Kryzys
Zwolnienia w Kö-Bo
Spadek zleceń na rynku niemieckim jest jedną z przyczyn trudności zakładu Kö-Bo w Żninie. Firma próbuje nadrobić straty szukając nabywców na terenie kraju.
Prezes firmy Köhler-Bovenkamp Polska Jerzy Ziegler już w listopadzie ubiegłego roku na spotkaniu burmistrza z przedsiębiorcami ostrzegał przed nadchodzącym kryzysem. Jego słowa potwierdza rzeczywistość. W grudniu, styczniu i lutym Kö-Bo musiało dokonać redukcji zatrudnienia. W sumie przez trzy miesiące z zakładu zostało zwolnionych około 20 pracowników.
Jerzy Ziegler wyjaśnił, że zwolnienia spowodowane są spadkiem liczby zleceń. Firma Kö-Bo produkuje łańcuchy, koła łańcuchowe i konstrukcje spawane na rynek niemiecki, głównie na potrzeby przemysłu samochodowego, a ten najbardziej odczuwa skutki światowego kryzysu. Liczba zamówień spadła o 20-25%. Firma próbuje odrobić straty poszukując odbiorców na rynku polskim.
Polityki kadrowej Kö-Bo nie ułatwia polskie prawo. Prezes wyjaśnił, że prawo pracy nie przewiduje możliwości skrócenia tygodniowego wymiaru pracy z 40 do np. 30 godzin.
- Wszyscy wtedy pracują mniej i zarabiają mniej, ale jednak pracują. Takiego rozwiązania polskie prawo nie przewiduje. Nim politycy zakończą dyskusje nad zmianą prawa, połowy firm już nie będzie - mówi Jerzy Ziegler.
Prezes nie wyklucza w przyszłości kolejnych redukcji zatrudnienia. Nasz rozmówca nie chce być złym prorokiem, ale uważa, że szczytowy okres kryzysu przypadnie na koniec lata lub początek jesieni. Kondycja zakładu uzależniona jest również od kursów walut. - Każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony dostaję więcej pieniędzy za każde 100.000 zł towaru, ale zobowiązania w stosunku do dostawców mamy w euro i one również wzrosły - wyjaśnia prezes.
Firma w pierwszej kolejności pożegnała się z tymi pracownikami, którzy zostali przyjęci w czasach koniunktury, zwiększonych zamówień i braku rąk do pracy. Jednak kierownictwo firmy nie zawsze stosuje ostateczne rozwiązanie w postaci zwolnienia. Ci pracownicy, którzy mieli zaległe urlopy wypoczynkowe, musieli je wykorzystać. Oprócz tego ośmiu pracowników jest na urlopach bezpłatnych. Wykorzystując te rozwiązania, jak mówi prezes, udało się utrzymać trzy miejsca pracy dla pracownic w dziale montażu. W tej chwili w Kö-Bo pracuje około 300 osób.
- Robimy duże wysiłki i jesteśmy aktywni, aby wejść na rynek polski. Chcemy zrekompensować straty z rynku niemieckiego - deklaruje Jerzy Ziegler.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 890 (9/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze