Godzisław Jankowski domaga się dostarczenia korespondencji
fot. Karol Gapiński
Żnin, adresat, sąsiedzi, Godzisław Jankowski
Adresat bez listów
Był dwa tygodnie poza domem. Sąsiedzi powiedzieli mu, gdy wrócił, że w drzwiach mieszkania dostarczyciel zostawiał przesyłki. Jednak adresat po powrocie do domu ze szpitala ich nie zastał. Była tylko informacja od InPostu na kartce leżącej na podłodze, że może zadzwonić pod wskazany numer i wyjaśnić sprawę.
Godzisław Jankowski, mieszkaniec kamienicy przy ul. Lewandowskiego w Żninie, ma 70 lat.
16 września pan Godzisław trafił do szpitala wojskowego w Bydgoszczy. Leżał w nim do 29 września.
Cała korespondencja, która przychodziła na adres w Żninie, zostawiana była w tym czasie nie w skrzynce pocztowej na parterze kamienicy, a w szparze, między drzwiami a futryną przy wejściu do jego mieszkania na piętrze. Po powrocie ze szpitala Godzisław Jankowski dowiedział się od sąsiadów, że w pewnym momencie tej korespondencji był już dość duży plik. Sam jednak korespondencji nie zobaczył, bo gdy wrócił ze szpitala, już jej w drzwiach nie było, a na podłodze korytarza znalazł 29 września informację z firmy wysyłkowej InPost, że korespondencja może być odebrana w biurze na ul. Aliantów. Podano na tej kartce numer telefonu komórkowego, na który można zgłosić problemy z odbiorem korespondencji. Jednak Godzisław Jankowski nie mógł się dodzwonić. W telefonie ciągle słyszał pocztę głosową.
W tym czasie próbował też podjąć listy polecone dostarczone przez pocztę. Dzwonił do Urzędu Pocztowego. Po dłuższym przekonywaniu wreszcie dwa listy polecone przez Pocztę Polską otrzymał. - Jestem też zadowolony, bo listonosz przeprosił mnie za wcześniejsze problemy i zapewnił, że od teraz będzie przynosił mi listy na piętro, a nie wrzucał do skrzynki. Chodziło o to, że 6 października ja miałem korespondencję z banku, a sąsiedzi mówili mi, że listonosz był u nas między 13:00 a 13:30. Ja byłem wtedy w domu, bo dopiero o 14:45 jechałem karetką do lekarza. Mimo że byłem w domu, listonosz mi nie przyniósł tego listu. Szwy w zoperowanej nodze jeszcze wtedy nosiłem. Miałem problemy z chodzeniem po wysokich schodach. Groziłoby to zerwaniem tych szwów. Jeśli byłem jednak w domu, to oczekiwałem, że dostarczyciel przyniesie list do mieszkania, a nie wrzuci do skrzynki. Na szczęście tutaj już sobie wszystko wyjaśniliśmy i nie mam już pretensji do Poczty Polskiej. Ale do „InPost” jak najbardziej, bo nie wiem, co było w korespondencji, o której, że była pod moją nieobecność, sygnalizował mi sąsiad, bo jej ostatecznie nie znalazłem - opowiada Godzisław Jankowski. Uważa, że skoro go nie było w domu, to InPost powinien wrzucać listy przychodzące do niego do skrzynki na parterze, a nie zostawiać w drzwiach. Co innego, gdyby go nie było przez godzinę, czy dwie, bo wyszedłby na zakupy. W tym jednak przypadku nie było go kilkanaście dni i dostarczyciel musiał widzieć, że plik z korespondencją rośnie w szparze drzwi, bo nikt tych listów nie odbiera. A teraz mieszkaniec ul. Lewandowskiego nie wie w ogóle, co do niego przyszło. Spodziewał się m.in. ważnego pisma z sądu.
O wyjaśnienia poprosiliśmy Kamilę Gawrońską, zastępcę kierownika biura InPost w Żninie. - Przede wszystkim właściciel kamienicy powinien założyć euro-skrzynkę na potrzeby wszystkich dostarczycieli, bo tradycyjne, dawne skrzynki należą wyłącznie do Poczty Polskiej. Tutaj wprawdzie przepisy się zmieniają i Poczta Polska będzie miała obowiązek udostępnić klucze do tych skrzynek także innym dostarczycielom, ale póki co ich nie mamy - powiedziała Kamila Gawrońska.
Kamienica na ul. Lewandowskiego zarządzana jest przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie. Prezes Stanisław Wiciński powiedział: - Ale przecież dwa lata oraz rok temu zrealizowaliśmy we wszystkich budynkach wymiany skrzynek na nowe, większe, czyli te euro, gdzie szpara jest duża i można korespondencję wrzucać. Są to skrzynki dostępne dla wszystkich firm, które dostarczaniem poczty się zajmują. Taką skrzynkę ma też pan Godzisław Jankowski - powiedział Stanisław Wiciński.
Kamila Gawrońska powiedziała, że z pewnością w korespondencji zostawianej w drzwiach nie było listów poleconych. Plik z korespondencją mógł być w drzwiach w czasie niebytności lokatora duży, ale to nie oznacza, że są to listy zostawione przez InPost, gdyż obecnie wiele ulotek zostawiają w drzwiach roznosiciele wynajmowani przez reklamujące się firmy. Pojawiają się też ulotki wyborcze związane z kampanią samorządową. InPost nie ma żadnej korespondencji dla lokatora z ul. Lewandowskiego. Dojść do tego, czy jakakolwiek taka korespondencja była, można tylko znając numery przesyłki. Wniosek o wydanie tych numerów może złożyć wyłącznie adresat.
Kamila Gawrońska powiedziała, że dobrym wyjściem jest też założenie przez lokatora swojej indywidualnej skrzynki na drzwiach mieszkania. Co do kwestii nieodbieranych telefonów, zastępczyni kierownika biura w Żninie poinformowała, że numer jest dostępny od poniedziałku do piątku od 800 do 2000 i w tych godzinach zawsze pracownik odbierze rozmowę.
- Wydzwaniałem, nikt nie odbierał, a chodzić na drugi koniec miasta do ich biura też nie mogę bez ustanku. Poza tym w tym biurze też czasami ciężko kogoś zastać - skwitował Godzisław Jankowski
Karol Gapiński
Pałuki nr 1183 (42/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze