Szpital w Stołpcach przepełniony rannymi żołnierzami sowieckimi. Leżą wszędzie: na korytarzach, w ogrodzie, na chodnikach przy szpitalu. Pod lufą pistoletu rosyjskiego oficera dr Tupikow z dr Grynbergiem operują rannego w brzuch pułkownika sowieckiego. Przez okno widać atakujących Niemców. Wpadający szrapnel wybija szyby, zbija lampę operacyjną. Ciemno.
To wspomnienie doktora Jerzego Tupikowa z czasów przedżnińskich. Co wspólnego z Pałukami miało Polesie? Nestor żnińskiej chirurgii odpowiada na to pytanie bez zastanowienia: i tu i tam było dużo wody, bagien i szuwarów.
Polesie, polskie Kresy - równina pokryta bagnistą knieją, poprzeplatana siecią rzek, rzeczek i kanałów spływających do Prypeci. To właśnie na Polesiu, w Pińsku zaczyna się droga dra Jerzego Tupikowa do chirurgii. Tam kończy szkołę średnią i w 1933 roku zaczyna studiować medycynę na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Jan Tupikow - ojciec Jerzego - był internistą i radiologiem. To on zaraził medycyną całą rodzinę: córki Anna i Zofia też poświęciły się temu zawodowi.

Dr Jerzy Tupikow z pracownikami szpitala w 1947 roku. Na zdjęciu od lewej: przełożona pielęgniarek Kazimiera Dutkiewicz, ordynator oddziału wewnętrznego Jan Tupikow (senior, ojciec dyrektora Jerzego Tupikowa), osoba nierozpoznana, dr Jerzy Tupikow, dyrektor szpitala, ordynator oddziału chirurgicznego, Władysław Suchański, kierownik administracyjno-gospodarczy i Józef Bauza, pielęgniarz. Siedzą trzy panie: Regina Wesołek-Jaworska (administracja), pielęgniarka oddziału chirurgicznego Leokadia Iwanowska i instrumentariuszka Jadwiga Krówczyńska-Kostrzewa; fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka, podpis pod zdjęcie zawdzięczamy p. Teresie Suchańskiej.
Pierwszym mistrzem dr. Tupikowa był słynny chirurg tamtych czasów prof. Kornel Michejda. Samodzielna praca lekarska zaczyna się w Stołpcach. Szpital w Stołpcach to twarda, praktyczna szkoła życia i chirurgii. Z tego czasu utkwiła w pamięci doktora szalejąca epidemia zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, kiedy na oddziale wewnętrznym prowadzonym przez siostrę Zofię wykonywał dziennie 50-70 punkcji lędźwiowych.

Dr Jerzy Tupikow z załogą szpitala, 8 czerwca 1959. W białych fartuchach w centrum zdjęcia stoją: ordynator oddziału ginekologicznego Józef Donotek, lekarz internista Halina Malinowska, dyrektor szpitala i ordynator oddziału chirurgicznego dr Jerzy Tupikow, internista dr Jerzy Hillemann, lekarz medycyny, chirurg Andrzej Hoffmann. Teresa Suchańska - w ostatnim rzędzie, na tle drzwi, bez kornetu, a jej mąż - Władysław Suchański - na tle drugiej połowy drzwi, lekko nieostry. Zdjęcia całej załogi były tradycyjnie robione w dniu urodzin dyrektora. fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka, podpis zawdzięczamy p. Teresie Suchańskiej.
W Stołpcach też, kiedy w 1939 roku ruszyła ofensywa sowiecka, usłyszał do rosyjskiego żołnierza, że Polszy uże niet. Drugą ofensywę - tym razem hitlerowską przeżył w 1941 r. Szpital w Stołpcach przepełniony rannymi żołnierzami sowieckimi. Leżą wszędzie: na korytarzach, w ogrodzie, na chodnikach przy szpitalu. Pod lufą pistoletu rosyjskiego oficera dr Tupikow z dr Grynbergiem operują rannego w brzuch pułkownika sowieckiego. Przez okno widać atakujących Niemców. Wpadający szrapnel wybija szyby, zbija lampę operacyjną. Ciemno. Sypiące się odłamki tynku wpadają w pole operacyjne. Oficer ucieka, pacjent operację przeżywa, ale umiera po kilku dniach z powodu infekcji.
Jednak nie takie sceny, jak ta, czy też amputowanie partyzantowi piłą ogrodniczą zakażonej zgorzelą gazową nogi, dominują we wspomnieniach dr Tupikowa. Dominuje w nich zwykła, nieustanna, rutynowa praca chirurga zdanego na własne siły.
Rozmawiając z nim czuję, że mam przyjemność słuchać jednego z nielicznych już chirurgów odchodzącej epoki. Chirurga-omnibusa o ogromnej wiedzy praktycznej, którego chlebem powszednim była działalność w wielu dziedzinach medycyny, dzisiaj już wąskich specjalizacji. Nie sztab specjalistów, komputery, cały arsenał współczesnej anestezjologii, a tylko jednoosobowa decyzja oparta na własnej wiedzy, doświadczeniu, odwadze i odpowiedzialności. To pokolenie chirurgów o wyrazistych osobowościach, barwnych życiorysach pełnych anegdot, ale przede wszystkim pokolenie pasjonatów oddanych bez reszty zawodowi.
1944 rok i ponowna ofensywa rosyjska. Tym razem rodzina Tupikowów nie czeka na zwycięzców. Spotkania te mają złą sławę, więc wędrówka poprzez Radom, Częstochowę i w 1945 r. - Bydgoszcz. W Żninie jest niezniszczony przez wojnę szpital, a miasteczko sprawia wrażenie uzdrowiska. Doktor Jerzy Tupikow jako jeden z sześciu kandydatów, staje do konkursu i wygrywa. Zostaje ordynatorem oddziału chirurgicznego i położniczo-ginekologicznego oraz dyrektorem szpitala. Ojciec, Jan Tupikow ordynuje w oddziale wewnętrznym. "Wychowywany na wodzie" - jak mówi o sobie mój rozmówca szybko się aklimatyzuje na Pałukach. Akceptacja społeczna przychodzi nieco później, póki co, jest "obcy". Pierwsze sześć lat pracy to noce i dni spędzone w szpitalu, stały dyżur jedynego chirurga na tym terenie. Gdy pytam panią Anię Pasińską - wieloletnią oddziałową chirurgii, jaki był dr Tupikow, odpowiada: wymagający i sprawiedliwy. Wymagający tak samo od siebie, jak od innych.
Dla chirurga z krwi i kości najważniejsza w życiu jest praca. Sukcesy, udane operacje, podziękowania pacjentów, są jak narkotyk. Ale są też porażki, chwile zwątpień i zmęczenia. I o tej mniej efektownej stronie chirurgii wie najwięcej pani Kazimiera, żona dr. Tupikowa. Tak już jest, że najczęściej tylko żona chirurga jest powierniczką chwil jego słabości. Wyrozumiałość i mądrość pani Kazimiery - to dodatkowa siła jej męża.

dr Jerzy Tupikow, fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka
24 lata dyrektorowania to tysiące załatwianych spraw. 36 lat ordynatury - to tysiące pacjentów i kilkunastu wychowanych chirurgów. Zaczęła się nowa era chirurgii, następuje zmiana pokoleń. W 1981 r. dr Tupikow przechodzi na emeryturę, ale nadal pracuje w Poradni Chirurgicznej.
Myślę, że dr Tupikow całym swym życiem zapracował na to, że ta zmiana odbyła się z wielkim szacunkiem dla Niego i Jego chirurgii. Stało się tak też chyba dlatego, że stary chirurg i jego młody następca myślą o chirurgii i czują ją tak samo.
W 1989 roku - w rocznicę półwiecza chirurgii Jerzego Tupikowa - dr Andrzej Markowski organizuje zebranie naukowe Towarzystwa Chirurgów Polskich. Jubilat zostaje jednym z nielicznych w Polsce Członkiem Honorowym Towarzystwa Chirurgów Polskich.
31 lipca 1991 r. dr Jerzy Tupikow skończył 76 lat. Życzymy Panu, Doktorze, aby jeszcze przez wiele, wiele lat jak zwykle o ósmej rano zakładał Pan w Poradni Chirurgicznej biały fartuch i dalej z nami pracował.

Tak wyglądał żniński szpital w latach pięćdziesiątych, za czasów dyrektorowania dr Jerzego Tupikowa, fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka
Aleksander Kmiećkowiak
Pałuki nr 11 (11/1991)
SLZP
[news:1106727
HL-DK
S2UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze