Reklama

O chirurgu Jerzym Tupikowie pisze w roku 1991 chirurg Aleksander Kmiećkowiak

Szpital w Stołpcach przepełniony rannymi żołnierzami sowieckimi. Leżą wszędzie: na korytarzach, w ogrodzie, na chodnikach przy szpitalu. Pod lufą pistoletu rosyjskiego oficera dr Tupikow z dr Grynbergiem operują rannego w brzuch pułkownika sowieckiego. Przez okno widać atakujących Niemców. Wpadający szrapnel wybija szyby, zbija lampę operacyjną. Ciemno.

    To wspomnienie doktora Jerzego Tupikowa z czasów przedżnińskich. Co wspólnego z Pałukami miało Polesie? Nestor żnińskiej chirurgii odpowiada na to pytanie bez zastanowienia: i tu i tam było dużo wody, bagien i szuwarów.   

    Polesie, polskie Kresy - równina pokryta bagnistą knieją, poprzeplatana siecią rzek, rzeczek i kanałów spływających do Prypeci. To właśnie na Polesiu, w Pińsku zaczyna się droga dra Jerzego Tupikowa do chirurgii. Tam kończy szkołę średnią i w 1933 roku zaczyna studiować medycynę na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Jan Tupikow - ojciec Jerzego - był internistą i radiologiem. To on zaraził medycyną całą rodzinę: córki Anna i Zofia też poświęciły się temu zawodowi.

Reklama

Dr Jerzy Tupikow z pracownikami szpitala w 1947 roku. Na zdjęciu od lewej: przełożona pielęgniarek Kazimiera Dutkiewicz, ordynator oddziału wewnętrznego Jan Tupikow (senior, ojciec dyrektora Jerzego Tupikowa), osoba nierozpoznana, dr Jerzy Tupikow, dyrektor szpitala, ordynator oddziału chirurgicznego, Władysław Suchański, kierownik administracyjno-gospodarczy i Józef Bauza, pielęgniarz. Siedzą trzy panie: Regina Wesołek-Jaworska (administracja), pielęgniarka oddziału chirurgicznego Leokadia Iwanowska i instrumentariuszka Jadwiga Krówczyńska-Kostrzewa; fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka, podpis pod zdjęcie zawdzięczamy p. Teresie Suchańskiej. 

Reklama


    Pierwszym mistrzem dr. Tupikowa był słynny chirurg tamtych czasów prof. Kornel Michejda. Samodzielna praca lekarska zaczyna się w Stołpcach. Szpital w Stołpcach to twarda, praktyczna szkoła życia i chirurgii. Z tego czasu utkwiła w pamięci doktora szalejąca epidemia zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, kiedy na oddziale wewnętrznym prowadzonym przez siostrę Zofię wykonywał dziennie 50-70 punkcji lędźwiowych.

Dr Jerzy Tupikow z załogą szpitala, 8 czerwca 1959. W białych fartuchach w centrum zdjęcia stoją: ordynator oddziału ginekologicznego Józef Donotek, lekarz internista Halina Malinowska, dyrektor szpitala i ordynator oddziału chirurgicznego dr Jerzy Tupikow, internista dr Jerzy Hillemann, lekarz medycyny, chirurg Andrzej Hoffmann. Teresa Suchańska - w ostatnim rzędzie, na tle drzwi, bez kornetu, a jej mąż - Władysław Suchański - na tle drugiej połowy drzwi, lekko nieostry. Zdjęcia całej załogi były tradycyjnie robione w dniu urodzin dyrektora. fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka, podpis zawdzięczamy p. Teresie Suchańskiej.

Reklama

    W Stołpcach też, kiedy w 1939 roku ruszyła ofensywa sowiecka, usłyszał do rosyjskiego żołnierza, że Polszy uże niet. Drugą ofensywę - tym razem hitlerowską przeżył w 1941 r. Szpital w Stołpcach przepełniony rannymi żołnierzami sowieckimi. Leżą wszędzie: na korytarzach, w ogrodzie, na chodnikach przy szpitalu. Pod lufą pistoletu rosyjskiego oficera dr Tupikow z dr Grynbergiem operują rannego w brzuch pułkownika sowieckiego. Przez okno widać atakujących Niemców. Wpadający szrapnel wybija szyby, zbija lampę operacyjną. Ciemno. Sypiące się odłamki tynku wpadają w pole operacyjne. Oficer ucieka, pacjent operację przeżywa, ale umiera po kilku dniach z powodu infekcji.
    Jednak nie takie sceny, jak ta, czy też amputowanie partyzantowi piłą ogrodniczą zakażonej zgorzelą gazową nogi, dominują we wspomnieniach dr Tupikowa. Dominuje w nich zwykła, nieustanna, rutynowa praca chirurga zdanego na własne siły.
    Rozmawiając z nim czuję, że mam przyjemność słuchać jednego z nielicznych już chirurgów odchodzącej epoki. Chirurga-omnibusa o ogromnej wiedzy praktycznej, którego chlebem powszednim była działalność w wielu dziedzinach medycyny, dzisiaj już wąskich specjalizacji. Nie sztab specjalistów, komputery, cały arsenał współczesnej anestezjologii, a tylko jednoosobowa decyzja oparta na własnej wiedzy, doświadczeniu, odwadze i odpowiedzialności. To pokolenie chirurgów o wyrazistych osobowościach, barwnych życiorysach pełnych anegdot, ale przede wszystkim pokolenie pasjonatów oddanych bez reszty zawodowi.
     1944 rok i ponowna ofensywa rosyjska. Tym razem rodzina Tupikowów nie czeka na zwycięzców. Spotkania te mają złą sławę, więc wędrówka poprzez Radom, Częstochowę i w 1945 r. - Bydgoszcz. W Żninie jest niezniszczony przez wojnę szpital, a miasteczko sprawia wrażenie uzdrowiska. Doktor Jerzy Tupikow jako jeden  z sześciu kandydatów, staje do konkursu i wygrywa. Zostaje ordynatorem oddziału chirurgicznego i położniczo-ginekologicznego oraz dyrektorem szpitala. Ojciec, Jan Tupikow ordynuje w oddziale wewnętrznym. "Wychowywany na wodzie" - jak mówi o sobie mój rozmówca szybko się aklimatyzuje na Pałukach. Akceptacja społeczna przychodzi nieco później, póki co, jest "obcy". Pierwsze sześć lat pracy to noce i dni spędzone w szpitalu, stały dyżur jedynego chirurga na tym terenie. Gdy pytam panią Anię Pasińską - wieloletnią oddziałową chirurgii, jaki był dr Tupikow, odpowiada: wymagający i sprawiedliwy. Wymagający tak samo od siebie, jak od innych.
    Dla chirurga z krwi i kości najważniejsza w życiu jest praca. Sukcesy, udane operacje, podziękowania pacjentów, są jak narkotyk. Ale są też porażki, chwile zwątpień i zmęczenia. I o tej mniej efektownej stronie chirurgii wie najwięcej pani Kazimiera, żona dr. Tupikowa. Tak już jest, że najczęściej tylko żona chirurga jest powierniczką chwil jego słabości. Wyrozumiałość i mądrość pani Kazimiery - to dodatkowa siła jej męża.


dr Jerzy Tupikow, fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka  

Reklama

24 lata dyrektorowania to tysiące załatwianych spraw. 36 lat ordynatury - to tysiące pacjentów i kilkunastu wychowanych chirurgów. Zaczęła się nowa era chirurgii, następuje zmiana pokoleń. W 1981 r. dr Tupikow przechodzi na emeryturę, ale nadal pracuje w Poradni Chirurgicznej.
    Myślę, że dr Tupikow całym swym życiem zapracował na to, że ta zmiana odbyła się z wielkim szacunkiem dla Niego i Jego chirurgii. Stało się tak też chyba dlatego, że stary chirurg i jego młody następca myślą o chirurgii i czują ją tak samo.
    W 1989 roku - w rocznicę półwiecza chirurgii Jerzego Tupikowa - dr Andrzej Markowski organizuje zebranie naukowe Towarzystwa Chirurgów Polskich. Jubilat zostaje jednym z nielicznych w Polsce Członkiem Honorowym Towarzystwa Chirurgów Polskich.
    31 lipca 1991 r. dr Jerzy Tupikow skończył 76 lat. Życzymy Panu, Doktorze, aby jeszcze przez wiele, wiele lat jak zwykle o ósmej rano zakładał Pan w Poradni Chirurgicznej biały fartuch i dalej z nami pracował.

Reklama

Tak wyglądał żniński szpital w latach pięćdziesiątych, za czasów dyrektorowania dr Jerzego Tupikowa, fot. z archiwum Aleksandra Kmiećkowiaka

Aleksander Kmiećkowiak
Pałuki nr 11 (11/1991)

SLZP

[news:1106727

HL-DK

S2UFLADA

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/11/2025 12:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości