Reklama

Znowu o lewych biletach

Przed sądem
     Znowu o lewych biletach
     Przed Sądem Rejonowym w Żninie ponownie ruszył proces w tzw. aferze kolejkowej. Po 7 latach od wykrycia nieprawidłowości w księgach i kasie Żnińskiej Kolei Powiatowej, sprawa nadal nie jest wyjaśniona.

     Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał apelację oskarżonego Andrzeja P., byłego prezesa Żnińskiej Kolei Powiatowej oraz obrońcy oskarżonej księgowej spółki Bożeny N. i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji. Z aktu oskarżenia, który odczytał prokurator Stanisław Kupsik, zniknęły punkty, w których dwoje oskarżonych łącznie z trzecim - Andrzejem B. - zostało uniewinnionych.
     Teraz Andrzeja P. organy ścigania oskarżyły o to, że dopuścił do prowadzenia ksiąg rachunkowych niezgodnie z prawem, kazał głównej księgowej usunąć z dochodów wpływy za bilety, aby uniknąć płacenia podatku dochodowego, księgować wypłaty z wyprzedzeniem, aby również uniknąć płacenia podatku za dany miesiąc, polecił sporządzenie drugiej, nierzetelnej księgi druków ścisłego zarachowania i usunąć wpisy o pobranych przez siebie biletach do sprzedaży. Oskarżony miał wywozić do swojego miejsca zamieszkania i tam ukrywać druki ścisłego zarachowania, przywłaszczył pieniądze ze sprzedaży nigdzie nieewidencjonowanych biletów, a w jego komputerze były pirackie programy.
     Bożena N. została oskarżona o nierzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych oraz o to, że doprowadziła do błędnej numeracji druków ścisłego zarachowania, nieprawidłowo sporządzała raporty kasowe, nie księgowała faktur, usuwała z dochodów kwoty, które wpływały za bilety, a wynagrodzenia księgowała z wyprzedzeniem, by nie płacić podatku oraz sporządziła notatkę służbową o nieprawdziwej treści i ze wsteczną datą.
     Andrzeja B. oskarżono o drukowanie biletów nienumerowanych i sprzedawanych potem poza ewidencją.
     11 stycznia sędzia Robert Tuchciński otworzył przewód sądowy. Na pierwszej rozprawie sąd odczytał zeznania oskarżonych złożone podczas czynności prokuratorskich oraz w trakcie poprzednich rozpraw. Oskarżony Andrzej P. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył dodatkowe wyjaśnienia, w których stwierdził m.in., że prowadzone były dwie księgi ścisłego zarachowania, które stanowiły jeden dokument i było to - jego zdaniem - zgodne z prawem. Ponadto, odpowiadając na pytanie swojej pani adwokat Alicji Mielke, dodał, że zanim policja weszła do spółki, to sam Andrzej P. jako prezes ŻKP zlecił przeprowadzenie kontroli ksiąg druków ścisłego zarachowania przez radę nadzorczą. Zrobił to, ponieważ podejrzewał jedną z pracownic, a dokładniej kasjerkę, o to, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Zauważył też, że ktoś (niekoniecznie kasjerka) przeszukuje poza jego wiedzą szafki. Dodał (nadal odpowiadając na pytania obrońcy), że nie miał wykształcenia w zakresie księgowości i że udziałowcy obiecali pomoc w prowadzeniu księgowości, ale nigdy jej nie udzielili. Kiedy zaczął pracować jako prezes, zauważył że nie ma wszystkich dokumentów potrzebnych do działania firmy. Nie było np. koncesji na wyjazd kolejki. Podkreślił, że żadnych pieniędzy nie przywłaszczył.
     Tego dnia odczytano zeznania wszystkich oskarżonych. Na kolejnej rozprawie, która odbędzie się 22 lutego, zostaną przesłuchani pierwsi w nowo otwartym przewodzie świadkowie.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 987 (2/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości