Od blisko trzech dekad jego miejscem na ziemi, którego nie zamieniłby na żadne inne, jest jedyny w swoim rodzaju zabytkowy Pałac Julia w Uścikowie. Tam Zbigniew Borówka żyje i tworzy fenomenalne działa sztuki współczesnej. 10 października w znajdującej się w piwnicach obiektu galerii Czarny Magiel zaprezentował swoje obrazy, szkice i oryginalne grafiki, stanowiące podsumowanie pięćdziesięcioletniej pracy artystycznej.
Dla miłośników sztuki przez duże S był to wieczór pełen niezapomnianych doznań, inspirujących rozmów, wyjątkowej atmosfery, wizualnych oraz duchowych przeżyć.
Już od progu Zbigniew Borówka zachęcał swoich licznie przybyłych gości, aby poczuli się u niego jak u siebie w domu. Sam obiekt wywarł na przybyłych imponujące wrażenie. Możliwość przebywania we wzniesionym w XIX wieku eklektycznym pałacu, w którym zachowano autentyczne wnętrza i detale charakterystyczne dla tamtej epoki była nie lada gratką.
Artysta trafił do Uścikowa wprost z Bydgoszczy. Wspólnie z żoną poszukiwał azylu na wsi - starego domu z duszą i choć skrawka własnej ziemi. Oczarowani Julią i otaczającym obiekt ponad trzyhektarowym parkiem ze stawem, postanowili, że spędzą w im kolejne lata swojego życia. Upłynęło ich już blisko trzydzieści.
Zbigniew Borówka fascynował się malarstwem od wczesnych lat dzieciństwa. Swoją ścieżkę zawodową związał z grafiką - studiował ten kierunek na uczelni w Niemczech. W przeszłości pracował również w teatrze.
Zaprezentowana w Uścikowie wystawa ArtDemokreacja, skondensowała w sobie najważniejsze momenty minionego półwiecza, w których autor prac dzierżył w dłoni pędzel, ołówek lub tworzył za pomocą komputera. W klimatycznych podziemiach pałacu podziwiano i kontemplowano więc dzieła sztuki współczesnej - wiele z nich zupełnie po raz pierwszy. W czasie tworzenia obrazów artysta nie bał się swobodnie operować kolorem, formą oraz pławić w ekspresji, czego owocem stała się pełnowymiarowa abstrakcja. Należy też dodać, że Zbigniew Borówka doskonale czuje się w kreowaniu prac przestrzennych, w tym rzeźb.
Idealnym miejscem do wyeksponowania wszystkich składowych wystawy okazała się być ujmująca prostotą i tajemniczością galeria Czarny Magiel. Swoją nazwę wzięła od zachowanego w piwnicach pałacu dziewiętnastowiecznego magla bydgoskiej produkcji.
- Dzisiaj mija pięćdziesiąt lat, jak znamy się ze Zbychem. To prawdziwy szok. Poznaliśmy się w burzliwych latach zaciętego antykomunizmu. Obaj byliśmy antysystemowcy, kontestatorzy ze słynnego Placu Wolności, gdzie spotykaliśmy się z najlepszą brygadą. Sama awangarda artystyczna. W zasadzie żyliśmy tylko sztuką, bo PRL-u niczym innym nie dało się żyć. A sztuka była na wysokim poziomie i to jest paradoks. Teraz mamy wolność i sztuka upada, a za komuny była motywacja do tworzenia, oczywiście podszyta antykomunizmem, bo byliśmy bardzo antysystemowi, bardzo antyradzieccy przede wszystkim. I to zostało do dzisiaj tak naprawdę, tylko zmienił się system - wspominał podczas wernisażu pisarz i poeta bydgoski Ryszard Częstochowski.
- Kiedy Zbychu przesłała mi zdjęcia ze swojej galerii - przeniosłem się w czasie do lat 70. i co mi się skojarzyło - Cricoteka Kantora (...). Przypomniałem sobie ten sam klimat. To jest niesamowite deja vu, które przeżywam - kontynuował, przywołując jeszcze wiele historii z dawnych lat.
W Uścikowie gościł także Stefan Pastuszewski - pisarz, poeta, dziennikarz, polityk i samorządowiec, który nie krył wzruszenia tym, co zastał na miejscu. - Te napisy, ta pacyfka, ten hakenkrojc na szubienicy, to są wszystko te czasy, kiedy ja poznałem Borówkę w latach 70. I tak jak powiedział Ryszard Częstochowski - już wtedy była to opozycja duchowa wobec rzeczywistości i nie tylko tej społeczno-politycznej, ale także cywilizacyjnej. To, że Zbigniew poświęcił się, żeby ratować zabytek, upiększać go jestem pełen podziwu. Oprócz tego mamy do czynienia z artystą, który cały czas maluje. Niewiele się zmieniła jego sztuka, jak i on sam też niewiele się zmienił - podkreślił.
Swoją refleksją podzielił się także żninianin Jan Rogosz, który w przeszłości współzarządzał pałacem. - Ja mogę panu dzisiaj bardzo serdecznie podziękować za to, że pan tu przyszedł i to wszystko tak zagospodarował - podkreślił.
Wśród osób, które przybyły na wernisaż znalazła się m.in. Katarzyna Rodziewicz, właścicielka zabytkowego dworu w Sielcu. Zapytała artystę jak ocenia minione czasy. - Były mimo wszystko piękne. Bogate w przeżycia, bogate w doświadczenia. Kultura była lepsza, niż jest w tej chwili. Teraz, z pewnymi wyjątkami, malowane jest to dziką konsumpcją - mówił Zbigniew Borówka.
- Gdybyś mógł coś zmienić lub coś zrobić, to co by to było? - dociekała kustosz Dworu Marzeń. - Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, bo niewiele mogę zrobić jako jedna osoba, ale wydaje mi się, że życie jest piękne i należy z niego korzystać w pełni. Kultura bardzo wzbogaca życie pojedynczych jednostek. Nie wszyscy mają tego świadomość. Ważne są też prawdziwe znajomości, prawdziwe przyjaźnie - przyznał artysta.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze