Żnin, LO, jubileusz, 70 lat, gimnazjum i liceum
57 roczników maturzystów spotyka się w Żninie
Dziś żnińskie Liceum Ogólnokształcące obchodzi rocznicę 70-lecia powstania. Z tej okazji dyrekcja LO doprowadziła do skutku pomysł - zdawałoby się - karkołomny: zjazd WSZYSTKICH roczników absolwentów żnińskiego gimnazjum i liceum.
Absolwenci Miej. Gimn. w Żninie. 28 V 1931 r. Ma przyjechać między innymi ksiądz Adam Musiał - jeden z uczniów zdających pierwszą maturę przeprowadzoną w naszym mieście, obecni też będą ci, którzy jeszcze trzy miesiące temu chodzili do szkoły (ba! - chlubnym mianem najmłodszych mogą poszczycić się uczniowie, którzy zdawali w sierpniu poprawki!). Poniżej zamieszczamy zdjęcie pierwszych maturzystów żnińskiego Gimnazjum wraz z nauczycielami. Siedzą (od lewej): mgr Stanisław Synak - nauczyciel łaciny, Weronika Wygocka - nauczycielka j. polskiego, Jan Feret - matematyk. Stoją (od lewej): Edward Rost, Antoni Budziński, Zygmunt Nowicki, ks. Łucjan Wilhelm - nauczyciel religii, Stanisław Gąsiorowski, Adam Musiał, Władysław Wydra - nauczyciel gimnastyki, kierownik Szkoły Powszechnej w Żninie. Jeśli obecni na zjeździe się sfotografują - nie omieszkamy zamieścić i ich fotki!
Żnińskie Zeszyty Historyczne n a rocznicę
Powyżej reprodukujemy zdjęcie udostępnione nam przez bratnią redakcję Żnińskich Zeszytów Historycznych. Przygotowały one z okazji tej rocznicy dwie niespodzianki: tekst Janusza Księskiego dotyczący losów pierwszych żnińskich maturzystów, którego ilustracją jest zamieszczone powyżej zdjęcie oraz duży artykuł Jana Leśnego (PAN w Poznaniu), dotyczący edukacyjnych losów żninian (i mieszkańców innych pobliskich miejscowości) od czasów Oświecenia do II połowy XIX wieku.
9 numer ŻZH przynosi oprócz tego sprawozdanie z badań archeologicznych, jakie przy okazji wykopalisk uczynionych przez Hydrobudowę, mieli szczęście przeprowadzić archeolodzy.
Jeśli dodać do tego olbrzymią fotografię ślubną na schodach lubostrońskiego pałacu (nie powiem czyją - sprawdźcie!), artykuł o najeździe krzyżackim na Pałuki w 1331 roku i snutą (kto wie, czy nie przy miodówce biskupińskiej?) szeroko opowieść Walentego Szwajcera ("Ich Szwajcer - du Szwajcer", jak mówił do poznanego Szwajcera) - Panie i Panowie - to Zeszyty warto przeczytać!
Problem jeno w tym, że prawdopodobnie, mimo wszelkich wysiłków, jakich dokładamy, aby numer zdążył na 70-lecie - nie będzie go można nigdzie dostać - w tej chwili jest jeszcze w drukarni.
Ale jeśli się nawet spóźni - nie zapomnijcie o nim!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze