Lepiej zejdź jej z drogi
Żmija czy zaskroniec
Mieszkanka ulicy Mickiewicza w Żninie wyszła podlewać ogródek. Wtedy jej uwagę zwrócił wąż pełzający po betonowym murku. Wystraszyła się i pobiegła do domu. Na drugi dzień powiadomiła straż pożarną.
(am)
Żninianka wybrała się na działkę w ubiegły poniedziałek wieczorem. Między 19.00 a 20.00 podlewała rośliny. W pewnej chwili jej uwagę zwrócił gad, który powoli przemieszczał się po murku. Wielkością przypominał dorodnego węgorza. Wąż był brązowy. Na skórze miał żółte plamki.
- Przestraszyłam się i uciekłam do domu. Razem z mężem zabetonowaliśmy otwór w betonowym murku, przez który gad się najprawdopodobniej dostał na działkę. Następnego dnia zadzwoniłam do straży. W straży poinformowali mnie, żeby zadzwonić do weterynarza. Weterynarz powiedział, że w zasadzie to niewiele może zdziałać. Zadzwoniłam na policję. Tam mi powiedzieli, że przyślą kogoś ze straży. Przyjechał jeden pan ze straży, ale nie znalazł go. Kazał obserwować miejsce, w którym pojawił się. Gdyby pojawił się znowu, to mam zadzwonić natychmiast do straży. Kiedy zobaczyłam węża, to nie zastanawiałam się, czy to był zaskroniec czy wąż jadowity, tylko szłam z tej działki równo. Boję się o dzieci, by nie stało się coś złego, gdyby wąż pojawił się ponownie. Słyszałam, że gdyby się co stało, to nawet surowicy nie ma w szpitalu - relacjonuje nasza rozmówczyni.
Aspirant Marek Krygier ze żnińskiej straży wybrał się na miejsce zdarzenia w poszukiwaniu gada.
- Osobiście byłem sprawdzić, ale gada nie było na miejscu. Przekazałem, że jeśli ponownie pojawi się na posesji, to po informacji telefonicznej przyjedziemy, złapiemy go i wywieziemy do lasu - dodał Marek Krygier.
Aspirant ostrzega, że jeśli na swojej drodze spotkamy żmije, to powinniśmy zostawić ją w spokoju i oddalić się. Nie powinno się jej niepokoić. Żmija zaatakuje jedynie wtedy, gdy poczuje się zagrożona. Gdyby jednak doszło do ukąszenia, to jak najszybciej należy udać się do szpitala, by podać surowicę.
Prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie Aleksander Kmiećkowiak wyjaśnił, że zawsze w pogotowiu znajdują się trzy ampułki surowicy. W każdej chwili - o ile dojdzie do takiego wypadku - ukąszony człowiek będzie miał podaną surowicę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze