Późną jesienią 1986 r. odwiedziło Kcynię młode amerykańskie małżeństwo - Bret i Liza Job. Celem ich przyjazdu do Polski było odszukanie obozu jenieckiego, w którym przebywał i z którego uciekał w styczniu 1945 r. ojciec Lizy - Ray Holmquist, oficer armii amerykańskiej. W Kcyni informacji o obozie jenieckim w Szubinie udzielili młodym Amerykanom panowie Tadeusz Wiśniewski i Ludwik Paszkiewicz. Otrzymali po miesiącu list z Ameryki. Tak poznaliśmy losy żołnierza amerykańskiego, uczestnika inwazji w Normandii, potem jeńca obozu w Szubinie - Raya Holmquista.
Ray Edward Holmquist urodził się w Lancaster, w stanie Minnesota 24 XI 1920 r. Zanim wstąpił do wojska uzyskał wykształcenie średnie ekonomiczne.
Po ukończeniu kursu oficerskiego w Fort Benning (Georgia) został mianowany podporucznikiem i wysłano go do nowo powstałej 42. dywizji, przeznaczonej do inwazji na Francję. 10 dni po D-day znalazł się na plaży Utah w Normandii. 7 VIII 1944 r. w czasie bitwy pod Mortaine we Francji został wzięty do niewoli przez Niemców. Trzymany był w Oflagu 64 w Szubinie.
W styczniu, w trakcie ewakuacji obozu, dotarł wraz z całą kolumną jeńców do Smogulca. Zapamiętał, że był to duży majątek z białym budynkiem mieszkalnym. Kiedy główną drogą weszli w obejście, widzieli pośpieszną ucieczkę niemieckiego barona z żoną do Niemiec. Zamieszanie było takie, że eskorta konwoju nie sprawdzała, czy są wszyscy. Ray ukrył się pod sianem. Również 50 innych amerykańskich jeńców ukryło się w różnych miejscach na majątku.
Po jakimś czasie uwolniła ich armia rosyjska. Zostali odesłani przez Warszawę i Lublin do Odessy, a następnie do Port Saidu, na tereny kontrolowane przez Amerykanów.
Po wojnie rozpoczął studia prawnicze, ukończone w 1949 roku, po czym ożenił się i założył firmę prawniczą w Warren (Minnesota).
W czasie wojny w Korei został znów powołany do wojska i służył 18 miesięcy jako oficer. Po wojnie powrócił do zawodu, mieszka do dziś w Benson (Minnesota).
Polskę wspomina często, dowodem - wizyta córki, zainteresowanej wojenną drogą ojca. Ray mówił jej, że przeżył tylko dlatego, że pomocy udzielili mu Polacy. Nigdy tego nie zapomni.
Józef Marosz
Pałuki nr 120 (22/1994)
Inne teksty na ten temat:
W oflagu i w Szubinie
Ucieczka alianckich jeńców obozu w Szubinie
Szubin a Katyń
Szubin i Pałuki w czasie II wojny światowej
Wielkanoc 1940 w oflagu
Obozy jenieckie w Szubinie w czasie II wojny światowej
Obóz jeniecki w Szubinie w latach 1940-45
Jak Aidan Crawley uciekł z Szubina
Pamięci amerykańskich jeńców
Uczczą jeńców, świadków zbrodni katyńskiej
Hanoi pełne bagietek i motocyklów
Codzienność jeńców oflagu
Głosili prawdę o Polsce
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze