy szkoły, bo tam grypa lub infekcje paragrypowe są szczególnie uciążliwe. Szczepionki przeciwgrypowe są już dostępne w poradniach, dlatego zachęcam rodziców, żeby nie zwlekali i zaszczepili dziecko, zanim złapie ono jesienną infekcję, i w związku z tym szczepienie będzie musiało zostać odłożone w czasie (przeciw grypie, podobnie jak przeciw wszystkim innym chorobom, szczepione mogą być tylko dzieci zdrowe).
2. Ubiór i mieszkanie: W powszechnym odczuciu dziecko, a szczególnie małe dziecko, musi być bardzo ciepło ubrane. Często rodzice - sami ubrani stosownie do panujących warunków atmosferycznych - dziecko zapakowują w kolejne warstwy ubrań i dodatkowo nakrywają kocem, żeby nie było żadnego kontaktu ze świeżym powietrzem. Dla wielu rodaków mających małe dzieci szokiem jest wizyta, jakże częsta w ostatnich latach, w Wielkiej Brytanii czy Holandii, gdzie małe dzieci bardzo rzadko ubiera się w czapki, a część uczniów nawet w zimie chodzi do szkoły w krótkich spodniach. Przełamanie stereotypów dotyczących sposobu ubierania małych dzieci i temperatur, jakie powinny panować w pomieszczeniach, gdzie te dzieci przebywają, jest niezwykle trudne. Powszechnie panuje opinia, że im cieplej, tym lepiej. Jednak przegrzewanie jest jedną z przyczyn częstych infekcji, takie ugotowane maluchy są zdecydowanie częściej chore, niż dzieci, których rodzice preferują tzw. zimny wychów. Optymalną temperaturą w pomieszczeniu, w którym dziecko przebywa, jest ok. 20 stopni Celsjusza (temperatura nie powinna przekraczać 22 stopni).
Wzrostowi odporności na infekcje sprzyja codzienne przebywanie dziecka na świeżym powietrzu. Jedynie ekstremalnie złe warunki pogodowe, takie jak silny wiatr, deszcz czy mróz, mogą być przeciwwskazaniem do spacerów.
3. Przedszkole i szkoła: Infekcje szerzą się szczególnie intensywnie w dużych skupiskach ludzkich. Zbyt duże grupy przedszkolne, czy zbyt liczne klasy przy słabo wietrzonych pomieszczeniach są doskonałym środowiskiem rozwoju infekcji. Jedno chore dziecko, często otrzymujące antybiotyk, wysłane do przedszkola potrafi zarazić całą grupę. Dzieci z objawami infekcji powinny nie być przyjmowane na zajęcia do czasu wyleczenia się w domu.
Zajęcie z wychowania fizycznego w pierwszych tygodniach roku szkolnego przy złej aurze zapewniają komplet pacjentów w poradni. Jest dla mnie rzeczą zupełnie niezrozumiałą, jak można w listopadzie czy grudniu na pierwszych godzinach lekcyjnych przy kilku zaledwie stopniach ciepła wysyłać uczniów w strojach gimnastycznych na biegi długodystansowe na boisku szkolnym. Z góry można założyć, że po takich zajęciach przynajmniej połowa klasy będzie chora. Zajęcia takie można prowadzić, ale z młodzieżą, która jest stopniowo do tego przygotowywana i hartowana. Wyganianie uczniów, nawet przy minusowych temperaturach, na przerwy na boisko bez kurtek, w sytuacji, gdy przez godzinę lekcyjną siedzą w dusznym przegrzanym pomieszczeniu, również jest doskonałą okazją do złapania infekcji. W ubiegłym roku szkolnym balik noworoczny zorganizowany dla pierwszych trzech roczników w jednej ze szkół podstawowych położył do łóżek ponad połowę jego uczestników.
Te kilka zaledwie uwag pokazuje, jak wielką rolę w zapobieganiu infekcjom w okresie jesienno-zimowym u dzieci odgrywa rozsądna postawa rodziców i opiekunów, w tym także nauczycieli w szkołach i przedszkolach. Całkowitego wyeliminowania zachorowań dzieci w tym okresie nie osiągniemy nawet przy spełnieniu wszystkich wspomnianych warunków, ale możemy ich ilość znacznie zmniejszyć.
Tomasz Zwolenkiewicz
doktor nauk medycznych,
specjalista chorób dziecięcych,
Pałuckie Centrum Zdrowia
w Żninie,
NZOZ Przychodnia Rodzinna w Żninie
Pałuki Wkładka Magazynowa nr 312 (38/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze