Do tej pory mieszkańcy gminy Rogowo płacili 34 zł miesięcznie za odpady segregowane. Wyższe stawki zaczną obowiązywać od stycznia. Będzie to tytułowe 42 zł od osoby, zaś w przypadku kompostowania bioodpadów - 39 zł. Wójt Tomasz Michalczak zauważył, że stawki są mimo wszystko zaniżone. - To i tak na dzień dobry spowoduje nam dziurę w budżecie, wynoszącą ponad pół miliona złotych - mówił. Aby system mógł się w pełni bilansować, opłata śmieciowa musiałaby wzrosnąć do blisko 50 zł.
Na początku zaznaczmy, że przetarg na odbieranie i zagospodarowanie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości na terenie gminy Rogowo ponownie wygrał monopolista - Zakład Oczyszczania Miasta Sp. z o.o. Świdnica, który jako jedyny złożył swoją ofertę. 3.114.061.97 zł to kwota, jaką zainkasuje za swoje usługi w roku 2025. Dla porównania przypomnijmy, że w 2024 r. było to 2.778.262,12 zł, a w 2023 r. 2.573.012,70 zł. Wzrost jest więc widoczny gołym okiem.
Nieunikniona stała się podwyżka opłat, którą od stycznia przyszłego roku będą regulować mieszańcy. Jednogłośną decyzją Rady Gminy Rogowo miesięczna stawka za odbiór i zagospodarowanie odpadów gromadzonych w sposób selektywny wyniesie 42 zł, lub 39 zł od osoby w przypadku posiadania przydomowego kompostownika. Podwójnie zapłacą ci, którzy nie będą segregować śmieci.
Podczas sesji 25 listopada ustalono także miesięczną stawkę opłaty za pojemnik lub worek o określonej pojemności, przeznaczone do zbierania odpadów komunalnych z nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy w wysokości: 10 zł za pojemnik o pojemności 60 l, 23 zł - 120 l, 46 zł - 240 l, 98 zł - 1.100 l, 150 zł - 1.500 l, 480 zł - 5.000 l, 640 zł - 7.000 l, 850 zł - 10.000 oraz 23 zł za worek o pojemności 120 l. W przypadku, gdy właściciel nieruchomości nie wypełnia obowiązku zbierania odpadów komunalnych w sposób selektywny, wartości te zostaną potrojone.
Zanim uchwalono nowe stawki wójt Tomasz Michalczak oddał głos gminnemu audytorowi, który zauważył, że w 2022 r. deficyt systemu wynosił 58.000 zł, w roku 2023 wzrósł do 477.000 zł, natomiast w roku 2024 samorząd musi pokryć go z własnego budżetu kwotą blisko 800.000 zł. - Po rozstrzygnięciu przetargu w listopadzie, planowana luka w 2025 r., w przypadku kiedy stawki nie zostałyby zaktualizowane, to 1.160.000 zł deficytu - wyliczał audytor. Dodał, że system byłby w stanie samofinansować się w przypadku, gdyby stawka wynosiła ok. 50 zł od mieszkańca.
- Od 2013 r. do dnia dzisiejszego ten kłopot jest i niestety narasta. To kula u nogi samorządów - podkreślił Tomasz Michalczak. Od wspomnianego roku 2013 do teraz gmina dołożyła do systemu ponad 4 miliony zł, których nie odzyska. - Trzeba wiedzieć, że dzieje się to kosztem inwestycji albo jakiejś części działań, które moglibyśmy realizować i mnożyć te pieniądze np. poprzez dofinansowania. Martwi też duży wzrost tonażu w niektórych frakcjach, co ma bezpośredni wpływ na cenę - kontynuował wójt. Miał na myśli m.in. różnicę w bioodpadach - w 2022 r. firma odebrała ich 230 ton, natomiast do października trwającego roku już 280 ton. Wzrost obserwuje się także w przypadku tworzyw sztucznych czy gabarytów.
Podkreślił ponadto, że nowa stawka nie rozwiąże problemu deficytu, ponieważ nawet przy założeniu, że ściągalność będzie stuprocentowa - zabraknie ponad 500.000 zł do zbilansowania systemu. - Połowę dopłacimy z budżetu, a połowę musimy przerzucić na mieszkańców. Nie mamy po prostu innego wyjścia - nie ukrywał Tomasz Michalczak.
Korzystając z okazji radny Dariusz Kośmider zwrócił uwagę na kwestię bioodpadów. - Oburzający jest fakt, że ustawa odnośnie odpadów ma błąd legislacyjny moim zdaniem, polegający na tym, że mieszkańców na wsiach, gdzie budynek ma cztery lokale i więcej, nie można zwolnić z opłaty odnośnie kompostowania. Nie pozwala na to ustawa. Potraktowano tych ludzi tak samo, jak mieszkających w blokach, a bloki są dość duże. Falowiec w Gdańsku ma 10.000 mieszkańców. Te osoby mają przecież działki, za budynkiem gospodarczym, posiadają miejsca, gdzie mogą swobodnie kompostować odpady. Nie dziwię się, że jest ich zwiększona ilość, bo skoro ktoś płaci to nawet nie ma ochoty ich zanieść za budynek gospodarczy - ocenił.
Podobnie jak wójt zauważył też, że wzrost opłaty śmieciowej jest nieunikniony, gdyż samorządowcy mają związane ręce. Tego samego zdania był przewodniczący Rady Gminy Robert Wódczak. - Jeżeli jedna firma narzuca nam koszty to za dużego wyjścia nie ma, bo w pewnym momencie doszłoby do tego, że nawet środków w budżecie by zabrakło na to, żeby pokryć różnicę - mówił Dariusz Kośmider. Zaapelował do radnych, wójta i pracowników urzędu, aby pomyśleć nad znalezieniem alternatywy, która pozwoliłaby w przyszłości na uniezależnienie się od śmieciowych monopolistów z korzyścią dla gminy i jej mieszkańców.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze