Reklama

95-lecie chóru Moniuszko

Od czternastu lat dyrygentem chóru jest Beata Różańska
    fot. Remigiusz Konieczka

Żnin, chór Moniuszko, jubileusz, koncert
     95-lecie chóru Moniuszko
     W niedzielę w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Polski o 18:00 odprawiona zostanie msza święta, po której rozpocznie się koncert z okazji 95. rocznicy powstania chóru "Moniuszko".

     Chór rozpoczął działalność 7 lutego 1909 roku jako Koło Śpiewackie Polskie. Głównym celem działalności chóru było krzewienie polskiej kultury w czasie zaborów. Po odzyskaniu n

Zbysław Pilarski - prezes chóru, Stanisław Rzeszewski - wiceprezes, Marian Woźniak - sekretarz,
Jan Biernacki - gospodarz i Władysław Jaworski - skarbnik. (rk)

iepodległości chór nie zaprzestał swojej działalności. W 1924 roku społeczeństwo Żnina ufundowało sztandar z okazji 15-lecia chóru. Czas II wojny światowej, to zawieszenie działalności chóru. Jednak po wojnie chór wznowił działalność. I przez 50 lat był ozdobą wielu uroczystości i koncertów.
     Chór męski "Moniuszko" ma na swoim kącie wiele nagród i wyróżnień. Do najważniejszych chórzyści zaliczają: Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki, puchary wojewody w Konkursie Chórów o Puchar Wojewody Bydgoskiego, medal "Za szczególne zasługi dla województwa bydgoskiego", Złotą Odznakę Zarządu Głównego "Społem", medal Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Tadeusza Małachowskiego oraz Odznakę Honorową Złotą z Wieńcem Laurowym Polskiego Związku Chórów i Orkiestr.
     Od 1990 roku szefem artystycznym i dyrygentem chóru jest Beata Różańska. Najdłużej w chórze śpiewają: Jan Biernacki - od 57 lat, Władysław Jaworski - od 56 lat, Kazimierz Jakubowski - od 54 lat, a Jan Meller i Kazimierz Łaniecki - od 50 lat. Jan Meller powiedział, że do chóru wstępował w 1954 roku jako 17-letni chłopak. Na pierwszą próbę przyprowadził go ojciec Stefan. - "Mnie do chóru nie chcieli wpuścić, bo miałem za mało lat" - wspomina z żalem Czesław Wodyński.
     Władysław Jaworski powiedział, że w tym czasie, aby wstąpić do chóru trzeba było przejść trzyletni okres próbny. Pan Władysław został członkiem chóru w 1948 roku.
     Pierwsze próby odbywały się w baraku Miejskiego Klubu Sportowego "Pałuczanka", który stał przy ówczesnej ulicy Kościelnej - dziś 700-lecia w tym miejscu, gdzie dziś mieści się zakład samochodowy Kurka. Później próby odbywały się w restauracji Rucińskiej (dziś punkt ksero vis a vis kościoła św. Floriana), cukrowni, domu kultury, a najdłużej w świetlicy PSS "Społem" (dziś redakcja "Pałuk").

Reklama
Chór "Moniuszko" w 1947 roku w trakcie święta Pieśni w Inowrocławiu
   fot. Remigiusz Konieczka

     Najmłodszymi chórzystami są 14-letni Krzysztof Lasecki i jego rówieśnik Damian Głowski, którzy śpiewają w chórze od 1,5 roku. Dyrygent Beata Różańska powiedziała, że większość młodych śpiewaków zaczynała w szkolnym chórze. Później proponowała im śpiew w chórze "Moniuszko". Powiedziała, że jak ktoś chodził do czwartej klasy i śpiewa w chórze, to później tego śpiewu brakuje i chłopcy przychodzą. Na co dzień młodzi chórzyści słuchają hip hopu i rocka, a do wykonywania innego repertuaru skłania ich miłość do śpiewu.
     Żniński chór męski koncertował w wielu miejscach. Najbardziej utkwiło im w pamięci kilka koncertów. Pierwszy z 1956 roku zorganizowany był przez Polski Związek Chórów i Orkiestr w toruńskim Dworze Artusa. Tam wywalczyli awans z pierwszej do drugiej kategorii. 
     - "Udało nam się zaśpiewać na mszy przy Ostrej Bramie" - powiedziała Beata Różańska - "Niesamowite przeżycie. Później śpiewaliśmy przy grobie Śniadeckich. Polonia litewska tęskni za polską kulturą i dlatego mieliśmy wspaniałe przyjęcie".
     Wspominają także występy z 1997 i 1999 roku w czasie mszy świętych z udziałem papieża Jana Pawła II.
     Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że w czasach PRL nie można było śpiewać niektórych pieśni. Takimi były przede wszystkim dwie: "Polskie sztandary na Kremlu" i "O opatrzności Boga".
     Zapytaliśmy członków chóru czy łatwo było nauczyć się im śpiewu. Adrian Lasecki powiedział, że na początku nie jest to łatwa sztuka.
     - "Jak na pierwszej próbie dali mi nuty, to zapytałem się siebie: co ja tutaj robię?" - powiedział Adrian Lasecki:- "Trzeba się nauczyć śpiewać w kilku językach: angielskim, włoskim, po łacinie. Wielu zrezygnowało".
     Beata Różańska powiedziała, że w chwili przyjmowania do chóru, kandydat musi zaśpiewać hymn "Jeszcze Polska nie zginęła". Sprawdzana jest wtedy siła i barwa głosu (bas czy tenor).
     - "Inaczej się śpiewa samemu, inaczej w grupie. Trzeba mieć słuch harmoniczny" - mówi Beata Różańska.
     - "Na początku jest strach, bo trzeba wydobyć z siebie głos, a tu wszyscy czekają co pokaże kandydat" - dodał Adrian Lasecki.
     Wszyscy chórzyści podkreślają, że kochają śpiewać, a śpiewakiem trzeba się po prostu urodzić. Zaznaczają, że nie śpiewaliby, gdyby nie wsparcie żon i matek. - "One tolerują nasze hobby niejednokrotnie przez 40, 50 lat i godzą się z tym. Przypominają nam o próbach. Matki mówią do swoich synów: Idź, bo tam na ciebie czekają. Tak, na pewno mają dużą w tym zasługę" - powiedział Zbysław Pilarski.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 625 (6/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości