Dzisiaj o 17.30 w jednym ze znanych hoteli w Żninie odbędzie się spotkanie z fizjoterapeutą, dedykowane osobom w wieku 40 plus. Podczas rozmowy telefonicznej, zachęcającej do przybycia we wskazane miejsce, wszystkim, którzy pojawią się na spotkaniu, obiecano bezpłatne konsultacje i masażer. Nieuczciwi sprzedawcy po raz kolejny próbują zwabić w ten sposób zwłaszcza naiwnych seniorów, w rezultacie sprzedając im sprzęt RTV i AGD za wygórowane sumy pieniędzy, nie rzadko na kredyt. Ku przestrodze, poniżej zamieszczamy artykuł z marca ubiegłego roku, który dokładnie opisuje stosowane podczas tego typu spotkań mechanizmy manipulacyjne.
Voucher za darmo kosztuje 670 złotych
Voucher na 3-dniowy, zupełnie bezpłatny pobyt w wybranym hotelu na terenie całego kraju, a razem z nim wypoczynek na plażach Morza Bałtyckiego, czyste i malownicze jeziora, spacer górskimi szlakami czy relaks w uzdrowisku, przyciągnął niczym magnes. Został obiecany i wręczony wszystkim osobom, które w ubiegły czwartek (4 marca) zdecydowały się przybyć do jednej z restauracji w Żninie. Warunkiem jego otrzymania był udział w tzw. pokazie kosztownego sprzętu AGD. Przedstawiciele naszej redakcji skorzystali z zaproszenia i od początku z uwagą przyglądali się marketingowym umiejętnościom autorów pokazu. Ci nie mieli najmniejszych skrupułów wobec oczarowanych ofertą seniorów. A voucher? Doczytajcie do końca.
Telefony z zaproszeniem po odbiór vouchera dzwoniły na redakcyjne numery pracowników Pałuk od dobrych dwóch tygodni. Ostatecznie na liście gości znalazły się dwie osoby. - Otrzymałam już te vouchery od szefa dla państwa, bo naprawdę każdy je od nas dostanie. Zaczynamy godzinka 18.00. Bezpieczeństwo zostanie zagwarantowane w 100%. Będzie mi bardzo miło was gościć i poznać osobiście - zapewniała nas w dniu poprzedzającym spotkanie pani Emilia.
Pokaz, zorganizowany pomimo trwającej pandemii, rozpoczął się punktualnie. Frekwencja wyraźnie nie dopisała, co przemawiało na naszą korzyść. Każdy gość zwielokrotniał przecież szansę zawarcia transakcji. Po podaniu imion i nazwisk zasiedliśmy na widowni, tuż przed swojego rodzaju sceną, na której odpowiednio wyeksponowano i oświetlono "cudowny" sprzęt. Krzesła zostały też zajęte przez osiem innych osób: około 70-letniego pana Bogdana, starsze małżeństwo w podobnym wieku - Annę i Aleksandra, około 50-letnią panią Bożenę, której towarzyszyła mama i córka oraz przez dwie znajome - Joannę i Katarzynę w wielu 40+. Prezentacja została poprzedzona zapewnieniem, że pożądany przez wszystkich obecnych w lokalu gości voucher zostanie wręczony na koniec, w podzięce za cierpliwość i poświęcenie czasu. - To jest zaproszenie na wakacje dla dwóch osób, które można wykorzystać na terenie całej Polski. 3 dni są całkowicie bezpłatne. Nie płacicie państwo zupełnie za nic - mówiła młoda kobieta, trzymając przed oczyma zgromadzonych tajemniczy talon.
Początkowo organizatorzy zaprosili do obejrzenia krótkiego filmu, promującego ich przedsiębiorstwo. Budująca nastrój muzyka, dyrektor dziękujący za współpracę, zasługi w postaci utworzenia fundacji pomagającej dzieciom, dbanie o dobro klienta - to nieliczne z zawartych w nim elementów, których podstawowym zadaniem było zbudowanie zaufania. Następnie na scenę wkroczyli dobrze ubrani i pewni siebie młodzi bogowie - dwie atrakcyjne kobiety oraz trzech przystojnych mężczyzn w wieku około 30 lat. Swego rodzaju wodzirejem był Bartosz, absolwent Politechniki Poznańskiej, który bardzo sprawnie przystąpił do promowania produktów, które zamierzał sprzedać. Aby odpowiednio je zareklamować, powoływał się nie tylko na swoją wiedzę, przykłady z własnego życia, przeprowadzane w naszej obecności doświadczenia, ale też najnowsze badania naukowe. Argumenty, których używał, były skonstruowane w taki sposób, żeby trafiały przede wszystkim do osób starszych. Mogły one liczyć na wyczerpujące wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, czuły się zaopiekowane, a to pozwalało uwierzyć, że nowy materac albo odkurzacz zmieni ich życie na lepsze, a dieta na bazie soków przygotowanych dzięki zakupionej tego dnia sokowirówce pomoże pokonać nawet nowotwór. Prowadzący nawiązywał bezpośredni kontakt z każdą osobą w sali i czujnie obserwował, która z propozycji robi na niej największe wrażenie. Stawiał w niekorzystnym świetle podobne (i dużo tańsze) produkty dostępne na rynku. - Mój dziadek twierdził, że tylko bogatych stać na tanie rzeczy - żartował. Mówił o korzyściach dla dzieci i wnuków, oszczędności czasu, bezcennych aspektach zdrowotnych.
Pokaz sprzętów rozpoczął od zyskującego w ostatnich latach coraz większą popularność oczyszczacza powierza. - Nasz ma lampę ultrafioletową, którą dodaliśmy w czasie pandemii, odkąd usłyszeliśmy, że to pomaga. Potwierdzono w ponad 90%, że tego typu lampy zabijają koronawirusa - przekonywał Bartosz. Koszt takiego urządzenia wynosił - bagatela - 5.900 zł. Miesięczna rata - "jedyne" 170 zł. - Przecież więcej płacicie państwo za leki - ciągnął. Zakup na kredyt z odsetkami proponowany był każdorazowo na okres 4 lat. Wszelkie formalności można było załatwić od ręki, na miejscu. Prowadzący spotkanie często nawiązywał do współpracy z istniejącą od 30 lat na polskim rynku, renomowaną firmą Zepter International, która zdobyła zaufanie wielu klientów. Chciał w ten sposób postawić między nimi znak równości. - Jestem dumy, że od trzech lat ta firma jest naszym partnerem w biznesie. To jest dla nas bardzo ważne. Po pokazie skontaktowaliśmy się z przedstawicielem firmy Zepter, który zdementował rzekome powiązanie. - Nigdy nie współpracujemy z nikim na takich spotkaniach. To nie wchodzi w grę - podkreślił.
Ponad 2-godzinna prezentacja obfitowała w dziesiątki cudów techniki. Obejrzeliśmy m.in. robota myjącego okna za 3.600 zł (rata wyniosłaby 90 zł miesięcznie), prywatnego kucharza, który upiecze, ugotuje i usmaży za 6.900 zł (rata 190 zł), sokowirówkę za 4.000 zł (rata 120 zł), zestaw garnków za 9.900 zł (rata 280 zł), pościel wełnianą za 2.600 zł (rata 67 zł) czy uzdrawiający materac wyceniony na 10.900 zł (miesięczna rata 310 zł).
Ogromną rolę w marketingowym spektaklu odgrywały bonusy, promocje i wygrane. Z okazji 18-lecia przedsiębiorstwa podczas pokazu zorganizowano na przykład pełne emocji losowanie zwycięskich nazwisk. Osoby, których dane wyświetliły się na ekranie, dostawały pakiet "darmowych" nagród, za które ostatecznie należało zapłacić. Konsultanci co pewien czas zapraszali też do zlokalizowanych w głębi sali stanowisk, gdzie indywidualnie namawiali do zakupu większej ilości produktów - jak twierdzili - w bardzo korzystnych cenach. Nam zaoferowali materac za 8.900 zł plus bonusy w postaci czterech dodatkowych sprzętów. Po kilkunastu długich minutach stosowania wszelkich technik perswazji, widząc niezdecydowanie, a finalnie odmowę, zrozumieli, że nie dobijemy targu. Wówczas opuściliśmy lokal.
Jako pierwsze z uczestnictwa w pokazie zrezygnowały panie w wieku 40+, których już na wstępnie nie przekonały "nadzwyczajne" produkty, a zwabił jedynie voucher. Sprzedawcy długo walczyli też o 50-letnią panią Bożenę, która wahała się nad kupnem materaca. Wart początkowo ponad 10.000 zł mógł stać się jej własnością za jedyne 1.000 zł.
Starsze małżeństwo było dla Bartosza najbardziej łakomym kąskiem. Bardzo skromnie ubrani pani Anna i pan Aleksander otwarcie przyznali, że są stałymi gośćmi tego typu pokazów i zakupili już do swojego domu co najmniej kilka produktów. To właśnie oni, a także 70-letni pan Bogdan, zostali w restauracji do końca, najprawdopodobniej wracając do domów z ratami, drogim sprzętem i voucherem, który - zgodnie z obietnicą - otrzymali wszyscy.
Bon zawierał nie tylko ogólną ofertę, ale też adres internetowy i numer telefonu do centralnego biura rejestracji. Nazajutrz zadzwoniliśmy tam w celu rezerwacji noclegu. Zdecydowaliśmy się na 3-dniowy pobyt w jednym z nadmorskich hoteli w Ustroniu Morskim. Rejestratorka uprzejmie poinformowała, że voucher jest jak najbardziej ważny i w każdej chwili można go wykorzystać. Jest tylko jeden warunek - opłata za wyżywienie, która wyniesie 670 zł. Kolejnego dnia wykonaliśmy następny telefon. Interesowała nas dokładnie ta sama oferta, jednak z pominięciem vouchera. Cena pozostała bez zmian. - Zapłacicie państwo 670 zł za wszystko. W cenę wliczony jest nocleg i wyżywienie - usłyszeliśmy.
Justyna Kulpińska
Pałuki nr 1517 (10/2021)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze