Reklama

ZUM będzie ponaglony

pies1.jpg
Widok zabitego psaprzy chodniku wywołuje nocne koszmary u dzieci
fot. Karol Gapiński
Zabity pies leży od niedzieli przy chodniku
    ZUM będzie ponaglony
    W niedzielny wieczór w okolicy ul. Świerczewskiego przy skrzyżowaniu ul. Powstańców Wielkopolskich w Barcinie potrącony został pies. Nie jest to może nawet kundel, a być może cenne też materialnie za życia zwierzę. Po śmierci jednak dla nikogo nie jest cenny. Policja zleciła zutylizowanie ciała tego psa Zakładowi Usług Miejskich w Barcinie. Ten do dzisiaj tego nie uczynił. Pies leży teraz przy chodniku drogi wojewódzkiej, którędy chodzą i pasażerowie autobusów i dzieci do szkoły.

    - To skandal, że parę dni temu policjanci przyjechali do tego psa. On miał podobno nawet na obroży swoje imię i adres właścicieli. Policjanci spisali protokół, ściągnęli zwierzę z jezdni pojechali. A zwłoki leżą tam do teraz i straszą przechodniów - powiedział nam jeden z mieszkańców starego Barcina.
    O sprawę zapytaliśmy w środę 13 lutego aspiranta Mariusza Gaika, naczelnika sekcji prewencji i ruchu drogowego w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie. Podkreśla on, że nie ma pewności, czy pies jest rasowy, czy nie. Może być jednak mieszańcem. Bez względu jednak na to, nie mogą jego zwłoki straszyć na ulicy miasta.
    - Potwierdzam, że w dniu 10 lutego o 18:05 dyżurny KPP w Żninie przyjął zgłoszenie od jednej z mieszkanek Barcina o potrąceniu przez nieznany pojazd psa w okolicy skrzyżowania ul. Świerczewskiego z obwodnicą (odcinek drogi wojewódzkiej, czyli ul. Powstańców Wielkopolskich - przypis kg) w Barcinie. Na miejsce udali się wówczas policjanci z Barcina i potwierdzili ten fakt. Piesek leżał na poboczu przy jezdni. Zgodnie z procedurą powiadomiono Zakład Usług Miejskich w Barcinie, aby zabrał zwłoki zwierzęcia do utylizacji. Zdarzenie zostało wówczas potraktowane jako kolizja drogowa z udziałem nieznanego pojazdu. Nie mam informacji, czy rzeczywiście jakieś dane o tożsamości psa i jego właścicieli zostały przy obroży znalezione. Na pewno będą trwały przesłuchania okolicznych mieszkańców, czy to nie jest pies, któregoś z nich - poinformował Mariusz Gaik.
    Po godzinie na policję zgłosił się z własnej woli mężczyzna, który oświadczył, że najprawdopodobniej potrącił psa jadąc samochodem. Pies ten nagle wtargnął mu pod koła i kierowca nie miał możliwości uniknięcia kolizji. - To wbiegnięcie psa uznano za powód zdarzenia drogowego. Kierowca był bez winy - powiedział naczelnik sekcji prewencji i ruchu kołowego.
    Tymczasem zwłoki psa leżały już odciągnięte poza chodnik, do siatki ogrodzeniowej posesji, tuż przy chodniku. Na ZUM nie można było liczyć akurat w tym momencie. Wszak był niedzielny wieczór. Pracownicy mieli to zrobić później.
    - No cóż. Dlaczego tych zwłok jeszcze nie zabrano do utylizacji? Powiem, że ja dopiero teraz dowiedziałem się od "Pałuk" o tym zdarzeniu i potwierdziłem tę informację u funkcjonariuszy komisariatu w Barcinie. Wynika z tego, że ZUM jeszcze nie wykonał naszego polecenia, ale po tej waszej interwencji ponaglimy zakład pisemnie. Mam nadzieję, że wtedy nasze polecenie zostanie wykonane - zapewnił Mariusz Gaik.
    - Panie, jakby to było lato, to po 3 dobach tu byłby smród aż do krzyżówki przy poczcie (ul. Żnińska, Świerczewskiego i św. Wopjciecha - przypis kg), albo jeszcze dalej. Ja nie wiem, co oni w tym mieście robią, ale żeby zdechły pies leżał przy drodze? Ja córkę do szkoły, czy po zakupy wysyłam przez ul. Kościelną, żeby tylko tego nie widziała, bo później śnią się jej koszmary - oburzał się mieszkaniec.
    W Zakładzie Usług Miejskich nie ma obecnie dyrektora. Jest pełniący jego obowiązki Jerzy Loks, ale nie udało nam się z nim skontaktować.
    - W tej sprawie policja wciąż prowadzi ustalenia właścicieli psa. Może go nie kochali, a może to być pies bezpański, ale wnosząc po obroży, raczej nie. Ustalenie właściciela jest o tyle istotnę, że wchodzi tutaj kwestia odpowiedzialności za spowodowanie zdarzenia drogowego. Wiadomo, że odpowiedzialny jest piesek, ale jego rzecz jasna nie pociągnie się do tej odpowiedzialności, tylko jego właściciela. Nie chcę wyrokować, ale może też dlatego nikt po tego psa się nie zgłosił. Wyjaśnię, że artykuł 77 kodeksu wykroczeń mówi o odpowiedzialności przy niezachowaniu zwykłych, nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt domowych. Tę sprawę na pewno załatwimy, ja dziękuję, za przysłane mi zdjęcia tego psa i za waszą interwencję - zakończył naczelnik sekcji prewencji i ruchu drogowego w KPP w Żninie.
Karol Gapiński,  13 II 2008
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości