- Rozmawiając z mieszkańcami gminy słyszę takie zdania, że my jako rada bardzo wysoko podnieśliśmy stawki za wodę. Nie mieliśmy do tego nic. Duży wpływ miał za to pan kierownik Kuchciński w porozumieniu i pewnie za aprobatą pana burmistrza, bo nie wierzę w to, że pan Kuchciński sam proponował Wodom Polskim taką cenę za metr sześcienny - ocenił radny Jacek Mielcarzewicz. - W 100% nie zgadzam się z tymi stwierdzeniami - kontrował burmistrz Jacek Superczyński.
Radny Jacek Mielcarzewicz zaproponował, aby w porządku obrad sesji Rady Miejskiej w Gąsawie, która odbyła się w miniony wtorek 29 października, znalazła się uchwała dotycząca dopłaty do taryf za zbiorowe zaopatrzenie w wodę mieszkańców gminy na okres 3 lat. - Na ten temat już dyskutowaliśmy. My jako rada jesteśmy władni to zrobić - zauważył radny.
Przypomnijmy, że uchwała stanowi odpowiedź na kilkudziesięcioprocentowy wzrost stawki za metr sześcienny zużytej wody. Po podwyżkach wprowadzonych przez Zakład Robót Publicznych, którego kierownikiem jest Leszek Kuchciński, mieszkańcy płacą 5,64 zł za 1 metr sześcienny. Wzrost cen w kolejnych latach został przyjęty na podstawie założeń Ministerstwa Finansów i będzie wynosił: w 2025 r. o 4,1%, w 2026 r. o 3,1%, a w 2027 r. o 2,5%. - Mnie osobiście kierownik nie przekonał do tej podwyżki. Żeby o 60% podwyższyć wodę mieszkańcom to jest dla mnie karygodne (...). Uważam, że jest to zbyt dużo, bo z 3,50 zł na 5,64 zł to zbyt drastyczny skok (...) - posumował w czasie jednej z poprzednich sesji radny Artur Mrówczyński.
Wracając do propozycji Jacka Mielcarzewicza - punkt został wprowadzony do porządku obrad niewielką przewagą głosów (7 za, 6 przeciw, 1 wstrzymujący). Wielu radnych nie kryło zaskoczenia wnioskiem pomysłodawcy. Nie chodziło o treść projektu, a procedowanie go właśnie w tamtym momencie.
Wiceprzewodniczący rady Jacek Mielcarzewicz wyjaśnił powód wywołania uchwały. - Rozmawiając z mieszkańcami gminy słyszę takie zdania, że my jako rada bardzo wysoko podnieśliśmy stawki. Nie mieliśmy do tego nic. Duży wpływ miał za to pan kierownik Kuchciński w porozumieniu i pewnie za aprobatą pana burmistrza, bo nie wierzę w to, że pan Kuchciński sam proponował Wodom Polskim taką cenę za metr sześcienny - rozpoczął radny. Dodał, że podczas łączonego posiedzenia komisji, a także na ostatniej zwykłej sesji Rady Miejskiej Jacek Superczyński mówił o tym, że rada jest w stanie przegłosować uchwałę o dopłacie do taryf z budżetu gminy.
Zaproponował, aby ustalić ją w wysokości 1 zł - z 5,65 zł brutto do kwoty 4,64 zł brutto za metr sześcienny zużytej wody w pierwszym roku obowiązywania taryfy, do kwoty 4,83 zł brutto w roku kolejnym i 4,98 zł brutto w roku następnym. Mowa o gospodarstwach domowych, w których woda pobierana jest do celów socjalno-bytowych, na cele rolnicze oraz na cele rekreacyjno-wypoczynkowe na działkach letniskowych.
Do propozycji Jacka Mielcarzewicza, jako pierwszy odniósł się włodarz Gąsawy. - W 100% nie zgadzam się z tymi stwierdzeniami, że to burmistrz miał wpływ i pan Kuchciński - kontrargumentował. Zaznaczył, że nowe stawki nie wzięły się z powietrza, a twardych wyliczeń, które były przez niego szczegółowo omawiane. - Nie tylko wzrost cen za prąd ze 120.000 zł do 280.000 zł po dwóch latach czy wzrost o ponad 900 zł w ciągu trzech lat minimalnego wynagrodzenia - to są rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu - wyliczał Jacek Superczyński.
Nie ukrywał ponadto, że został zaskoczony wprowadzeniem uchwały do porządku obrad sesji, ponieważ wcześniej nie zostały omówione konkretne skutki finansowe, jakie będzie ze sobą niosła. Nie przemyślano też skąd wziąć środki oraz z czego zrezygnować na rzecz ewentualnej dopłaty.
W czasie dyskusji zabierający głos radni jednogłośnie stwierdzili, że należałoby jeszcze dokładnie omówić szczegóły związane z finansami. Mariusz Kazik zasugerował poruszenie tematu dopłaty na specjalnie zwołanym w tym celu posiedzeniu komisji, na którym skarbniczka gminy Genowefa Bocian przedstawi szczegółowe wyliczenia, a szansę wypowiedzi otrzyma także kierownik Zakładu Robót Publicznych.
- Z aspektu mieszkańca byłabym zadowolona, gdybym mniej płaciła, ale z aspektu skarbnika i finansów publicznych musimy sobie zdawać sprawę z tego, że o to będą obniżone dochody bieżące. Nie wiemy o jaką kwotę, ale zostaną zmniejszone. Ustawa o finansach publicznych twardo mówi, że dochody bieżące muszą być większe niż wydatki bieżące. U nas niestety jest to sytuacja odwrotna. Będziemy musieli się zastanowić z czego zrezygnujemy - tłumaczyła Genowefa Bocian.
Finalnie radny Jacek Mielcarzewicz wycofał swój wniosek, a punkt został zdjęty z porządku obrad. Będzie procedowany w najbliższym czasie.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze