9 września 2023 roku mija 32 rocznica śmierci dra Andrzeja Hoffmanna, chirurga, długoletniego dyrektora żnińskiego szpitala. Przypominamy w związku z tym tekst wspomnienia Janusza Księskiego o tym ważnym dla Żnina człowieku, który jednocześnie był - jak pisze autor - "działaczem społecznym i politycznym, widocznym i znaczącym w obu formach tej działalności nie tylko w skali regionu, ale i kraju".
Ostatni raz rozmawialiśmy przed pogrzebem Tadka Małachowskiego. Byliśmy przygaszeni świadomością wielkości straty, którą poniósł Żnin, ale Andrzej Hoffmann godnie pożegnał w naszym imieniu wielkiego mistrza palety. Oto zabrakło i jego. Dziesiątki nekrologów żegnało przede wszystkim świetnego lekarza i znakomitego chirurga.
Ale Andrzej, żninianin od pokoleń, to nie tylko godny odnotowania w historii żnińskiego szpitala lekarz. Bo jego osiągnięcia jako lekarza i sukcesy jako dyrektora ZOZ-u i szpitala wynikały ze szczególnej cechy jego charakteru: ambicji i woli. One właśnie predysponują człowieka do szerokiej działalności społecznej na rzecz środowiska i ludzi. Takim Go pamiętają już i koledzy szkolni.
Przed laty spotykaliśmy się podczas przerw na pięknie ocienionym drzewami boisku żnińskiej Alma Mater: Już wtedy zacięcia humanistyczne wyrażały się w próbach publicystycznych i literackich. Dokumenty tych zainteresowań można odnaleźć na kartach Płomienia - pisma dla młodzieży licealnej - z lat 1949 i 1950, chociaż najciekawszy tekst podpisany jest pseudonimem. Ale autora zdradza miejsce akcji - właśnie boisko żnińskiego Liceum. Po latach, w najtrudniejszym dla niego okresie, te publicystyczne zdolności zrealizują się próbą opracowania rysu historycznego naszej szkoły. Zainteresowania literackie nie przeszkadzały konsekwentnemu przygotowywaniu się do studiów medycznych. W szpitalu, którego później został dyrektorem, przez rok pracował jako pielęgniarz, przygotowując się pod troskliwą opieką ówczesnego dyrektora - dr. Jerzego Tupikowa - do egzaminów na studia. W żnińskim szpitalu, bo i praktykę w nim odbywał, przeszedł wszystkie szczeble: od pielęgniarza, poprzez lekarza aż do ordynatora i dyrektora. Po krótkim pobycie w Wągrowcu powrócił do Żnina. Już na stałe - dosłownie aż do końca życia.

Tablica pamiątkowa poświęcona dr Andrzejowi Hoffmannowi, odsłonięta w 2010 roku w szpitalu, fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka
Po zgonie prezesa Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego - również lekarza - Klemensa Friedla przejął po nim ster Towarzystwa; kontynuując znakomitą passę tego ruchu w regionie przez najbliższe lata. Mimo osobistej tragedii, która rujnowała mu zdrowie, mimo cierpień, nie przestał się troszczyć do ostatniej chwili o kształt i formę działalności ŻTK.
Jego powszechnie znana miłość do świątków i sztuki ludowej była świadomym wyborem. Wynikała z jego zainteresowania źródłami kultury narodowej i regionalnej. Przez całe życie chętnie archaizował teksty, często nawet półoficjalnych wystąpień; zresztą kontakt z kulturą traktował - jak sam to wielokrotnie akcentował - jako rodzaj swoistej terapii. Wystrój szpitala i otoczenia - piękne rzeźby i obrazy - były mu tak samo potrzebne, jak instrumenty lekarskie.
Ale był jednocześnie działaczem społecznym i politycznym, widocznym i znaczącym w obu formach tej działalności nie tylko w skali regionu, ale i kraju. Gród Braci Śniadeckich i Tadeusza Małachowskiego stracił 9 września 1991 roku człowieka, który w jego dziejach nowożytnych utrwalił swoje nazwisko działaniem, a służyło ono - jak śmiało można powiedzieć - dobru powszechnemu. Andrzej napisałby to po łacinie, gdyż lubił język Cicerona.
JANUSZ KSIĘSKI
Żnińskie Zeszyty Historyczne nr 1/1991
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze