Reklama

Zwolnić pracowników, utrzymać szpital

Żnin, szpital, kontrakt, zadłużenie, zwolnienia
     Zwolnić pracowników, utrzymać szpital
     Niski kontrakt to niskie wpływy do kasy szpitala, do których trzeba dostosować wydatki, a jest przecież jeszcze zadłużenie. Oto przyczyny, które sprawiają, że w maju około 80 pracowników żnińskiego szpitala straci pracę. Dyrektor chce utrzymać działalność szpitala za wszelką cenę.

     Podczas trzyletnich rządów Zdzisława Bąka zwolniono 36 pracowników szpitala. Choć ówczesny dyrektor kilkakrotnie mówił nam o zwolnieniach, faktycznie do nich nie dochodziło. Brak zdecydowanych kroków byłego dyrektora w kwestii likwidacji 88 etatów było jednym z zarzutów Zarządu Powiatu wobec Zdzisława Bąka, co w konsekwencji skutkowało jego odwołaniem. Bąkowi postawiono zarzuty braku realizacji restrukturyzacji w żnińskim szpitalu. Ciężar rozwiązania problemu zwolnień pracowników spoczął na nowym dyrektorze Romanie Cieślewiczu.
     ALBO 80, ALBO WSZYSCY
     Dyrektor - choć trudno mu o tym mówić - nie ukrywa, że do zwolnień w szpitalu dojdzie. Rozpoczną się one w maju. Wtedy to dyrektor planuje grupową redukcję około 80 pracowników.
     - Planujemy, że kilka osób z każdego działu straci pracę. Nie przewiduję prywatyzacji żadnego z działów - wyjaśnia dyrektor.
     Roman Cieślewicz uważa, że zwolnienia nie mogą spowodować zaprzestania funkcjonowania szpitala. Opieka medyczna ma być zachowana w dotychczasowym formacie.
     - Te zwolnienia nie powinny przyczynić się do złego funkcjonowania szpitala. Ten szpital musi funkcjonować - dodaje dyrektor.
     Roman Cieślewicz zapewnia, że lista zwolnień zostanie przekazana działającym w szpitalu związkom zawodowym.
     Jaka przyszłość czeka żniński szpital, jeżeli nie dojdzie do zwolnień? - Jest alternatywa taka, że albo zostanie zwolnionych 80 osób, albo za chwilę stracą pracę wszyscy - odpowiada Roman Cieślewicz.
     P.o. zastępcy dyrektora Ignacy Goc dodaje, że szpital idzie w kierunku zwolnień po to, by nadal leczyć ludzi i ratować w nim życie.
     - Zwolnienie odbędzie się jakimś kosztem, ale pozwoli w przyszłości na utrzymanie tego szpitala i kontynuację leczenia. Dla ludzi, którzy stracą pracę jest to ogromna krzywda, ale przyniesie to dobro tym, którzy chorują i będą chorowali - argumentuje Ignacy Goc.
     NISKI KONTRAKT
     Roman Cieślewicz nie ukrywa, że zwolnienia są podyktowane niskim kontraktem oraz bardzo wysokim zadłużeniem. Jego wysokości nie chce jednak zdradzić: - Nie wiem, czy można ujawniać takie rzeczy. Zadłużenie jest duże. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że zadłużenie w żnińskim szpitalu zbliżyło się do 6.000.000 zł.
     Dyrektor zdradził również, że podpisał już aneks do umowy na świadczenie usług medycznych przez żniński szpital do końca br. Kontrakt na 2003 r. jest niższy od ubiegłorocznego o 20%. Oznacza to, że w tym roku na świadczenie usług medycznych żniński szpital otrzyma o 2.000.000 zł mniej, aniżeli w 2002 r.
     - Kontrakt jest podpisany, gdyż zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym - tłumaczy się Roman Cieślewicz.
     POZYSKIWANIE ŚRODKÓW POZAKONTRAKTOWYCH
     Roman Cieślewicz zamierza zmniejszać zadłużenie w szpitalu poprzez zwiększenie jego dochodów. Dyrektor chce realizować swój cel podejmując działania, które spowodują, że pacjenci, zamieszkali na terenie powiatu w szerszym zakresie będą korzystać z usług szpitala (głównie chodzi o pacjentów z gmin Łabiszyn i Barcin) oraz utworzenia w szpitalu nowych przychodni. Dyrektor nie potrafi na razie powiedzieć, jakie byłyby to przychodnie.
     - Nasze pogotowie będzie obsługiwało Łabiszyn i Barcin. Taka sytuacja powinna wystąpić już wcześniej. Nie wiem w jakiej randze pogotowie w Barcinie zostało stworzone, gdyż nie powinno go tam być. Opłacalność stacji pogotowia liczy się od obsługi 70.000 ludzi. I dopiero taki obszar zapewnia, że pogotowie wychodzi na zero - uważa dyrektor.
     Roman Cieślewicz widzi ponadto niewielką szansę na poprawienie sytuacji w żnińskim szpitalu poprzez oddanie w dzierżawę parkingu za szpitalem. Niewielką, gdyż - jak sam potwierdza - pieniądze z owej dzierżawy będą, lecz nieduże.
     - Mamy też bardzo ładne pomieszczenia, które można wydzierżawić - podkreśla dyrektor.
     WYCHODZENIE Z KRYZYSU POPRZEZ KREDYT
     W opinii Romana Cieślewicza żniński szpital musi świadczyć usługi na wysokim poziomie, by pacjenci z Barcina i Łabiszyna chcieli się w nim leczyć. Ponadto Narodowy Fundusz Zdrowia zakłada likwidację rejonizacji. Oznacza to, że mieszkańcy ościennego województwa wielkopolskiego mogliby leczyć się w żnińskim szpitalu. Biorąc pod uwagę możliwość takiego rozwiązania, dyrektor liczy na pozyskanie mieszkańców z gminy Damasławek, którzy przypuszczalnie wyraziliby chęć leczenia w żnińskim szpitalu ze względu na mniejszą odległość niż do szpitala w Wągrowcu.
     Kondycję żnińskiego szpitala Roman Cieślewicz zamierza poprawić poprzez zaciągnięcie kredytu. W jakiej wysokości, tego nie chciał ujawnić. - Jesteśmy w trakcie rozmów z bankami, które bardzo niechętnie patrzą na ten temat. Starosta obiecuje pomoc w formie poręczenia kredytu - powiedział dyrektor.
     SZPITAL ZOSTANIE?
     W lutym br. ministerstwo zdrowia opracowało program działań osłonowych i restrukturyzacji w ochronie zdrowia w 2003 r. Program realizowany jest w dwóch częściach. Dotyczy działań osłonowych związanych z restrukturyzacją publicznych zakładów opieki zdrowotnej w br. oraz restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej w zakresie dostosowania struktury świadczeniodawców do potrzeb zdrowotnych.
     Celem programu jest wprowadzenie działań osłonowych i restrukturyzacyjnych związanych z redukcją zasobów ochrony zdrowia wynikającą z ich dostosowania do potrzeb zdrowotnych, realizowanych w ramach regionalnych programów restrukturyzacji i programów naprawczych publicznych zakładów opieki zdrowotnej.
     - Przez redukcję zasobów należy rozumieć likwidację lub istotne ograniczenie działalności publicznych zakładów opieki zdrowotnej, oddziałów i innych jednostek organizacyjnych. Jednocześnie likwidacja nie może oznaczać jedynie zmiany organizacyjno-prawnej, lecz faktyczne zaprzestanie funkcjonowania zakładu, bądź jego jednostki organizacyjnej - czytamy w programie.
     Zgodnie z programem organy założycielskie publicznych zakładów opieki zdrowotnej do Regionalnych Komitetów Sterujących składają wnioski o przyznanie dotacji.
     Roman Cieślewicz wyjaśnia, że szpital 10 marca otrzymał program za pośrednictwem Internetu. Nie ukrywa również faktu, że istnienie żnińskiego szpitala, podobnie jak innych lecznic w całym kraju jest zagrożone. - Będziemy się starać przygotować taki wniosek. Jednocześnie program zawiera pewne wnioski mówiące o likwidacji niektórych szpitali - ubolewa dyrektor.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 577 (10/2003)

Reklama

Z listów
     Kto, kiedy, dlaczego?
     Nawiązując do wypowiedzi dyrektora Szpitala Powiatowego w Żninie p. Romana Cieślewicza w Pałukach z 13.03.03 r. w artykule pt. Rezygnują z podwyżek mówiącym o tym, że: Nie było żadnych zwolnień.... odwołuję czytelników do wcześniejszej wypowiedzi dyrektora zamieszczonej w Expressie Żnińskim w artykule pt. Zwolnienia czas zacząć - cytuję: Tylko jeden pracownik otrzymał wypowiedzenie.... Ja podpisałem wypowiedzenie... bardzo łatwo zauważyć pewną społeczność.
     Być może dyrektor zmienił swoją decyzję, natomiast ja żałuję, że nic o tym nie wiem. Wobec powyższego informuje wszystkich zainteresowanych łącznie z dyrektorem Szpitala Powiatowego w Żninie, iż w dniu 28.02.03 r. otrzymałam pismo informujące o rozwiązaniu umowy o pracę za wypowiedzeniem z zachowaniem 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia, bez obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę: zmniejszenie zatrudnienia z przyczyn ekonomicznych zakładu. Wypowiedzenie to podpisał nikt inny jak właśnie dyrektor Roman Cieślewicz. W późniejszej rozmowie ze mną, kiedy chciałam poznać zasadność mego zwolnienia, stwierdził że to pani gł. księgowa wytypowała mnie do zwolnienia. Główna księgowa, która nie raczyła ze mną porozmawiać ani przed zwolnieniem, ani też po otrzymaniu wypowiedzenia opowiada, ze spać po nocy nie może bo dyrektor kazał mnie zwolnić. Czy może ktoś mi odpowie na pytanie: kto i dlaczego mnie zwolnił, bo przyczyny ekonomiczne mnie nie przekonują. Zastanawiam się, czy może byłam zbyt dokładna w swych analizach, a może niewygodna? Oszczędności, które zakład miałby uzyskać z tytułu mego zwolnienia zostały natychmiast przeznaczone na podwyżkę wynagrodzenia głównej księgowej. Więc o jakich oszczędnościach mówimy? Przejęcie obowiązków związanych z rozliczaniem kosztów przez główną księgową świadczy o jej, jak sama mówi: wybitnej inteligencji - gdyż na dwie godziny przed otrzymaniem wypowiedzenia prosiła mnie o pomoc, ponieważ wg. niej w temacie kosztów ja byłam specjalistką a ona laikiem (...).. Być może przejęcie rozliczania kosztów wiąże się się z brakiem innego zajęcia dla głównej księgowej - gdyż część jej obowiązków wykonuje tajemnicza pani X, która regularnie odwiedza nasz szpital. Czyżby inteligentna pani Renata nie radziła sobie z powierzonymi jej obowiązkami? A może zakład stać na opłacanie prywatnych korepetycji gł. księgowej? Te i inne poczynania gł. księgowej i dyrektora oczywiście ponad wszelką wątpliwość mają na celu dobro szpitala i jego pracowników. W trosce o obniżenie kosztów otrzymałam 3 miesięczne wypowiedzenie bez konieczności świadczenia pracy, co jest równoznaczne, że zakład płaci mi za niewykonywanie żadnej pracy.
     Nadmieniam, że z powodu nieoczekiwanego zwolnienia nie miałam możliwości przekazania swoich dotychczasowych obowiązków, jak również dokończenia prac rozpoczętych. Zatem pomimo iż nie mam obowiązku świadczenia pracy w miarę potrzeb do pracy przychodzę. Z pewnością nie wynika to z mojej bezczelności, jak twierdzi gł. Księgowa, tylko z poczucia odpowiedzialności. Żałuję, że gł. księgowa nie przeanalizowała mojego zakresu obowiązków, przed jego dziwnym zniknięciem z teczki akt osobowych, bo być może wówczas zauważyłby, że wykonuję czynności daleko wykraczające poza rozliczanie kosztów.
     Reasumując: zastanawia mnie faktyczna przyczyna mego zwolnienia, o ile ono w ogóle nastąpiło, bo w świetle wypowiedzi dyrektora nie jest to jednoznaczne. Do dziś nie wiem w którą wypowiedź dyrektora mam wierzyć. Jeżeli ktoś z szanownych czytelników zna odpowiedź na moje pytanie, to na nią czekam.

Specjalista ds. kosztów
Beata Zgud
18 III 2003 r.

Reklama

 

     DO DYREKCJI SZPITALA POWIATOWEGO W ŻNINIE
     W związku z zaistniałą sytuacją w Szpitalu Powiatowym w Żninie odnośnie "dziwnych" podwyżek płac Zarządy: Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych Zarząd Terenowy i Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników ZOZ w Żninie żądają od Dyrekcji następujących wyjaśnień:
     1. Jakie grupy zawodowe otrzymały podwyżki - ile osób z danej grupy?
     2. Jaka suma przypada na każdą grupę zawodową?
     3. Jaki jest koszt podwyżek w skali miesiąca?
     4. Źródło finansowania podwyżek?
     Wobec powyższych faktów żądamy:
     1. Weryfikacji stanowisk pracy i płacy.
     2. Nowej siatki płac.
     3. Natychmiastowej wypłaty zobowiązań wobec pracowników ( mundurówki, ustawy "203").
     4. Przywrócenia do pracy pani Beaty Zgud - specjalistki do spraw kosztów.
     Wyżej wymienione Zarządy stoją na stanowisku, że podwyżki płac w obecnej sytuacji finansowej szpitala przeprowadzone w sposób wybiórczy są skandaliczne. Jest to opinia większości pracowników i powoduje niepotrzebną desperację wśród załogi. Czyn ten jest naszym zdaniem wysoce niemoralny.
     W naszym wyobrażeniu jest to ewidentne działanie na szkodę zakładu. Wobec takiego postępowania Dyrekcji nie nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek zwolnienia pracowników.
     Prosimy o odpowiedź w terminie ustawowym.

Reklama

Ogólnopolski Związek Zawodowy
Pielęgniarek i Położnych
Zarząd Terenowy przy PSZOZ
/podpis nieczytelny/
Niezależny Samorządny Związek
Zawodowy Pracowników ZOZ
/podpis nieczytelny/

Pałuki nr 578 (11/2003)

 

A propos tekstu sprzed tygodnia
     Jedna, czyli w zasadzie żadna
     W żnińskim szpitalu - wbrew temu co mówił przed tygodniem dyrektor Roman Cieślewicz - doszło już do zwolnień dwóch osób. Na zwolnienie trzeciej nie zgodziły się związki zawodowe.
     Dyrektor Roman Cieślewicz powiedział nam, że Beata Zgud została zwolniona z powodów ekonomicznych. Zapytany, dlaczego przed tygodniem powiedział nam, iż zwolnień w zasadzie nie było, stwierdził lakonicznie: - Jedno zwolnienie było. Dodał, że w przypadku zwolnienia kolejnej pracownicy zgody nie wyraziły związki.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 578 (11/2003)

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości