Ludzie Pałuk
Żnińskie trojaczki
Dzień Kobiet w 1954 roku był w życiu państwa Marii i Ludwika Kozłowskich dniem niezwykłym. Kiedy rankiem oczekiwali narodzin swego drugiego dziecka, nie wiedzieli, że ich córeczka Krysia, która o 8.15 płaczem oznajmiła swoje przyjście na świat, ma jeszcze dwie siostrzyczki. Dwadzieścia minut później rozpłakała się Wanda, a kwadrans po Wandzie - Mirka.
Dla rodziców było to kompletnym zaskoczeniem. Państwo Kozłowscy zostali szczęśliwymi rodzicami trzech zdrowych dziewczynek, które były pierwszymi trojaczkami w województwie w powojennej Polsce.
Wydarzenie to rozgłaszało radio przerywając transmitowane programy. Zewsząd płynęły gratulacje. Państwowi notable zaoferowali również swą pomoc, jednak władza miała pamięć krótką i o obiecanym państwu Kozłowskim mieszkaniu szybko zapomniała.
Pani Wanda Czerniak wspomina: - Ojciec był bardzo rozgoryczony zachowaniem urzędników, w końcu postanowił, że sam wybuduje dla nas dom rodzinny. Dzięki temu, że był bardzo pracowity, swój zamiar zrealizował. Wybudował w sumie trzy domy. Poświęciłby dla nas życie. Bardzo przeżywał, kiedy któraś zachorowała. Zapytany kiedyś, czy chciałby mieć syna mówił, że nie, ponieważ ma wspaniałe córki.
Pan Ludwik pomagał żonie we wszystkim, a pracy przy trojgu maluchów było wiele. Pomagała też starsza o siedem lat od swych sióstr Basia, która zabierała je na spacery do parku. Dziewczynki miały specjalnie zamówiony wózek, tak jak łóżeczko i sanki. Wszystko potrójne. - Do zakończenia 8 klasy byłyśmy ubierane równo. Poznawałyśmy swoje ubrania tylko po rozmiarze. Prezenty również otrzymywałyśmy jednakowe - powiedziała pani Wanda.
W podstawówce po szóstej klasie rozdzielono dziewczynki. Potem każda poszła w swoją stronę.
- Skończyłam Liceum Ekonomiczne, Mirka i Krysia szkoły zawodowe, a potem pracowały w drukarni. Ja pracuję w żnińskim Urzędzie Miejskim - dodaje pani Wanda.
Kiedy skończyły osiemnaście lat, dowody osobiste otrzymały uroczyście: - Pamiętam, że dowody wręczał nam pan Groszek, był też ktoś z komitetu wojewódzkiego PZPR, dostałyśmy też kwiatek, zdaje się, że był to popularny wtedy goździk.
Mimo że są trojaczkami, każda ma inny gust i różne zainteresowania, tylko pracę w ogródku lubią wszystkie. Ich mężowie nie są w ogóle do siebie podobni, jednak jak zgodnie powiedziały: - Wszyscy mają jedną wspólną cechę, są wspaniali. Pierwsza rodzinę założyła pani Krystyna, potem pani Mirosława, trzecia za mąż wyszła pani Wanda. Każda z nich ma dwoje dzieci. Tylko pani Wanda ma wnuka. W wigilię spotykają się składając sobie życzenia. Tak samo jest w Sylwestra i Wielkanoc.
Jak się okazało, w ich rodzinie zdarzyły się jeszcze dwukrotnie bliźniaki. - Brat ojca, Stanisław miał chłopca i córkę, a najstarszy syn Basi został tatusiem dwóch córeczek - wyjaśnia pani Wanda.
W tym roku żnińskie trojaczki obchodziły 50. urodziny.
Tomasz Rogacz
Pałuki nr 634 (15/2004)
Artykuły o innych trojaczkach z Pałuk:
Trojaczki z Rogowa: Izabela, Adrian, Filip
Nasze kochane trojaczki
Potrójne szczęście w domu
Urodziły się trojaczki
Żnińskie trojaczki
Pełnoletnie trojaczki z Brudzynia
Roczek trojaczków
Szczęście razy trzy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze