Reklama

Żyje w nierealnym świecie

    Żyje w nierealnym świecie
    W kontekście działań podjętych przez pana Tokarza w temacie likwidacji SP ZOZ w Żninie i wypłaty byłym pracownikom należnych im pieniędzy proszę o publikację niżej zamieszczonej treści.

    Dziś Pan Tokarz mieni się obrońcą pracowników szpitala, podburza ich przeciwko rozwiązaniom proponowanym przez Zarząd Powiatu. Panu Tokarzowi wydaje się, że bardzo sprytnie wykorzystuje zaistniałą, trudną sytuację szpitala we własnym politycznym interesie. Panu Tokarzowi wydaje się, że już nikt nie pamięta, że od września 2000 roku po odwołaniu z funkcji starosty Bolesława Cieniawy, był w grupie jak ją sam nazywa "bliższej sercu starosty".
    Czy jest w tym coś dziwnego, że Pan Tokarz tak zatroskany dziś o pracowników nie wykorzystał wówczas swej pozycji w radzie i nie zabiegał o to, aby pracownicy już w 2000, 2001, 2002 roku otrzymali należne im tzw. trzynastki oraz podwyżki wynagrodzeń z tytułu ustawy 203?
    Kto zna sposoby działania pana Tokarza powie, że nic zadziwiającego w takim zachowaniu nie ma.
Przede wszystkim interes polityczny, ponieważ pan Tokarz jest na pierwszym miejscu politykiem a nie samorządowcem. Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej ustawiła organy prowadzące szpitale, czyli Powiat Żniński również, w roli ofiary niedofinansowania służby zdrowia. To Powiat miał przejąć odpowiedzialność za skutki ustawy 203, za corocznie obniżającą się kwotę kontraktu z NFZ. Ta sama ustawa umożliwiała powiatowi udzielanie pomocy szpitalowi wyłącznie przez zakup wysokospecjalistycznego sprzętu oraz udzielanie dotacji na remonty. Powiat nie mógł wspierać bieżącej działalności szpitala i o tym pan Tokarz doskonale wiedział. Aby wypłacać pracownikom należne im pieniążki można było zwiększyć przychody szpitala, co było nie realne, ponieważ jak życie pokazało kontrakt szpitala co roku zmniejszał się o około 1 milion złotych i taką świadomość pan Tokarz na pewno miał. W tej sytuacji jedyną rzeczą, jaką można było zrobić, to ograniczenie kosztów po to, aby wygenerowane w ten sposób środki wypłacić pracownikom z tytułu trzynastek i ustawy 203. Jedyną rzeczą, jaką można było wówczas zrobić to zrestruktyzować zatrudnienie, czyli po prostu zwolnić część załogi szpitala, ponieważ oszczędzać na lekach, jedzeniu, energii już się nie dało. No, ale takie działania popularności nie przynoszą! Pan Tokarz jako członek grupy "bliższej sercu starosty", jako wiceprzewodniczący Rady musiałby wziąć część odpowiedzialności na siebie, a to już jest ryzykowne w kontekście zbliżających się wyborów. Poza tym w radzie była grupa opozycji skupiona wokół byłego Starosty Cieniawy, która tylko czekała na takie posunięcia.
    Tak, więc korzystne z politycznego punktu widzenia było nie sięganie po drastyczne, niepopularne decyzje i przeczekanie do końca kadencji tym bardziej, że dietka wzrosła o kilkaset złoty. Moim zdaniem Pan Tokarz - samorządowiec - na spotkaniu z pracownikami szpitala, w którym wziął udział, powinien również w swoim imieniu poprosić byłych pracowników SP ZOZ-u o rezygnację z odsetek i wtedy mógłby się nazywać Rajcą Powiatowym.
    Ja to czyniłem w najgrzeczniejszy sposób, na jaki było mnie stać, choć nie było to łatwe, bo znam zarobki tych ludzi i nierzadko ich trudną sytuację, którą mi przedstawiali. Przez ten tydzień w szpitalu "świeciłem oczami" przed pracownikami szpitala za siebie, wszystkich dyrektorów szpitala, Zarząd, Radę Powiatu, Ministrów Zdrowia, dyrektorów NFZ oraz, a przede wszystkim za parlamentarzystów oraz rządy wszystkich opcji i proszę mi nie mówić, że postępowałem nagannie.
Ale jak już wspomniałem pan Tokarz jest przede wszystkim politykiem i to o krótkiej pamięci, dlatego robi to, co robi, czyli działa politycznie. A w tym roku przecież wybory!
    Mam nadzieję, że podburzanie pracowników Szpitala będzie to kolejne nieudane dzieło pana Tokarza, tak jak i wiele poprzednich inicjatyw.
    To przecież pan Tokarz na sesji Rady Powiatu próbując wstrzymać zmiany w szpitalu grzmiał, że żaden sąd nie zarejestruje nam spółki Pałuckie Centrum Zdrowia, że żaden wojewoda nie wpisze nam NZOZ-u do swoich rejestrów, że żaden NFZ nie podpisze z takim zakładem kontraktu. I co się dzisiaj okazuje? Szpital w nowej strukturze działa już ponad rok, nowy kontrakt jest wyższy od poprzedniego, tak więc sytuacja w nowym szpitalu doposażonym w nowy sprzęt stabilizuje się. Uchylenie uchwały o likwidacji szpitala też zakończyło się fiaskiem mimo gromkiego, triumfalnego, jak się później okazało przedwczesnego pokrzykiwania pana Tokarza. Czyli pierwsza część naszego planu powiodła się, a to z punktu widzenia pana Tokarza polityka, nie jest dobrze.
Ponadto panu Tokarzowi nie udało się "zamieszać" skutecznie przy ustalaniu stref ciszy na jeziorach Powiatu Żnińskiego - chodziło o ustalenie sfery ciszy na jeziorze, nad którym pan Tokarz ma działkę. Nie udało się również panu Tokarzowi zmusić zarząd do sfinansowania likwidacji mogilnika w Piastowie ze środków PFOŚiGW. Takie zadania pochłonęłoby cały roczny nasz fundusz. Pan Tokarz twierdził, iż jeśli tego mogilnika nie usuniemy za własne środki, to nie zlikwidujemy go w ogóle. Dziś po mogilniku nie ma już śladu, za jego usunięcie zapłacił Wojewoda, a nasze środki zostały zaoszczędzone. Takich wywieszonych przez Pana Tokarza białych flag było w tej kadencji sporo, ale nie warto ich dalej dziś wymieniać. Dziś nabierają realnych kształtów inicjatywy budowy sali gimnastycznej przy I LO oraz regulacji Gąsawki, a to z punktu widzenia pana Tokarza polityka też nie dobrze. Za dużo spraw temu, zdaniem pana Tokarza, ułomnemu zarządowi może się powieść. Trzeba jakoś zadziałać no i "pomóc".
    Na pewno panu Tokarzowi udaje się skutecznie w tej i poprzedniej kadencji jedno - skłócić radnych, ale czy takie działanie zasługuje na pochwałę? Radni tracą czas i energię na wewnętrzne, personalne spory, a w samorządach nie oto przecież chodzi. Radni z różnych opcji powinni umieć wznieść się ponad podziałami i współpracować ze sobą, bądź powinni umieć przekonać większość do swych, być może lepszych, propozycji. Tego oczekują wyborcy.
    Po tygodniu rozmów z pracownikami szpitala mogę stwierdzić, iż ludzie ci doskonale zdają sobie sprawę, gdzie tkwią przyczyny trudnej sytuacji szpitala i całej służby zdrowia. Znam ich podejście do zapowiedzi ministra zdrowia prof. Religi, który daje sobie siedem lat czasu na unormowanie polskiego systemu ochrony zdrowia. My w Żninie tyle czasu nie mamy i nikt nam nie pomoże. Musimy sobie poradzić sami, ponieważ w tej chwili i w naszej sytuacji innej drogi nie ma.  
Wiem też, że nie wszyscy pracownicy oraz mieszkańcy Powiatu dają się nabrać na tanie, populistyczne chwyty pana Tokarza i dlatego na wstępie pozwoliłem sobie na stwierdzenie, iż pan     Tokarz polityk żyje w nierealnym świecie, a świadczą o tym choćby wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych. Liczę, że Rada stanie na wysokości zadania i pomoże Zarządowi swymi rozsądnymi decyzjami spłacić jak największą ilość wierzycieli tak, aby naszym następcom pozostawić jak najmniejsze długi.
Z poważaniem  

Michał Pęziak
Pałuki nr 733 (9/2006)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości