Zmarł Marcin Stosik
14 kwietnia zmarł nagle w wieku 38 lat Marcin Stosik, malarz, rysownik i grafik.
Urodził się 21 kwietnia 1968 r. w Żninie. Uczył się w tamtejszej Szkole Podstawowej nr 2, a edukację artystyczną rozpoczął w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy. Przed podjęciem studiów dwa lata pracował w Żnińskim Domu Kultury, gdzie dał się poznać jako wspaniały kolega. Studia na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu ukończył w 1995 z wyróżnieniem. Z uczelnią związał się też zawodowo, był bardzo lubianym przez studentów adiunktem w VI Pracowni Malarstwa.
Uprawiał malarstwo i rysunek oraz okazjonalnie grafikę użytkową. Kochał sztukę tradycyjną. Inspirowali go wielcy mistrzowie. Prace Marcina Stosika mają charakter figuratywny, realistyczną formę i symbolikę o literackim rodowodzie.
Jego obrazy znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie oraz w zbiorach prywatnych w Polsce, we Włoszech, Niemczech, Szwajcarii i Francji. Wystawiał m.in. w poznańskich galeriach "Garbary 48" i "Polony", podczas Biennale Malarstwa Współczesnego w Szczecinie (2001), a także w Warszawie - Obraz Roku "Artand Bussines" (2002). W grudniu artysta zaprezentował swoje prace w Muzeum Ziemi Pałuckiej. Wystawa w rodzinnym mieście była dla niego wielkim przeżyciem.
- "Z bardzo głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Marcina. Był bardzo fajnym chłopakiem. Zaangażowany, szeroko interesował się sztuką, bardzo mądry, spokojny, nie pamiętam, aby kiedykolwiek był na coś zły. Zawsze uśmiechnięty. Bardzo dobry kolega" - Maja Gólcz, dyrektor ŻDK.
- "Cieszył się bardzo, że zrobiliśmy mu tę wystawę. Kiedy zawiozłyśmy mu obrazy z powrotem, nie mógł się z nami rozstać. Dużo wspominał, widać było, jak bardzo związany był emocjonalnie ze Żninem" - Urszula Nowicka, dyrektor MZP.
- "Był wyróżniającym się uczniem, jeśli chodzi o uzdolnienia plastyczne. Był bardzo zainteresowany plastyką, ale przede wszystkim twórczością. Pamiętam te jego wielkie kartonowe prace z Tarzanami, które przynosił. Oglądaliśmy je wspólnie i rozmawialiśmy. Spotkaliśmy się, niestety po raz ostatni, 2 grudnia. Powiedział mi wtedy, że pamięta wszystko, co mu mówiłem. Jego prace były naprawdę znaczące. Mógł być uznanym malarzem" - Roman Terzyk, artysta, pierwszy nauczyciel malarza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze