Reklama

Międzynarodowe Zawody Motorowodne w Żninie: historia, kibice, sukcesy. Mistrzostwa świata i Europy - Formuła 500, Formuła 250, Formuła 125

3 i 4 czerwca już po raz 39. w swej 760-letniej historii Żnin gościć będzie Międzynarodowe Zawody Motorowodne. Na wodach Jeziora Żnińskiego Małego toczyć się będzie walka w jednej z czterech imprez o nazwie Hydro Grand Prix, gdzie o punkty do klasyfikacji mistrzostw świata walczą zawodnicy specjalizujący się w Formule 500, Formule 250 i Formule 125.

TAK TO SIĘ ZACZĘŁO...

W tym roku przypada 44. rocznica organizacji w Żninie pierwszych zawodów motorowodnych. Przez te wszystkie lata organizatorzy i tutejsi kibice budowali markę stolicy Pałuk na mapie motorowodnego świata, obserwując wspólnie jak zmienia się ten sport, zawodnicy i sama impreza.

Pierwsze zawody motorowodne Żnin gościł w 1979 roku za sprawą poznańskiego komandora Józefa Kowalkiewicza, który sprowadził je do stolicy Pałuk realizując ideę: wprowadzania wielkiego sportu do miejscowości małych, mniejszych i jeszcze mniejszych bez budowy drogich hal, stadionów i basenów.

Pierwszą imprezą w Żninie były eliminacje Motorowodnych Mistrzostw Polski. Wówczas, a także przez wiele kolejnych lat, magnesem przyciągającym tysiące kibiców na brzeg Jeziora Czaplego był legendarny Waldemar Marszałek. W tych pierwszych, jakże pamiętnych dla wszystkich zawodach, zastosowano start lotny - zegarowy wspomagany fotokomórką, natomiast trasę wyznaczono dętkami kół samochodowych.

Zanim wielki sport na dobre zadomowił się w stolicy Pałuk, miało miejsce wydarzenie tragiczne. W 1982 roku, w trakcie wyścigu klasy OC (obecnie F-500) groźny wypadek miał Ryszard „Pompka” Rosiński. Uderzył on łodzią w pal małego pomostu (w okolicy dawnej restauracji „Pod Czaplą”). Z poważnym urazem kręgosłupa trafił do żnińskiego szpitala, gdzie po kilku miesiącach zmarł.

Pierwsze, historyczne mistrzostwa Europy klasy OA (obecnie F-250) w 1984 roku w Żninie wygrał znakomity Włoch Maurizio Darai. Faworyt żnińskich kibiców Waldemar Marszałek stanął na najniższym stopniu podium. Po zakończeniu rywalizacji świat obiegła nieprawdopodobna informacja - w ciągu dwóch dni zawodów, w zaledwie 15-tysięcznym Żninie, nad brzegiem jeziora zgromadziło się ponad trzydzieści tysięcy widzów! W wywiadzie udzielonym w lipcu 2001 roku, o tym wielkim wydarzeniu mówił wspomniany komandor Kowalkiewicz: Nie wszyscy potrafią to zrozumieć, ale zostało ono zapisane w historii, podobnie jak spalenie Żnina czy najazd Szwedów. (…) Moment otwarcia mistrzostw - na rynku pod basztą - był imponujący, nigdy później nie miał już równych sobie - były konie, karety, orkiestry, chóry… Było szesnaście przedstawicielstw narodowych z całej Europy, To wydarzenie zgromadziło tutaj nie tylko lokalnych parlamentarzystów, ale też ludzi polityki, kultury i sztuki. Dało to mieszkańcom możliwość uczestniczenia w kulturalnej rozrywce - były koncerty, wesołe miasteczko. (…) Żnin został do tej imprezy wyśmienicie przygotowany. Ludzie czyścili okna, wystawiali kwiaty, podobnie jak na Boże Ciało.

Start wyścigu Formuły 500 to bezapelacyjnie najciekawszy moment wyścigu fot. Michał Krzyżaniak

SZCZĘŚCIARZE I PECHOWCY

Na kolejne mistrzostwa Europy żninianie musieli czekać do 1993 roku, kiedy na tutejszym akwenie czołowi europejscy zawodnicy walczyli o medale w klasie S-550. Zwyciężył - nieco niespodziewanie - Fin Juhani Niemi. Sukces w Żninie okazał się być przepustką do wielkiej, światowej kariery. Murowany faworyt tamtych zawodów, wielokrotny mistrz świata i Europy Bela Cserni z Węgier w ogóle nie znalazł się na podium. On, podobnie jak wielu innych znakomitych zawodników przekonało się, jak ciężko jest wygrać w Żninie. A przez 43 lata na naszym akwenie rywalizowali niemalże wszyscy najlepsi zawodnicy. Wystarczy wspomnieć, że nigdy imprezy mistrzowskiej nie wygrali tutaj utytułowani Polacy, w tym Waldemar Marszałek, Tadeusz Haręza, Henryk Synoracki i Lechosław Rybarczyk. Owszem, wygrywali eliminacje mistrzostw Polski, zdobywali Grand Prix, ale nigdy nie stanęli w stolicy Pałuk na najwyższym stopniu podium ME ani MŚ. Pierwszym Polakiem, który w ogóle tego dokonał, był Bernard Marszałek - mistrz świata w klasie O-350. Tytuł ten zdobył podczas mistrzostw rozegranych równo 20 lat temu. Grono „pechowców ze Żnina” uzupełniają też inne sławy - Andy Chesman, Tiziano Trombetta, Nigel Frith, Giuliano Landini...

Obok pechowców byli oczywiście szczęśliwcy, którzy na Jeziorze Małym odnosili po kilka sukcesów. Tutaj na czoło wysuwa się jedno nazwisko - Luigi Colombi, który w Żninie dwukrotnie został mistrzem świata (w 1999 roku w klasie O-250 oraz w 2007 w O-125), a do tego wygrał eliminację ME F-250 w 2000 roku. Dwa tytuły w Żninie zdobył Attila Havas - w 1997 w barwach Węgier roku został mistrzem świata w O-500, natomiast w 2010 już jako zawodnik austriacki triumfował w MŚ O-700. W latach 2018 i 2019 dużo radości dostarczył kibicom szczecinianin Marcin Zieliński, zdobywając dwukrotnie tytuł mistrza Europy w klasie O-700. Za jego sprawą dopiero po raz trzeci w tak długiej historii mogliśmy wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego na zakończenie mistrzostw. Najczęściej, bo aż dziewięciokrotnie na pałuckiej ziemi wybrzmiewał za to hymn włoski.

Sanna Aaslav-Kaasik, mistrzyni świata, której medalowa passa zaczęła się w Żninie w 2019 roku od tytułu wicemistrzyni Europy fot. Michał Krzyżaniak

ULUBIEŃCY PAŁUCKIEJ PUBLICZNOŚCI

Mówiąc o bogatej historii zawodów w Żninie nie sposób zapomnieć o zawodnikach reprezentujących tutejsze kluby. Swego czasu w aż trzech istniały sekcje motorowodne. W MKŻ Żnin karierę zaczynał Tadeusz Haręza, a sukcesy na arenie krajowej odnosili też Kazimierz Kaźmierczak, Filip Szemraj i Ryszard Posadzy. Powołany do życia w 1995 roku MKS Team Haręza reprezentowało dwóch zawodników - obok Haręzy również Maciej Trzebiatowski, wicemistrz Europy w klasie O-700 z 2003 roku. Ostatnie lata to głównie działalność ŻTMS Baszta Żnin. Założyciel sekcji Krzysztof Śniadecki to wicemistrz świata w klasie T-550, tytuł ten zdobył w 2006 roku w Żninie. Marcin Szymczyk, wychowanek tego samego klubu, jest wielokrotnym medalistą ME i MŚ w klasie GT-30. Obecnie barw żnińskiego zespołu broni tylko Michał Kausa w Formule 125. Ostatnie dwa lata to sukcesy Jakuba Rochowiaka, który najpierw (w 2021) zdobył brązowy medal mistrzostw Europy w klasie OSY-400, a niecały rok później był już mistrzem świata. Jakub na początku swojej kariery startował w barwach WKS-u Zegrze, ale po ubiegłorocznych sukcesach sekcję motorowodną utworzono przy Klubie Sportu i Turystyki Wodnej Pałuki w Żninie. Dołączył do niej również Bartosz Rochowiak, starszy brat mistrza świata, który w pierwszym sezonie ścigania zdobył brązowy medal mistrzostw Polski, również w klasie OSY-400.

Tak, jak przed laty widzowie kibicowali Marszałkowi, Haręzie, Synorackiemu, tak teraz na to wsparcie liczyć mogą Jakub, Michał i Bartosz. Swoje stałe grono kibiców ma również Aleksander Goliński, mieszkaniec podżnińskiego Kaczkowa, który reprezentuje jednak KS 51 Toruń.

Sporą sympatią żnińskich kibiców cieszyły się zawsze startujące dziewczyny, które przez wiele lat były swoistymi rodzynkami motorowodnych zmagań. Pomimo że począwszy od 1997 roku wszystkie kolejne motorowodne zmagania miały rangę mistrzostw świata lub Europy i z roku na rok uczestniczyło w nich coraz więcej kobiet, tylko jeden raz na podium stanęła przedstawicielka płci pięknej. Miało to miejsce w 2019 roku, kiedy srebrny medal ME w Formule 125 wywalczyła 18-letnia wówczas Sanna Aaslav-Kaasik z Estonii. Jak się wkrótce okazało medal zdobyty na Pałukach był dopiero początkiem jej międzynarodowego pasma sukcesów. Na koniec sezonu 2019 wygrała eliminację mistrzostw świata, rok później była już wicemistrzynią globu, w sezonie 2021 wywalczyła złoty medal MŚ Formuły 125 po czym... zniknęła z motorowodnych akwenów.

Dwaj zawodnicy z Pałuk, od lewej Aleksander Goliński i mistrz świata Jakub Rochowiak. Czy w tym roku również staną na podium na żnińskiej plaży? fot. Michał Krzyżaniak

HYDRO GP - CO TO TAKIEGO?

Hydro Grand Prix, które Żnin gościć będzie już za kilka dni to zawody, podczas których rozgrywane są eliminacje mistrzostw świata w Formule 500, Formule 250 i Formule 125. W obecnej formie funkcjonują od 2019 roku, ale po raz pierwszy nazwa Hydro GP pojawiła się już w 2013 roku i zastąpiła wcześniej organizowany Water Festival. Przed 2019 rokiem na wydarzenie składały się eliminacje MŚ tylko w Formule 500, natomiast zawodnicy F-250 i F-125 walczyli o punkty mistrzostw Europy.

Co ciekawe, Żnin już w 2012 roku miał przyznane prawo organizacji Water Festival. Ostatecznie impreza nie doszła do skutku i w ostatniej chwili przeniesiona została do pobliskiego Janikowa, po czym nastąpiła kilkuletnia przerwa w organizacji zawodów w Żninie.

W każdej z klas Hydro GP rozgrywane są po trzy osobno punktowane wyścigi i wszystkie zaliczane są do końcowego wyniku poszczególnym zawodnikom. Nie ma tu miejsca na błędy i wpadki.

Formuła 500 to oczywiście katamarany. W tej właśnie klasie polski motorowodniak Antoni Jakubowski (Legia Warszawa) zdobył pierwszy złoty medal dla Polski. Było to na mistrzostwach Europy w klasie OC w Wiedniu w 1959 roku. Dzisiaj w ścisłej światowej czołówce mamy Marcina Zielińskiego (H2O Szczecin), który jest aktualnym wicemistrzem świata i w obecnym sezonie również zajmuje drugie miejsce po pierwszej eliminacji. Coraz śmielej w tej klasie poczyna sobie również chodzieżanin Cezary Strumnik.

Formuły 125 i 250 to z kolei łodzie typu hydroplan, gdzie zawodnicy jadą w pozycji leżącej. F-250 wiąże się z ogromnymi sukcesami polskich zawodników, w szczególności Waldemara Marszałka, który cztery razy zostawał mistrzem świata i Henryka Synorackiego, który mistrzem świata został w 1997 roku. Niestety, w Żninie w gronie 10 zgłoszonych zawodników nie zobaczymy Polaków. Dużo więcej emocji będzie zapewne w F-125, gdzie swój start zapowiedzieli mistrzowie świata Henryk Synoracki (PKMor LOK Poznań) i Sebastian Kęciński (KSMiM Trzcianka), a w stawce znajdują się wspomniani wcześniej Michał Kausa i Aleksander Goliński.

Pierwsze z zawodów Hydro GP w 2023 roku odbyły się w maju w Jedovnicach (Czechy). Dwa tygodnie po wyścigach w Żninie motorowodniacy zawitają do Boretto (Włochy), natomiast cykl zakończy się w niemieckim Bad Saarow (15-16 września).

Michał Kausa ("Baszta" Żnin) będzie jednym z czterech reprezentantów Polski w eliminacji MŚ Formuły 125 fot. Michał Krzyżaniak

CO, GDZIE I KIEDY?

Tegoroczne zmagania motorowodniaków poprzedzi ceremonia otwarcia mistrzostw, którą przewidziano w piątek 2 czerwca o 19.00. W sobotę 3 czerwca odbędą się treningi oraz próby czasowe (11.15), które zadecydują o kolejności na polach startowych do pierwszego wyścigu. Biegi punktowane rozpoczną się o 15.30.

W niedzielę 4 czerwca wyścigi zaplanowano od 12.20 i potrwają do ok. 15.30. Zakończenie mistrzostw, wręczenie pucharów i nagród odbędzie się o 17.30.

Imprezie sportowej towarzyszyć będą wydarzenia kulturalne: 2 czerwca o 18.00 koncert KAJOA - część I, po ceremonii otwarcia - część druga. 3 czerwca pokazy i degustacje kulturalne - Polska wieprzowina jest OK, a o 21.00 Sounds of Paradise - Dj Diabllo, Jay Baye, Dj Kostya. 4 czerwca piknik ekologiczny - Z ekologia na ty.

Marcin Zieliński, wicemistrz świata w Formule 500. W trzech ostatnich startach w Żninie zawsze stawał na podium. fot. Michał Krzyżaniak

 

Reklama

Michał Krzyżaniak

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/08/2024 09:42
Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości